W rejonie plaży w Rusinowie, niedaleko Jarosławca, odnaleziono drona, który wcześniej znajdował się w wodach Morza Bałtyckiego. Bezzałogową maszynę zlokalizowali żołnierze, a następnie wydobyli ją z morza. O zdarzeniu poinformował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Wstępne oględziny wskazują, iż to bezzałogowiec wojskowy pochodzący z Rosji. Na miejscu służby realizują czynności związane z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia i podjętego sprzętu – napisał szef MON na platformie X.
Pierwsze oględziny wskazują, iż odnaleziony obiekt jest wojskowym bezzałogowym statkiem powietrznym pochodzącym z Rosji. Po wyciągnięciu go z wody zauważono, iż maszyna zachowała się w stosunkowo dobrym stanie i przez cały czas widoczne są na niej wojskowe barwy. Na miejscu prowadzone są działania mające na celu zabezpieczenie zarówno terenu, jak i samego drona.
Polska musi być gotowa
Według Jacka Goryszewskiego, rzecznika Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, maszyna to najprawdopodobniej rosyjski bezzałogowiec typu Gerbera. Jak wynika z przekazanych przez niego informacji podczas rozmowy z TVN24, od 30 lipca nie odnotowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez tego rodzaju obiekt.
Dryfującą maszynę zauważyła motorówka hydrograficzna należąca do Marynarki Wojennej. Jednostka przez cały czas monitorowała jej położenie, a dron ostatecznie dotarł wraz z falami do brzegu. W związku ze znaleziskiem na miejsce skierowano również Żandarmerię Wojskową oraz saperów, którzy mają zabezpieczyć teren i przeprowadzić niezbędne czynności.
Sprawę skomentował także wiceszef MON Cezary Tomczyk. Z jego informacji wynika, iż znalezisko zostanie przekazane odpowiednim służbom w celu przeprowadzenia dalszych badań.
Polska jest dzisiaj pod wieloma względami numerem jeden, jeżeli chodzi o ataki hybrydowe czy obserwacje. Będziemy testowani na wiele różnych sposobów. Będą pojawiały się samoloty, drony – stwierdził Tomczyk.
Rosja utraciła kontrolę
Na obecnym etapie nie ma pewności, w jaki sposób rosyjska maszyna znalazła się w pobliżu polskiego wybrzeża. Wstępne ustalenia sugerują, iż Rosjanie mogli utracić kontrolę nad dronem podczas wykonywania przez niego zadania w rejonie morskim. Śledczy sprawdzają jednak również możliwość celowego skierowania maszyny w stronę Polski. Nie wyklucza się także scenariusza, w którym po utracie kontroli nad bezzałogowcem jego dalszą trasę wyznaczały prądy morskie i fale.
Obecnie analizowane są wszystkie elementy drona, które przetrwały pobyt w wodzie.










