– Polscy żołnierze powinni bronić Polski – powiedział Mariusz Błaszczak, poseł
PiS, gdy w Radiu ZET został zapytany o ewentualny rosyjski atak na Litwę, Łotwę lub Estonię. Słowa byłego ministra obrony wywołały burzę, bo uderzają w samo sedno zasady, na której opiera się bezpieczeństwo Polski w NATO: sojusznicy mają bronić siebie
nawzajem.Teraz Polacy odpowiedzieli na podobne pytanie. IBRiS na zlecenie Radia ZET sprawdził, czy w przypadku rosyjskiej agresji Polska powinna pomóc trzem państwom bał
tyckim.Prawie 78 proc. Polaków: trzeba pomócWynik jest jednoznaczny. Za udzieleniem pomocy Litwie, Łotwie i Estonii opowiedziało się 77,8 proc. badanych. 47,5 proc. odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a 30,3 proc. „raczej tak”.Przeciwnego zdania było 16,1 proc. ankietowanych, a 6,1 proc. nie potrafiło zająć
stanowiska.Artykuł 5 NATO nie oznacza automatycznego wysłania wojskLitwa, Łotwa i Estonia – podobnie jak Polska – należą do NATO. Fundamentem Sojuszu jest art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Zgodnie z nim zbrojny atak na jednego z członków jest traktowany jak atak na
wszystkich.Nie oznacza to jednak, iż każde państwo musi automatycznie wysłać na front swoje wojska. Każdy sojusznik podejmuje takie działania, jakie uzna za konieczne, włącznie z możliwością użycia siły
zbrojnej.CZYTAJ TEŻ: Załóż narty we wrześniu, wejdź na ring. Narodowy Dzień Sportu już 20 września [PROGRAM]Właśnie dlatego słowa Błaszczaka wywołały tak gwałtowną reakcję. Gen. Roman Polko nazwał je „nieakceptowalnymi” i „szkodliwymi”. Problem jest prosty: jeżeli Polska oczekuje, iż w razie ataku Rosji inni wyślą wojska do obrony naszego terytorium, trudno jednocześnie sugerować, iż polskie wojsko powinno ograniczać się wyłącznie do obrony
Polski.Polscy żołnierze już bronią wschodniej flankiJest jeszcze jeden fakt, który nadaje całej dyskusji szczególne znaczenie. Polska nie musi dopiero decydować, czy angażować wojsko w obronę państw bałtyckich. Polscy żołnierze już stacjonują na Ł
otwie.Polski Kontyngent Wojskowy działa tam w ramach wielonarodowych sił NATO. Polska uczestniczy w tej misji od 2017 r. Jej zadaniem jest odstraszanie potencjalnego agresora i gotowość do wspólnej obrony wschodniej flanki Sojuszu.30 czerwca 2026 r. prezydent Karol Nawrocki wydał postanowienie o przedłużeniu użycia polskiego kontyngentu w ramach wzmocnionej obecności NATO na terytorium Łotwy, Estonii i
Litwy.To nie jest więc abstrakcyjna dyskusja o tym, co Polska zrobi. System wspólnej obrony już dział
a.Na wschodniej flance NATO funkcjonuje dziewięć wielonarodowych grup bojowych. Są rozmieszczone m.in. w Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii. Ich obecność ma sprawić, iż potencjalny agresor od początku będzie wiedział, iż atak na jedno państwo oznacza starcie nie tylko z jego armią, ale z całym Sojuszem.I właśnie na tej samej zasadzie Polska opiera własne bezpieczeństwo.