Na pierwszy rzut oka – zwykły wafelek w czekoladzie. W rzeczywistości jeden z najbardziej niezwykłych symboli gospodarczych i kulturowych Śląska Cieszyńskiego.
Historia Prince Polo to nie tylko dzieje popularnego słodycza, ale także opowieść o powojennej odbudowie kraju, zimnej wojnie, a współcześnie o globalizacji. Tak przynajmniej przekonuje prof. Kazimierz Starzyk, związany z Instytutem Ekonomii i Finansów na Uniwersytecie WSB Merito w Poznaniu.
Przypomnijmy więc, iż wafelek, który na Śląsku Cieszyńskim znają wszyscy, powstał w czasach powojennej, intensywnej industrializacji kraju. Co ciekawe, błyskawicznie odniósł wielki sukces, stając się symbolem eksportowego sukcesu Polski Ludowej i jednym z niewielu produktów z bloku wschodniego, który zdobył mocną pozycję na zachodnich rynkach.
Efekt planu sześcioletniego
Początki nie zapowiadały jednak niczego nadzwyczajnego. Produkcja wafelka rozpoczęła się w 1955 r. w Zakładach Przemysłu Cukierniczego „Olza”. Jak podkreśla prof. Kazimierz Starzyk, był to moment szczególny, ponieważ przypadł na okres odbudowy gospodarki i rozwoju przemysłu spożywczego w realiach Polski Ludowej.
Cieszyńskie zakłady wykonywały zadania planu sześcioletniego (1950–1955) oraz kolejnych pięciolatek. „W latach 1956–1965, dzięki rządowym inwestycjom w wysokości 40 mln zł, nastąpiło podwojenie produkcji przy relatywnie niskim przyroście zatrudnienia »Olzy«. Rósł także eksport, do czego przyczynił się zwłaszcza eksport do Islandii, który uczynił z cieszyńskiego wafelka produkt znany na rynkach międzynarodowych, a dla producenta stał się impulsem do dalszych inwestycji oraz otwarcia na kolejne rynki zagraniczne” – pisze prof. dr hab. Kazimierz Starzyk, ceniony polski ekonomista, specjalizujący się w problematyce międzynarodowych stosunków gospodarczych oraz integracji ekonomicznej. Jego artykuł pt. „Historia wafelka Prince Polo na tle punktów zwrotnych rozwoju gospodarki światowej i Polski” ukazał się w księdze jubileuszowej dedykowanej prof. Katarzynie Żukowskiej pt. „Współczesna gospodarka w sieci międzynarodowych powiązań” (Oficyna Wydawnicza SGH, Warszawa 2020).
Wafelek za śledzie
Niepozorny Prince Polo gwałtownie stał się jednym z ważnych polskich produktów eksportowych. Jeszcze w latach 50. rozpoczęto jego sprzedaż najpierw do państw ościennych, takich jak Węgry i Czechosłowacja, a następnie na bardziej wymagające rynki zachodnie. Szczególne znaczenie miał eksport do Islandii, rozpoczęty już w 1955 r., który – jak zauważa autor artykułu – stał się impulsem do dalszej ekspansji i otwarcia na kolejne rynki.
„Można przypuszczać, iż stroną inicjującą pierwszą transakcję »wafelkową« byli Islandczycy. Wiązało się to z chęcią ożywienia handlu z Polską, która w owym czasie zaczęła być postrzegana jako kraj zerkający przez korodującą żelazną kurtynę na Zachód i zainteresowany rozwijaniem handlu międzynarodowego” – wyjaśnia prof. Starzyk i dodaje, iż na wymianie zaważył fakt, iż w drugiej połowie lat 50. XX wieku Islandczycy mieli spore nadwyżki śledzi. Władze kraju postanowiły więc przehandlować je z Polakami w ramach barteru.
„Pamiętamy, iż Polacy mieli wówczas bardzo duże trudności z zaopatrzeniem rynku w produkty żywnościowe, a ponadto poważne problemy płatnicze, a ponieważ Islandia również miała problemy z finansowaniem importu, pozostał handel wiązany, np. barter, który właśnie zastosowano w przypadku pierwszej transakcji, stanowiącej dobre otwarcie dla eksportu wafelka na rynek islandzki oraz pomyślnie rozwijających się polsko-islandzkich stosunków gospodarczych” – tłumaczy prof. Starzyk.
