RCB rozesłało alert, nie wszyscy go dostali. MSWiA tłumaczy

polsatnews.pl 5 godzin temu

Mieszkańcy woj. lubelskiego otrzymali w niedzielę alert RCB o zmasowanym ataku powietrznym na zachodzie Ukrainy. Po paru minutach zagrożenie zostało odwołane. Jak się okazało, niektórzy otrzymali jedynie wiadomość informującą o końcu ataków. "Dzisiaj był bardzo krótki czas pomiędzy informacją o zagrożeniu i odwołaniem zagrożenia" - tłumaczyła Polsat News rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka.

Mapy Google / X/@RCB_RP
RCB rozesłało alerty, nie wszyscy je dostali (zdj. ilustracyjne)

Informację o wystosowaniu alertu Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zamieściło na swoim profilu na portalu X w niedzielę o godz. 15:07.

"Uwaga! Uwaga! Uwaga! Na obszarze zachodniej Ukrainy trwa zmasowany atak powietrzny. Śledź komunikaty" - brzmiało ostrzeżenie, które zostało wysłane do odbiorców na terenie województwa lubelskiego.

Po paru minutach zagrożenie minęło, a RCB zadecydowało o wystosowaniu kolejnego alertu. Jego treść została udostępniona w mediach społecznościowych o godz. 15:13, czyli zaledwie sześć minut po tym, jak wydano pierwszy komunikat.

‼️Alert RCB - aktualizacja‼️

"UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zakończył się zmasowany atak na obszarze zachodniej Ukrainy. Brak zagrożenia na terytorium RP. Śledź komunikaty."

Alert RCB wysłano do odbiorców na terenie woj. lubelskiego. https://t.co/rY0MB00E8P pic.twitter.com/AXSP9yoPUo

— Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (@RCB_RP) August 30, 2026

"Uwaga! Uwaga! Uwaga! Zakończył się zmasowany atak na obszarze zachodniej Ukrainy. Brak zagrożenia na terytorium RP. Śledź komunikaty" - przekazano mieszkańcom Lubelszczyzny.

Zmasowany atak na Ukrainę. RCB rozesłało alerty, ale nie dotarły do każdego

Jak się jednak okazało, nie wszyscy mieszkańcy woj. lubelskiego dostali obie wiadomości. Jak alarmował m.in. "Kurier Lubelski", do niektórych Polaków dotarł tylko komunikat odwołujący zagrożenie. Informację tę potwierdzają również internauci - część z nich podzieliło się w mediach społecznościowych zrzutami swoich ekranów.

O przyczynę tej sytuacji dziennikarze Polsat News zapytali rzeczniczkę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Karolinę Gałecką. W przesłanym oświadczeniu opisała, jak wygląda proces rozsyłania takich alertów.

"W chwili nalotów na zachodnią Ukrainę i otrzymania takiej informacji z Centrum Operacyjnego, RCB wysyła alerty o zagrożeniu do operatorów komórkowych. Ci rozsyłają SMS-y na telefony komórkowe. Następnie, kiedy zagrożenie jest odwołane, ponownie alert jest wysyłany z RCB do operatorów" - opisała.

ZOBACZ: Nocny atak Rosji na Ukrainę. Polska poderwała myśliwce, wysłano alerty RCB

Jak wyjaśniła, w niedzielę "był bardzo krótki czas pomiędzy informacją o zagrożeniu i odwołaniem zagrożenia". "W tym przypadku być może część operatorów nie zdążyła wysłać SMS-a informującego o zagrożeniu, bo zaraz przyszła również informacja o odwołaniu alertu" - stwierdziła.

Kolejny problem z alertem RCB? "Być może operatorzy nie zdążyli"

Przypomnijmy, iż nie są to pierwsze kontrowersje związane z systemem ostrzegania Polaków przed istniejącym w danej chwili zagrożeniu. W lipcu w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt, który sześć minut później znikł z radarów. Okazało się, iż to pocisk manewrujący Ch-101, który uderzył w pole w miejscowości Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie.

Na Wrzutnię Polsat News pisali wtedy zaniepokojeni mieszkańcy, którzy zostali obudzeni przez syreny alarmowe i nie wiedzieli, co się dzieje. "Gdy w nocy zawyły syreny w Lublinie zabrakło informacji. Była to noc, nie ma możliwości zadzwonienia gdziekolwiek. Informacji z RCB nie było" - relacjonowała pani Wiktoria.

ZOBACZ: Będą nowe alerty RCB. Zmiana po uderzeniu rosyjskiej rakiety

Dzień po incydencie na Lubelszczyźnie do Polaków w całym kraju trafiły alerty RCB o treści: "MSWiA: Bądź przygotowany. Pobierz poradnik bezpieczeństwa". SMS odsyłał do strony poradnikbezpieczenstwa.gov.pl. Jak sprawdzili użytkownicy, po kliknięciu w link pojawiał się jednak problem z dostępem do strony.

Idź do oryginalnego materiału