Autorzy: Ksawery Stawiński, Kateryna Vasylyk
1.04 Spotkanie Paszynian – Putin
Rosji nie udało się uchronić swojego sojusznika z OUBZ przed atakiem Azerów w 2023. Poskutkowało to zajęciem Górskiego Karabachu i ucieczką 100 tysięcy Ormian ze wschodniego regionu Armenii. Rozczarowany niemocą Moskwy Erywań wyszedł z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym i od czasu porażki w wojnie szuka nowych sposobów na zabezpieczenie swoich interesów w regionie. w tej chwili głównie poprzez intensyfikacją relacji z USA oraz UE.
Po lutowym spotkaniu Vanca z Paszynianem kolejnym najważniejszym wydarzeniem w Armenii była wizyta Paszyniana w Moskwie – pierwsza po nowym rozdaniu ormiańsko-amerykańskim. Pomimo przyjaznej atmosfery rozmów prowadzonych z Putinem wynika z nich, iż przyszła kooperacja pomiędzy państwami będzie trudniejsza niż dotychczas.
Do najważniejszych tematów należały:
- Zapowiedź Rosji, iż Armenia nie może jednocześnie uczestniczyć w unii celnej UE oraz Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej.
- Dążenie Erywania do odzyskania kontroli nad własną koleją z rąk Kolei Rosyjskich, których przedstawiciele byli obecni na wydarzeniu. Umożliwiłoby to Armenii udział w inicjatywach unijnych oraz amerykańskim projekcie TRIPP.
- Wypowiedzi Owierczuka dotyczące możliwości wywierania presji ekonomicznej na Armenię w przypadku, gdy zmiany gospodarcze tego kraju okażą się dla Rosji niekorzystne.
Na żądania Moskwy Paszynian odpowiadał spokojnie i asertywnie, sam formułując oczekiwania swojego państwa wobec Kremla. Innymi słowy, prezydent Armenii prowadzi ambitną politykę hedgingu, której celem jest ograniczenie rosyjskiego wpływu na sprawy wewnętrzne kraju poprzez oparcie się na niezależnych od Kremla podmiotach międzynarodowych. Z kolei Rosja dąży do utrzymania swojej dotychczasowej pozycji dominującego partnera.
Wedle zasad polityki hedgingu można zakładać, iż działania Erywania nie zmierzają do jednoznacznego zwrotu proeuropejskiego, ale raczej do bardziej elastycznego balansowania między wpływami Rosji a Zachodu, tak aby czerpać korzyści od obydwu stron. Taka strategia przypomina politykę niektórych państw Azji Wschodniej, które również starają się równoważyć wpływy Chińskie i Amerykańskie równocześnie.
Jednocześnie strona rosyjska oczekuje, iż w czerwcowych wyborach będzie mógł wziąć udział prorosyjski Samwel Karapetjan – obywatel Rosji i Armenii, którego tożsamość narodowa jest trudna do ustalenia. Zgodnie z prawem armeńskim nie może on kandydować, ponieważ osoby posiadające podwójne obywatelstwo nie mogą brać udziału wyborach. Pozwala to na wyłączenie z procesów demokratycznych ludzi o podwójnej lojalności. Sam Karapetjan przebywa w tej chwili w areszcie – oskarżono go o próbę dokonania zamachu stanu. Niedawno dołączyło do niego 14-stu innych prorosyjskich polityków, których oskarżono o korupcję.
Oprócz tego, w Armenii miały miejsce jeszcze dwa istotne wydarzenia, będące przejawem redefinicji kursu polityki zagranicznej Erywania – szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej, oraz pierwszy w historii szczyt UE-Armenia. Podczas gdy obydwie inicjatywy nie przyniosły ze sobą istotnych ustaleń politycznych to stanowią czytelny sygnał dla Moskwy i mogą stać się punktem wyjścia do dalszych działań z Europejczykami.
Jednocześnie należy podkreślić, iż oferta bliżej położonej Europy wydaje się dla Erywania mniej korzystna niż propozycje przedstawione przez Stany Zjednoczone. Vance w lutym podpisał umowę o współpracy w zakresie energetyki jądrowej, której celem będzie zastąpienie amerykańską technologią przestarzałych reaktorów radzieckich obsługiwanych dotychczas przez Rosjan. Wartość inwestycji określono na 5 miliardy dolarów, a kolejne 4 miliardy przewidziano na obsługę nowej infrastruktury. Do tego dochodzi amerykański patronat nad normalizacją relacji z Azerbejdżanem – kluczową kwestią bezpieczeństwa, a także inicjatywa TRIPP oraz znaczące zakupy uzbrojenia.
