Do strzelaniny doszło we lwowskiej dzielnicy Sychów. Były przewodniczący ukraińskiej Rady Najwyższej, Andrij Parubij, zmarł, zanim na miejsce dotarło pogotowie ratunkowe. Informację o śmierci polityka potwierdził prezydent Wołodymyr Zełenski.
Sikorski reaguje na strzelaninę we Lwowie
Wicepremier i szef MSZ, Radosław Sikorski, odniósł się do wydarzeń we wpisie na platformie X. "Andrija Parubija poznałem jako komendanta Straży Majdanu, gdy jako ministrowie Trójkąta Weimarskiego negocjowaliśmy zakończenie masakry w 2014" – napisał.
Jak poinformował wicepremier, Parubij pomógł Polsce ewakuować konsulat z Sewastopola podczas rosyjskiego Anschlussu.
"Wiadomość o jego zabójstwie we Lwowie jest wstrząsająca. Przekazuję szczere wyrazy współczucia bliskim i całemu narodowi ukraińskiemu, który stracił jednego z najlepszych swoich synów" – dodał Radosław Sikorski.
Andrij Parubij nie żyje
Według informacji agencji Interfax-Ukraina, co cytuje RMF FM, w kierunku Parubija oddano osiem strzałów. Sprawca poruszał się rowerem elektrycznym i miał plecak kuriera jednej z firm dostawczych. Dziennikarz Witalij Hłahoła, powołując się na źródła policyjne, napisał na Telegramie, iż zamachowiec "był kurierem".
Andrij Parubij był ukraińskim politykiem i historykiem. Ukończył Lwowski Uniwersytet Narodowy im. Iwana Franki, a następnie gwałtownie zaangażował się w politykę. W 2004 roku brał udział w Pomarańczowej Rewolucji jako komendant Ukraińskiego Domu. Kilka lat później uzyskał mandat do Rady Najwyższej Ukrainy.
Na przełomie 2013 i 2014 roku był komendantem Euromajdanu i koordynatorem Samoobrony Majdanu. Zapewniał ochronę demonstrantom. Po ucieczce premiera Wiktora Janukowycza został szefem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. Na czele Rady Najwyższej Ukrainy stał w latach 2016-2019.