Prince Polo jak Coca-Cola
Z czasem to właśnie Islandia stała się miejscem, gdzie Prince Polo osiągnął status niemal kultowy. Prof. Starzyk przytacza liczne świadectwa popularności wafelka, podkreślając, iż był on stale obecny w codziennym życiu mieszkańców wyspy. „Jest powszechnie znany, towarzyszy Islandczykom od dzieciństwa, dzieci idąc do szkoły, dostają go, aby wzmocnić siły, jest również miłym prezentem. Prinspolo to także znana i popularna w Islandii kapela muzyczna” – zauważa naukowiec i dodaje, iż dla dorosłych na Islandii wafelek jest wręcz obowiązkowym dodatkiem do kawy.
„Mamy tego niezbite dowody, iż na trwale wszedł do islandzkiej kultury – pojawia się kilkukrotnie w książce islandzkiego pisarza noblisty Halldóra Laxnessa, np. wtedy, kiedy główny bohater powieści pt. »Kristnihald undir jökli« jest witany słowami: »Zaraz zostanie podana kawa i Prince Polo, rzecz jasna«. Gdy 11 marca 1999 r. przyjechał do Polski prezydent Islandii, Ólafur Ragnar Grímsson, powiedział: „Całe pokolenie Islandczyków wyrosło na dwóch rzeczach – amerykańskiej Coca-Coli i polskim Prince Polo” – przypomina prof. Starzyk.
Zauważa jednak, iż miłe słowa na temat cieszyńskiego wafelka można usłyszeć „i na końcu świata”.
Handel łączy ludzi
„W październiku 2007 r. przebywałem w Pjongjangu (Korea Północna) jako uczestnik międzynarodowego seminarium, organizowanego przez DPR Korea Chamber of Commerce oraz Komisję Europejską i Fundację Friedricha Naumanna w celu wsparcia przejawów otwierania gospodarki tego kraju oraz zapowiadającej się wówczas stopniowej jego integracji z gospodarką światową. Właśnie tam – w trakcie pokolacyjnych rozmów zagranicznych uczestników tego seminarium, w barze nocnym w Koryo Hotel – nasze grono poszerzyło się o dwóch Islandczyków, biznesmena reprezentującego przemysł rybny Islandii oraz towarzyszącego mu ambasadora tego kraju w Pekinie. W trakcie wzajemnego przedstawiania się na moje słowo »Polska« ich reakcją było właśnie »Prince Polo« i miłe uznanie dla tego produktu” – relacjonuje prof. Starzyk.
Jak to się stało i kiedy, iż marka Prince Polo tak głęboko wtopiła się w islandzką świadomość, stając się zarazem źródłem przyjaznego myślenia o Polsce? Zdaniem profesora ogólnie wyjaśnia to znana zależność, iż handel łączy ludzi, tworzy zręby ich wzajemnego poznania, szacunku, przyjaźni i zaufania oraz przynosi korzyści ekonomiczne i buduje przyjaźń między narodami.
Sprzedany za 5 mln USD
W kolejnych dekadach wafelek zdobył nowe rynki. Był obecny w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Izraelu, szeroko w Europie, a także zaczyna się pojawiać na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Natomiast Zakłady Przemysłu Cukierniczego „Olza” na początku lat 90. zostały skierowane do programu prywatyzacji kapitałowej. Ostatecznie w 1993 r. zostały sprywatyzowane i sprzedane. Za 80 proc. akcji zagraniczny inwestor zapłacił wówczas jedynie ponad 5 mln dolarów. Szczęśliwie nowy właściciel – koncern Kraft Jacobs Suchard – zachował logo „Olza” oraz utrzymał markę Prince Polo. Dzięki temu historia naszego wafelka trwa nadal.

![Miecze, szable i dawne opowieści. Noc Muzeów w Świdnicy zapoczątkowała nową wystawę [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/05/page-Noc-Muzeow-2026-w-Swidnicy.jpg)