Tymczasem najważniejszym osiągnięciem obydwu europejskich inicjatyw było podpisanie umowy między Frontexem a armeńskim MSW oraz deklaracje o dalszej współpracy. Le Figaro komentuje, iż podwójny szczyt w Erywaniu został wykorzystany przez Europejczyków do ponownego podkreślenia wspólnego stanowiska wobec Waszyngtonu. Jednocześnie unaocznił brak zdolności Europy do zastapienia Stanów Zjednoczonych w roli dawcy bezpieczeństwa regionu.
15.04 Przyszłość rosyjskich surowców energetycznych wd. UE i Węgier
Zakłócenia w dostawie surowców energetycznych wywołane wojną na Bliskim Wschodzie sprawiły, iż UE opóźniła wdrożenie w życie prawa zakazującego importu ropy rosyjskiej do Europy. Wyznaczony wcześniej termin 15-ego kwietnia minął, a na jego miejsce nie wyznaczono nowego. Planem Europejczyków było odcięcie się od rosyjskiej ropy w całości do końca 2026 roku, a od gazu na jesieni 2027. Pomimo odsunięcia w czasie tej ważnej decyzji to całokształt długoterminowej polityki UE w tym zakresie można uznać za przeprowadzany zgodnie z planem. W 2021 roku bowiem ropa rosyjska stanowiła 27% misku energetycznego Europy, a gaz 41%. Podczas gdy teraz odpowiadają one za odpowiednio 1% i 12% całości. Mimo tego, cześć państw nie chce uniezależnić się od dostaw surowców energetycznych z Rosji.
Komisja Europejska zobowiązała państwa członkowskie do opracowania krajowych planów określających sposób realizacji unijnych celów w poszczególnych państwach. Termin na złożenie takiego rodzaju dokumentów minął 1 marca tego roku. Podczas gdy wszystkich państw unijnych jest 27 to do KE trafiły jedynie 4 plany dotyczące ropy i 20 planów dotyczących gazu. Nie wiadomo niestety, które państwa wywiązały się z obowiązku, a które go nie dotrzymały – w tym Francja i Niemcy, czyli największe gospodarki Kontynentu.
Nowe plany energetyczne tworzą również Węgry. Magyar wykazuje się w tym zakresie większą od swojego poprzednika przedsiębiorczością. Podczas gdy Orban polegał niemalże wyłącznie na dostawach z Rosji to Tisza zapowiada dywersyfikację miksu energetycznego, zarówno w zakresie użytkowania konkretnych surowców jak i sposobu ich pozyskiwania. Nowa partia większy nacisk kładzie na alternatywne do Przyjaźni gazociągi Adria i TurkStream, a w zakresie prądu na OZE i SMR
Według unijnych planów Węgry mają odciąć się od rosyjskich nośników energii dopiero w 2035 rok – czyli 8 lat później niż reszta państw UE. Wynika to z głębokiego uzależnienia od rosyjskiego surowca – aż 93% gazu sprowadzanego na Węgry pochodziło właśnie z Rosji. Budapeszt swoją politykę tłumaczył śródlądowym położeniem kraju. Geografia nie jest jednak przeszkodą nie do pokonania, co widać na przykładzie Czech, które jako jedne z nielicznych przedstawiły KE plan na odejście od rosyjskich źródeł energii. Pomimo swojego proeuropejskiego wizerunku Magyar nie postuluje radykalnego odcięcia się od rosyjskich surowców. Podczas pobytu w Warszawie zwrócił się do Zełenskiego z prośbą, czy też wezwaniem, o naprawę gazociągu „Przyjaźń” i wznowienie dostaw. Zełenski przychylił się do tej prośby, oddając infrastrukturę do użytku już 21 kwietnia.
Dla przyszłości węgierskiego prądu z kolei najważniejsze znaczenie ma rozbudowa elektrowni atomowej PAKS. Dotychczas zakładano, iż modernizacją infrastruktury zajmie się Rosatom. Magyar zapowiada jednak konieczność przeprowadzenia audytu umów podpisanych z rosyjskim partnerem, co może wpłynąć na dalsze losy projektu. Rosatom deklaruje gotowość do współpracy z nowym obozem władzy, choć można domyślać się, iż Magyar będzie dążył raczej do renegocjacji warunków kontraktów niż do całkowitego zerwania współpracy.
