Ukrainka zapłaciła jedną składkę 2243,78 zł otrzymała 73 tysiące zł wyrównania. Kto wreszcie zmieni to prawo?

eswinoujscie.pl 2 godzin temu

2243,78 zł zgromadzonych składek w polskim ZUS. Emerytura wyliczona z tych składek: 13,86 zł miesięcznie. A potem ponad 73 tysiące złotych wyrównania oraz dopłata przekraczająca 1500 zł miesięcznie. To nie jest internetowy mem. Taki przypadek rzeczywiście został opisany na podstawie decyzji ZUS.

I teraz najważniejsze pytanie nie powinno brzmieć: kto wrzucił to do internetu?

Powinno brzmieć:

Kto stworzył takie przepisy, dlaczego przez cały czas obowiązują i kiedy rządzący wreszcie je zmienią?

2243,78 zł kontra ponad 73 tysiące złotych

Liczby robią ogromne wrażenie.

Obywatelka Ukrainy zgromadziła w polskim systemie emerytalnym 2243,78 zł składek.

Z tej kwoty ZUS wyliczył jej polską emeryturę na zaledwie:

13,86 zł miesięcznie.

Jednak na tym sprawa się nie skończyła.

Po zastosowaniu przepisów dotyczących dopłaty do emerytury minimalnej miesięczne świadczenie zostało podniesione. W opublikowanych materiałach pojawia się dopłata w wysokości 1593,49 zł miesięcznie.

Do tego doszło wyrównanie za wcześniejsze lata.

Serwis fact checkingowy Sprawdzam To, który analizował sprawę, potwierdził najważniejszy fakt: ZUS rzeczywiście wypłacił obywatelce Ukrainy ponad 73 tysiące złotych zaległego wyrównania, obejmującego okres od czerwca 2021 do kwietnia 2026 roku.

Powtórzmy:

2243,78 zł składek w Polsce.

13,86 zł emerytury wynikającej z tych składek.

Ponad 73 000 zł wyrównania wypłaconego przez ZUS.

To są liczby, nad którymi powinni dziś pochylić się posłowie wszystkich ugrupowań.

  • ŚWINOUJŚCIE: PRAWIE MILION NA REMONT BUDYNKU, KTÓRY „NADAJE SIĘ DO WYBURZENIA”? KONTROWERSYJNA DECYZJA RADNYCH W ŚWINOUJŚCIU
  • PARALIŻ KOMUNIKACYJNY I INFORMACYJNY W ŚWINOUJŚCIU. PARKOMATY NIE DZIAŁAJĄ, A MIESZKAŃCY ZOSTALI BEZ INFORMACJI?
  • CZTERDZIEŚCI TYSIĘCY NA „PROMOCJĘ” CZY NA SZKOŁĘ? TAK WŁAŚNIE WYGLĄDAJĄ PRIORYTETY EKIPY AGATOWSKIEJ
  • CZY PREZYDENT AGATOWSKA SKOMPLETOWAŁA JUŻ SWÓJ „DWÓR”? FOTOGRAF WYBRANY. MIASTO ZAPŁACI 13 700 ZŁ

Jak to w ogóle jest możliwe?

Nie dlatego, iż ZUS po prostu „podarował” komuś pieniądze.

Mechanizm wynika z prawa.

Polskę i Ukrainę łączy umowa o zabezpieczeniu społecznym, a okresy ubezpieczenia w obu państwach mogą być sumowane przy ustalaniu odpowiedniego stażu.

Kobieta potrzebuje dwudziestu lat stażu, mężczyzna dwudziestu pięciu. o ile odpowiedni staż powstanie dzięki połączeniu okresów ubezpieczenia z Polski i Ukrainy, a osoba mieszka w Polsce i suma jej świadczeń jest niższa od polskiej emerytury minimalnej, może pojawić się dopłata ze strony ZUS.

To bardzo ważne, ponieważ często słyszymy hasło:

„Ukrainiec dostaje polską emeryturę minimalną po jednym dniu pracy”.

Tak postawione zdanie jest uproszczeniem.

Jeden dzień składek nie daje automatycznie pełnej minimalnej emerytury. Potrzebne są również inne warunki, przede wszystkim odpowiedni łączny staż oraz, w przypadku dopłaty wynikającej z sumowania okresów zagranicznych, zamieszkanie w Polsce.

Ale jednocześnie nie można udawać, iż problem nie istnieje.

Konkretny przypadek pokazuje, iż bardzo niewielka kwota składek zgromadzona w Polsce może być połączona z prawem do wielokrotnie większych dopłat z polskiego systemu.

I właśnie nad tym powinien pochylić się ustawodawca.

To nie musi być wyłudzenie. To może być po prostu złe prawo

Trzeba tutaj bardzo jasno rozdzielić dwie rzeczy.

Jeżeli obywatel Ukrainy spełnia wszystkie warunki zapisane w ustawie, rzeczywiście mieszka w Polsce, przedstawił prawdziwe dokumenty i ZUS prawidłowo zastosował przepisy, nie można nazywać takiej osoby oszustem tylko dlatego, iż skorzystała z obowiązującego prawa.

Problem znajduje się wtedy gdzie indziej.

Problemem jest prawo stworzone przez polityków.

Jeżeli państwo stworzyło mechanizm, w którym przy 2243,78 zł składek wypracowana emerytura wynosi 13,86 zł, ale następnie z publicznego systemu możliwe jest wypłacenie ponad 73 tysięcy złotych wyrównania, to obywatele mają pełne prawo zapytać:

czy takie zasady są sprawiedliwe?

czy taki system jest odporny na nadużycia?

czy państwo skutecznie sprawdza miejsce zamieszkania świadczeniobiorców?

czy dopłata powinna być uzależniona od minimalnego okresu rzeczywistej pracy i płacenia składek w Polsce?

