
Władimir Putin, prezydent Rosji
Rosja zagroziła atakami na brytyjskie obiekty znajdujące się na Ukrainie, jeżeli będą one wykorzystywane do wspierania ukraińskich uderzeń dalekiego zasięgu na terytorium Rosji. Londyn odpowiada, iż rosyjskie groźby nie wpłyną na dalszą pomoc wojskową dla Ukrainy.
W piątek do rosyjskiego MSZ wezwana została Danae Dholakia, chargé d’affaires Wielkiej Brytanii w Moskwie. Rosyjskie władze złożyły formalny protest przeciwko zwiększaniu przez Londyn dostaw broni i dronów dla Ukrainy.
Moskwa oskarżyła Wielką Brytanię o prowadzenie „konfrontacyjnej polityki” oraz przyczynianie się do eskalacji i przedłużania wojny.
Rosyjskie MSZ zagroziło jednocześnie podjęciem działań odwetowych. Według Moskwy brytyjskie obiekty wojskowe na Ukrainie, które byłyby wykorzystywane do wspierania ataków na terytorium Rosji, mogą zostać uznane za cele rosyjskich uderzeń.
Brytyjski rząd odrzucił groźby i zapowiedział kontynuowanie pomocy dla Ukrainy. Londyn podkreślił, iż to Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję w 2022 roku, a Ukraina ma prawo się bronić.
Napięcie między Moskwą i Londynem zwiększa również rozwijana kooperacja dotycząca broni dalekiego zasięgu. Wielka Brytania i Francja pracują z Ukrainą nad uruchomieniem na jej terytorium linii montażowych pocisków SCALP wykorzystujących brytyjskie technologie.
Rosja już wcześniej ostrzegała Londyn przed konsekwencjami dalszego dostarczania Ukrainie uzbrojenia dalekiego zasięgu, w tym pocisków Storm Shadow.
Brytyjski premier Andy Burnham zapewnia jednak, iż stanowisko jego kraju pozostaje niezmienne. Podczas niedawnych rozmów z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte podkreślił, iż Wielka Brytania będzie przez cały czas wspierać Ukrainę, w tym w zakresie obrony powietrznej.