Za takim rozwiązaniem przemawia konkurencyjność rosyjskiej spółki na rynku europejskim. Jako przedsiębiorstwo państwowe – w przeciwieństwie do funkcjonujących na zasadach wolnorynkowych firm zachodnich – Rosatom może liczyć na finansowe wsparcie państwa, a nie prywatnych inwestorów. Dzięki temu niższa marża oraz brak konieczności spłacania wysokich odsetek od kredytów pozwalają realizować inwestycje w warunkach ograniczonych zobowiązań finansowych.
Rosja kontroluje również łańcuch dostaw surowców budowanych przez siebie elektrowni jądrowych, czerpiąc zyski także z dostarczania paliwa do obiektów konstruowanych przez Rosatom. Pozwala to Moskwie tworzyć wielostopniowe, długoterminowe źródła dochodu, dlatego spółka często godzi się na niższą rentowność samych kontraktów budowlanych w zamian za wieloletnie zyski związane z późniejszą eksploatacją elektrowni i dostawami paliwa.
Elektrownia PAKS odpowiada w tej chwili za około 40% produkcji energii elektrycznej na Węgrzech. Budowa dodatkowych reaktorów mogłaby zwiększyć udział energii wytwarzanej w PAKS do około 70% krajowej produkcji, wzmacniając tym samym energetyczną autonomię państwa. Pomimo głośnych zapowiedzi dywersyfikacji projektu rozbudowy kompleksu nuklearnego poprzez współpracę z Amerykanami lub Francuzami, Rosjanie przez cały czas pozostają głównym graczem w tym przedsięwzięciu.
15.04 – Problemy w rosyjskiej gospodarce
W środę 15 kwietnia prezydent Władimir Putin podczas narady poświęconej kwestiom ekonomicznym poinformował, iż recesja w rosyjskiej gospodarce trwa już drugi miesiąc z rzędu, tym samym publicznie przyznając się do narastających problemów gospodarczych. Putin także, mimo wcześniejszych optymistycznych oświadczeń, odniósł się do faktu, iż rosyjskie PKB w okresie styczeń–luty spadło o 1,8%, a na minusie znalazły się przemysł przetwórczy oraz produkcja przemysłowa jako całość, a także sektor budowlany. Rząd jednak wytłumaczył to zjawisko tzw. czynnikiem kalendarzowym, wskazując, iż w tym okresie było łącznie o 3 dni robocze mniej niż rok temu. Jednocześnie na koniec I kwartału deficyt budżetu federalnego Rosji osiągnął 4,576 bln rubli, zarazem przekraczając poziom 3,786 bln rubli, który był zatwierdzony na cały 2026 rok. w tej chwili jest to najwyższy deficyt od co najmniej 1996 roku. Dochody budżetowe spadły o 4,5%, natomiast wydatki — napędzane przede wszystkim przez sektor obronny — wzrosły o 15,7%. Chociaż premier Michaił Miszustin określił ten deficyt jako „akceptowalny”, Ministerstwo Finansów już w marcu i kwietniu zleciło resortom przygotowanie 10-procentowych cięć wydatków w sektorach cywilnych, takich jak szkolnictwo i infrastruktura.
Kolejny problem stanowi niskie bezrobocie na poziomie 2,1%, którym często się chwali rosyjski prezydent. W rzeczywistości jednak ta udawana oznaka „siły” odzwierciedla krytyczny niedobór siły roboczej, szacowany choćby na 2 miliony wakatów. Pobór do wojska znacząco uszczuplił rezerwy ludzkie, szczególnie w sektorach wymagających pracy fizycznej, a także odstrasza potencjalnych migrantów. Nie zachęca również wcześniej przyjeżdżających pracowników np. z państw Azji Centralnej, niski kurs rubla i pogarszające się warunki życia w Rosji. Także przeszkodą o charakterze demograficznym jest niski przyrost naturalny i starzenie się społeczeństwa. Deficyt kadrowy jako jeden z czynników pogorszenia się stanu rosyjskiej ekonomii wymienił też minister rozwoju gospodarczego, Maksim Reszetnikow. Podczas swojego występu 17 kwietnia stwierdził on wyczerpanie się znacznej części dotychczasowych rezerw oraz wyraźne spowolnienie gospodarki. Również Reszetnikow podkreślił, iż to właściciele biznesów, zwłaszcza małych i średnich, najmocniej odczuwają obecną sytuację gospodarczą, a wprowadzane zmiany podatkowe dodatkowo pogarszają ich warunki funkcjonowania. Skutkowało to w 2025 roku likwidacją 233 tys. osób prawnych, przy jednoczesnej rejestracji 173 tys. nowych podmiotów.
