W nocy z czwartku na piątek, 29 maja, rosyjski bezzałogowiec spadł na dach wielorodzinnego budynku mieszkalnego w rumuńskim mieście Gałacz. Po upadku doszło do wybuchu i wybuchł pożar. Według lokalnych służb ratunkowych dron uderzył w mieszkanie na dziesiątym piętrze, pisze geopolityka.org, powołując się na Viața Liberă.
W wyniku incydentu ucierpiały dwie osoby. Ewakuowano około 70 mieszkańców budynku. Teren wokół miejsca upadku został częściowo zamknięty, a funkcjonariusze rozpoczęli śledztwo.
Co oświadczyło Ministerstwo Obrony Rumunii
Ministerstwo Obrony Rumunii poinformowało, iż w nocy Rosja zaatakowała dronami cywilne i infrastrukturalne obiekty Ukrainy w pobliżu rumuńskiej granicy. Jeden z rosyjskich bezzałogowców wleciał w przestrzeń powietrzną Rumunii i spadł na budynek mieszkalny w Gałaczu.
Po zgłoszeniu wybuchu na miejsce przybyli strażacy, medycy, policjanci, przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a także specjaliści Rumuńskiej Służby Wywiadowczej.
W Rumunii znaleziono jeszcze jednego bezzałogowca
Później poinformowano o znalezieniu kolejnego drona na północy Rumunii, w rejonie gminy Băsești. Według wstępnych informacji bezzałogowiec nie miał głowicy bojowej i nie eksplodował.
Incydent wywołał zaniepokojenie ze strony NATO i Unii Europejskiej. Rumuńskie służby przez cały czas ustalają wszystkie okoliczności upadku bezzałogowców na terytorium kraju.
Dlaczego dron nie został zestrzelony
W Bukareszcie wyjaśniono, iż decyzja o zniszczeniu bezzałogowca zależy od oceny ryzyka dla ludności cywilnej oraz możliwych konsekwencji upadku szczątków. Strona rumuńska rozpatruje incydent w kontekście rosyjskich ataków na ukraińskie obiekty przy granicy.
Przeczytaj także o tym, iż Lotnisko w Wilnie wstrzymało operacje. Powodem możliwe naruszenie przestrzeni powietrznej.