Koniec zamiatania problemu pod dywan

W kwietniu 2023 roku Ministerstwo Rodziny publikowało komunikat „Stop Fake News”, wskazując, iż nieprawdziwe jest twierdzenie, iż obcokrajowiec po dwóch tygodniach pracy automatycznie otrzymuje minimalną polską emeryturę. Resort wskazywał między innymi konieczność odpowiedniego stażu oraz stałego zamieszkania w Polsce.

To wyjaśnienie było potrzebne.

Ale trzy lata później mamy również konkretny przypadek pokazujący drugą stronę systemu.

Ponad 73 tysiące złotych wyrównania przy 2243,78 zł składek zgromadzonych w Polsce.

Nie wystarczy więc dzisiaj powiedzieć ludziom: „fake news”.

Trzeba odpowiedzieć na znacznie poważniejsze pytanie:

Czy państwo chce utrzymywać taki mechanizm również przez następne dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat?

Politycy powinni zmienić przepisy

Potrzebna jest poważna debata, a nie wojna na hasła.

Jednym z proponowanych rozwiązań jest wprowadzenie minimalnego okresu ubezpieczenia w Polsce, zanim dana osoba będzie mogła otrzymać dopłatę do polskiego minimum. Konfederacja zapowiadała między innymi propozycję dziesięciu lat stażu w Polsce jako warunku ubiegania się o takie wyrównanie.

Można dyskutować, czy powinno to być pięć, dziesięć czy więcej lat.

Można rozważyć rozwiązanie proporcjonalne.

Ale udawanie, iż nie ma problemu, nie jest rozwiązaniem.

Państwo powinno również wprowadzić maksymalnie szczelny system sprawdzania, czy osoba pobierająca dopłatę rzeczywiście mieszka w Polsce, skoro jest to jeden z warunków wypłacania tego świadczenia.

Jeżeli ktoś deklaruje fikcyjne miejsce zamieszkania, posługuje się nieprawdziwymi dokumentami albo zataja okoliczności powodujące utratę świadczenia, wtedy nie mówimy już o korzystaniu z prawa.

Wtedy państwo powinno działać bezwzględnie: kontrola, cofnięcie świadczenia, zwrot nienależnie pobranych pieniędzy i odpowiedzialność przewidziana prawem.

Polacy mają prawo wiedzieć, ile to kosztuje

Jeszcze jeden problem to dostęp do danych.

Drugiego września 2026 roku poseł Ryszard Wilk informował, iż według danych przedstawionych politykom przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej same wyrównania do minimalnych emerytur dla obywateli Ukrainy miały w lipcu wynieść około pięciu milionów złotych. To informacja podawana przez Konfederację i wymaga traktowania jako relacji partii o otrzymanych danych, a nie jako niezależnie opublikowanej statystyki ZUS.

I właśnie dlatego potrzebna jest pełna jawność.

ZUS i ministerstwo powinny regularnie publikować:

ile osób korzysta z takich dopłat,

ile pieniędzy wypłacono,

jak długi był ich okres ubezpieczenia w Polsce,

ile wynosiła emerytura wynikająca wyłącznie z polskich składek,

ile kosztują dopłaty,

ile świadczeń cofnięto po utracie prawa do nich.

Bez nazwisk. Bez danych osobowych.

Ale z pełną informacją o wydawaniu publicznych pieniędzy.

To nie jest atak na Ukraińców

Ta dyskusja nie powinna być skierowana przeciwko narodowości.

Setki tysięcy obywateli Ukrainy legalnie pracują w Polsce, płacą podatki oraz składki i mają prawo oczekiwać świadczeń wynikających z tych składek.

Problemem nie jest narodowość.

Problemem jest konstrukcja systemu, o ile umożliwia powstanie tak ogromnej różnicy między świadczeniem wypracowanym w Polsce a wysokością dopłaty finansowanej przez polski system.

Dzisiaj mówimy o Ukrainie.

Jutro podobne zasady mogą dotyczyć obywateli kolejnych państw, z którymi Polska zawiera umowy o zabezpieczeniu społecznym.

Dlatego prawo trzeba budować nie pod konkretną narodowość, ale według jednej prostej zasady:

Im większe świadczenie gwarantowane przez polskiego podatnika, tym bardziej realny i odpowiednio długi powinien być związek świadczeniobiorcy z polskim systemem ubezpieczeń.

2243,78 zł powinno uruchomić debatę w Sejmie

Nie potrzeba tutaj krzyku.

Wystarczą liczby.

2243,78 zł – składki zgromadzone w Polsce.

13,86 zł – emerytura wyliczona z tych składek.

Ponad 73 000 zł – wypłacone wyrównanie.

Jeżeli politycy uważają, iż taki system jest adekwatny, niech wyjdą przed obywateli i go obronią.

Niech pokażą wyliczenia.

Niech pokażą skalę.

Niech powiedzą, ile będzie to kosztowało za pięć, dziesięć i dwadzieścia lat.

A o ile sami widzą, iż przepisy tworzą niebezpieczną furtkę, niech przestaną dyskutować i ją zamkną.

Bo zadaniem państwa jest pomagać osobom, którym zgodnie z prawem pomoc się należy, ale również pilnować pieniędzy obywateli i budować system, którego nie da się łatwo wykorzystywać.

Rząd, Sejm i ZUS mają dziś wszystkie informacje potrzebne do działania. Teraz potrzebna jest decyzja.

Idź do oryginalnego materiału