W kwietniu doszło do częściowej stabilizacji rosyjskich finansów dzięki wzrostowi cen ropy naftowej po ataku Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran. Zakłócenia w dostawach surowca oraz obawy o bezpieczeństwo transportu w rejonie Zatoki Perskiej sprawiły, iż ceny ropy dochodziły choćby do 100 dolarów za baryłkę. Pozwoliło to na krótkoterminowe zwiększenie wpływów budżetowych Rosji jako eksportera ropy i gazu, łagodząc część presji fiskalnej. Jednak efekt ten miał charakter przejściowy i był uzależniony od sytuacji geopolitycznej, co eksponuje strukturalny charakter problemów rosyjskiej gospodarki. Koncentracja władz na przemyśle zbrojeniowym i wydatkach wojennych sprawia, iż pozostałe sektory tracą fundusze, a zatem szansę na jakikolwiek rozwój. Finansowanie „specjalnej operacji wojskowej” i armii rosyjskiej, które jest priorytetem rządu od 5 lat, nie generuje ani towarów, ani usług i odpowiednio nie przynosi korzyści ekonomicznych. Zachodnie sankcje oraz porażka substytucji importu pogłębiają regres, a także izolację gospodarczą Rosji. Skutki długotrwałego podporządkowania produkcji celom militarnym kosztem innych segmentów stają się nie do ukrycia, a kolejne zapowiedzi cięć intensyfikują frustrację społeczną, która może odegrać kluczową rolę w kontekście nadchodzących wyborów. Dlatego Władimir Putin, zabiegając o legitymizację ze strony elektoratu, zaczyna budować narrację, zgodnie z którą żyje w tym samym świecie co przeciętni obywatele Federacji Rosyjskiej i jako „dobry car” troszczy się o ich problemy, jednocześnie wskazując „złych bojarów” jako winnych zaistniałej sytuacji.
21.04 – Represje wobec członków partii „Jabłoko”
W kwietniu w Rosji doszło do eskalacji represji politycznych wobec partii „Jabłoko” (ros. Яблоко – „jabłko”), będącej ostatnim legalnie działającym ugrupowaniem, które występuje przeciwko wojnie z Ukrainą. Jego członkowie coraz częściej spotykają się z różnymi formami nacisku: grzywny, przymusowe leczenie odwykowe, przeszukania, postępowania administracyjne i karne, aresztowania i obławy policji drogowej. Prześladowania te podlegają intensyfikacji w obliczu nadchodzących wyborów parlamentarnych w Federacji Rosyjskiej, które odbędą się we wrześniu 2026 roku. Dodatkowo tłumienie opozycji napędzają czynniki, takie jak rosnące niezadowolenie społeczeństwa z aktualnej polityki władz, sprzeciw wobec blokad Internetu i zakazu poszczególnych platform, skargi na inflację i zmęczenie wojną. Częste i skuteczne ataki ukraińskie w głąb rosyjskiego terytorium obejmują coraz większy obszar kraju i bardziej dotykają zwykłych obywateli, na tle czego Wszechrosyjskie Centrum Badania Opinii Publicznej (WCIOM) odnotowuje spadek poparcia dla działań Władimira Putina do 65,6%, co jest najniższym wskaźnikiem od początku „specjalnej operacji wojskowej”.
Partia „Jabłoko” została założona w 1993 roku i jest w tej chwili jedną z najstarszych formacji politycznych we współczesnej Rosji. Charakteryzujące się liberalizmem i dążeniem do demokratyzacji stronnictwo pozostawało w opozycji zarówno wobec rządów Borysa Jelcyna, jak i reżimu Putina, a także postulowało zbliżenie z Zachodem. „Jabłoko” sprzeciwiała się m.in. wojnie w Czeczenii i ograniczaniu swobód obywatelskich oraz jako jedna z nielicznych ugrupowań wspierała prawa osób LGBT. Mimo to partię cechował konformizm i skłonność do kompromisów z rządzącymi, co było przedmiotem krytyki ze strony środowisk nacjonalistycznych (w tym Aleksieja Nawalnego); nie tworzyła ona również żadnych koalicji z innymi siłami demokratycznymi. To wszystko składało się na coraz niższe wyniki w wyborach – z prawie 8% w 1996 roku do około 1% w 2018 roku. W 2014 roku partia potępiła aneksję Krymu, co jest uznawane za powód jej porażki wyborczej w następnych latach, a 13 lutego 2022 roku opublikowała petycję przeciwko możliwej wojnie z Ukrainą. W związku z tym wobec „Jabłoka” rozpoczęła się kampania dyskredytacyjna ze strony władz, która ma na celu eliminację jej z życia politycznego – przykładowo od 2020 roku ugrupowanie regularnie spotyka się z odmową rejestracji w wyborach do parlamentów regionalnych i na stanowiska gubernatorów.
Jako iż w tej chwili ideologicznym celem partii jest promowanie zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej, a praktycznym – pozyskanie reprezentacji w Dumie Państwowej poprzez wcześniejsze zdobycie mandatów w parlamentach regionalnych, organy państwowe aktywnie przeciwdziałają jej obecności na szczeblu lokalnym. Konsekwencją tego są kwietniowe areszty i procesy sądowe przeciwko liderom kilku regionalnych struktur „Jabłoka”. Emilia Słabunowa, szefowa filii partyjnej w Karelii, została zatrzymana za publikację (później usuniętego) wpisu ze wspólnym zdjęciem z Aleksiejem Nawalnym i ukarana grzywną w wysokości 1000 rubli za „demonstrowanie symboliki ekstremistycznej”. Na podstawie tego samego artykułu Aleksandr Szyszłow, przewodniczący frakcji „Jabłoko” w Zgromadzeniu Ustawodawczym Petersburga, został ukarany za udostępnienie trzyletniego wywiadu z liderem partii Grigorijem Jawlinskim. Natomiast Grigorij Gribienko, kierownik oddziału partii w Irkucku, najpierw został zatrzymany pod zarzutem prowadzenia pojazdu pod wpływem substancji psychoaktywnych. Pomimo sprzecznych wyników badań (pozytywnego w placówce państwowej i negatywnego w prywatnej klinice), kilka dni później przeprowadzono u niego przeszukanie w sprawie posiadania narkotyków, po którym został aresztowany i skierowany na przymusowe „leczenie odwykowe”.
Wymienione powyżej przykłady ilustrują jedynie niektóre metody zwalczania opozycji w Rosji. Wśród szerokiego wachlarza represji warto wskazać również popularne w tej chwili protokoły dotyczące „dyskredytacji armii” (37 członków partii), a także wpisy do rejestru „agentów zagranicznych” (11 członków partii). Należy podkreślić, iż prześladowania często rozpoczynają się po próbach organizacji protestów, które z reguły nie uzyskują akceptacji władz lokalnych i finalnie nie dochodzą do skutku. Ponadto każda grzywna uniemożliwia kandydowanie w wyborach – tymczasem łączna suma kar nałożonych na „Jabłoko” przekroczyła 6,5 mln rubli. Wszystkie te działania są ukierunkowane na zastraszenie opozycji, ograniczenie jej aktywności i wykluczenie z nadchodzących wyborów, co ma służyć utrzymaniu władzy przez putinowską „Jedną Rosję” (ros. Единая Россия) mimo malejącego poparcia społecznego.
21.04 – Zatrzymanie tranzytu ropy naftowej z Kazachstanu do Niemiec przez Rosję
We wtorek 21 kwietnia redakcja Reuters poinformowała, iż Rosja planuje wstrzymanie tranzytu kazachskiej ropy naftowej do Niemiec rurociągiem „Przyjaźń” (ros. Дружба). Taka decyzja Kremla, według słów wicepremiera Federacji Rosyjskiej Aleksandra Nowaka, jest spowodowana „możliwościami technicznymi” i zacznie obowiązywać od 1 maja 2026 roku. Jednocześnie minister energii Kazachstanu Erlan Akkenzhenov wyznał, iż informacja o zakończeniu przesyłu ropy tym szlakiem dotarła do niego nieoficjalnymi kanałami, a strona rosyjska nie przekazała Astanie żadnego formalnego powiadomienia o zmianach. Zaktualizowane plany dostaw trafiły również do Niemiec, gdzie nowe ustalenia zagrażają funkcjonowaniu rafinerii PCK Schwedt, która jest jednym z największych tego typu zakładów w kraju i zaopatruje region Berlina i Brandenburgii w paliwa.
Niemiecka struktura importu energii zmieniła się po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej w 2022 roku, kiedy to Berlin rozpoczął proces odchodzenia od rosyjskich surowców. W tym samym czasie wspomniana rafineria w Schwedt, należąca w 54% do Rosneft Deutschland (spółka-córka rosyjskiego koncernu Rosnieft), została objęta zarządem powierniczym rządu niemieckiego. W ramach dywersyfikacji źródeł energetycznych Niemcy w 2023 roku uruchomiły dostawy kazachskiej ropy rurociągiem „Przyjaźń” – najpierw na poziomie 993 tys. ton. W 2024 roku import ten wyniósł 1,2 mln ton, a w 2025 roku – 2,146 mln ton, co oznacza wzrost o 44%. Uczyniło to Kazachstan również jednym z głównych dostawców zastępczych całej Unii Europejskiej, kiedy udział rosyjskich dostaw spadł z 25,8% w 2021 roku do 2,2% w 2025 roku. Zachowując tę dynamikę, w pierwszym kwartale 2026 roku z Kazachstanu do Niemiec dostarczono 730 tys. ton ropy, przy jednoczesnych planach zwiększenia dostaw do poziomu 2,5 mln ton rocznie.
Dotychczasowy szlak tranzytowy przebiegał z Atyrau do Samary, łącząc kazachski i rosyjski system rurociągowy, a następnie rozciągał się północną nitką rurociągu „Przyjaźń” przez Rosję, Białoruś i Polskę aż do miasta Schwedt nad Odrą. Tam ropa trafiała do instalacji rafineryjnej, znajdującej się w bezpośrednim pobliżu trasy „Przyjaźni” a jednocześnie położonej ok. 100 kilometrów od Berlina. Zakład ten zaspokaja potrzeby energetyczne znacznej części wschodnich Niemiec oraz odpowiada za zaopatrzenie 9 z 10 samochodów w niemieckiej stolicy. Do tej pory kazachskie dostawy stanowiły 20% surowca przetwarzanego w rafinerii w Schwedt. Niemniej ropa, która oficjalnie miała pochodzić z Kazachstanu, w rzeczywistości była rosyjską mieszanką Urals – ze względu na wcześniejszą politykę energetyczną Niemiec tamtejsze kompleksy rafineryjne od początku projektowano z myślą o przerobie właśnie tego rodzaju kopaliny. Dalszy import Urals pod etykietą KEBCO (Kazakhstan Export Blend Crude Oil) pozwalał na de facto omijanie unijnych sankcji i dostarczanie odpowiedniego typu ropy przy zachowaniu niższych kosztów logistyki.
Decyzja Federacji Rosyjskiej zmusiła Kazachstan do redystrybucji 260 tys. ton ropy naftowej, przeznaczonej dla Niemiec. Większość eksportu zostanie przekierowana przez Konsorcjum Rurociągów Kaspijskich (CPC) do terminalu w Noworosyjsku nad Morzem Czarnym, a reszta trafi do Ust-Ługi, największego portu przeładunkowego na Bałtyku. Warto zaznaczyć, iż obie te trasy przebiegają przez terytorium Rosji, a reorganizacją przesyłu kazachskich surowców zajmują się rosyjskie Ministerstwo Energii oraz państwowy koncern „Transnieft”. W takim układzie Berlin przez cały czas może importować podobne wolumeny ropy z Kazachstanu, ale przy wyższych kosztach transportu i większej złożoności systemu dostaw. Uderza to w bezpieczeństwo energetyczne Niemiec i skutkuje ryzykiem kryzysu paliwowego na lokalnym rynku, obnażając tym samym zależność od rosyjskiego systemu przesyłowego w 5. roku pełnoskalowej wojny na europejskim kontynencie.
Modyfikacja szlaku dostaw jest kolejnym przejawem ochłodzenia stosunków na linii Berlin-Moskwa, wynikającego m.in. z niemieckiego zaangażowania w pomoc militarną dla Ukrainy. Dla Europy zmiana ta oznacza uzależnienie od rosyjskich portów, co także generuje dodatkowe zyski dla znajdującej się w przededniu kryzysu ekonomicznego Rosji. Co ważniejsze, może to stworzyć swoistą osłonę przed ukraińskimi atakami dronowymi, gdyż sojusznicy mogliby wywierać presję na Ukrainę, aby powstrzymała się ona od uderzeń w infrastrukturę powiązaną z dostawami surowców dla nich. Zatrzymanie przesyłu ropy rurociągiem „Przyjaźń” jest sygnałem do kontynuowania dywersyfikacji źródeł energii przez Unię Europejską oraz przyczynia się m.in. do wzrostu roli Polski jako państwa tranzytowego, a Gdańska jako węzła logistycznego. Także działania władz rosyjskich, mające lekceważący charakter wobec Kazachstanu, pozbawiają go części dochodów i prowokują do poszukiwania nowych dróg na rynek europejski.
28.04 Aleksander za Andrzeja
W grudniu aresztowano w Warszawie rosyjskiego naukowca, który złamał postanowienia Konwencji Haskiej z 1954. Zajmował się prowadzeniem wykopalisk na Krymie i wywożeniem znalezionych artefaktów w głąb Rosji. Stanowi to naruszenie prawa międzynarodowego w zakresie ochrony dóbr kultury w razie konfliktu zbrojnego i wpisuje się w szerszy kontekst działań Rosji na Ukrainie. Zatrzymany w Warszawie miał zostać przekazany ukraińskiej prokuraturze, która złożyła wniosek w tej sprawie stronie Polskiej. Butiagin został osądzony i miał zostać deportowany do Kijowa, gdzie groziło mu postawienie zarzutów zagrożonych karą do 10 lat pozbawienia wolności
Nie mniej, niedoszły osadzony stał się dla Warszawy nagle niezwykle użyteczny. Sprawę Butiagina włączono w proces wymiany więźniów pomiędzy blokami Wschodu a Zachodu. Został on jedną z osób, które wymieniono pomiędzy Białorusią i Rosją a Mołdawią i Polską. Całą akcją zarządzał Waszyngton, (którego to działanie jest nota bene jednym tylko z elementów próby odciągnięcia Mińska od Moskwy) a która to poskutkowała odzyskaniem dla Rzeczypospolitej min. Grzegorza Gawła i Andrzeja Poczobuta.
Butiagin wrócił więc do swojej ojczyzny i dawnej pracy. W związku z jego powrotem dał w rosyjskich mediach serię wywiadów, w których opowiadał min. o traktowaniu jakiego zaznał w polskim areszcie. Wspomina go jako ,,niewesołe wydarzenie” – narzekał na spartańskie warunki i monotonię a także na to, iż ,,nawet naukowców aresztują”. Pomimo tych ,,niewesołych” czynników pobyt archeologa można uznać za udany – pisał notatki do swojej pracy naukowej, rozmawiał z współwięźniami o filozofii, archeologii, etyce (jednym z interlokutorów Butiagina miał być polski przemytnik kokainy sprzedawanej na tony, który znał min. rosyjski), nie obyło się także bez gier w szachy, karty i warcaby oraz odrobiny dobrej bułgarskiej literatury. Personel wymiaru sprawiedliwości traktował go z kolei profesjonalnie i nie wywierał na nim żadnej presji – tak o pobycie w Polsce mówi sam Butiagin na łamach rosyjskich mediów.
Być może archeolog nie jest najlepszą osobą dla Kremlowskiej propagandy. Moskwa i Butiagin publicznie podnosili kwestię swojego rozczarowania Europą – tj., braku obiekcji środowiska naukowego wobec aresztowania Rosjanina, który łamie Konwencje Haską. choćby część polskich mediów zwracała uwagę, iż kooperacja krajowej prokuratury z ukraińską to objaw podporządkowania się Warszawy Kijowowi. Według tej narracji to łamiący Konwencję Haską rosyjski naukowiec jest ofiarą wojny na Ukrainie. Jednakże rzadki objaw prowadzenia aktywnej polityki wschodniej państwa polskiego, której podstawowym elementem jest kooperacja międzynarodowa z zagranicznymi podmiotami, pozwolił na zrealizowanie długoterminowych celów Rzeczypospolitej – odzyskania dla kraju politycznych więźniów z Białorusi.





![Ukraińskie drony uderzyły w rosyjskie zakłady chemiczne. Fabryka dostarcza substancje do produkcji amunicji [+VIDEO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/05/Efekt-ataku-dronow-fot.-x.com_.jpg)






