Sojusz ćwiczy szybką odpowiedź

polska-zbrojna.pl 4 godzin temu

10 tys. żołnierzy z 11 państw, 1,5 tys. pojazdów wojskowych: czołgów, bojowych wozów piechoty, wyrzutni rakiet, a także niemal 20 okrętów – w Niemczech rozpoczęły się właśnie największe tegoroczne ćwiczenia NATO pod kryptonimem „Steadfast Dart 2026”. Ich celem jest przetestowanie zdolności Sojuszu do szybkiego rozmieszczenia sił w Europie Środkowej.

Do portu w niemieckim Emden zawijają kolejne statki ze sprzętem wojskowym. Jako pierwszy – już kilka dni temu – pojawił się tam pływający pod banderą Malty transportowiec „Severine”, który przywiózł 2,2 tys. pojazdów należących do włoskiej armii. Jednostkę powitał gen. Nicola Mandolesi, zastępca szefa sztabu natowskiego Dowództwa Sił Połączonych w Brunssum. – Przybycie tych wojsk do Niemiec to wyraźny dowód jedności, siły i determinacji NATO. Nasz Sojusz pozostaje defensywny, transparentny i gotowy do działania – podkreślał oficer.

REKLAMA

Niebawem też na niemieckich drogach pojawiły się kolumny transporterów opancerzonych, bojowych wozów piechoty, zestawów niskopodwoziowych przewożących czołgi. Takie transporty będą się odbywać przynajmniej przez najbliższych kilka dni, jeżeli nie tygodni. To element „Steadfast Dart 2026” – największych tegorocznych ćwiczeń NATO. W sumie weźmie w nich udział 10 tys. żołnierzy z 11 państw. A do tego prawie 1,5 tys. pojazdów – od bojowych wozów piechoty poprzez czołgi po wyrzutnie rakiet, a także niemal 20 okrętów.

Głównym założeniem manewrów jest przetestowanie zdolności Sojuszu do szybkiego przerzutu i rozmieszczenia sił w środkowej Europie w realiach zagrożenia ze strony przeciwnika. Tym razem NATO trenuje bez udziału USA. Organizatorzy chcą bowiem przećwiczyć wariant, w którym Amerykanie akurat będą zaangażowani w inny konflikt.

Pierwszoplanową rolę w „Steadfast Dart” odegrają Sojusznicze Siły Reagowania (ARF) – powołane do życia w 2023 roku, na mocy ustaleń szczytu NATO w Wilnie. W intencji twórców mają one zapewniać zdolność do działania we wszystkich domenach. „Mogą dostarczać siły i środki rażenia w ciągu dziesięciu dni, i w ten sposób wzmacniać odstraszanie lub stworzyć dla przeciwnika strategiczny dylemat” – czytamy w dokumentach Sojuszu. Scenariusz zeszłorocznego „Steadfast Dart” obejmował rozmieszczenie ARF w południowej Europie. – Tegoroczne ćwiczenia bazują na tamtym sukcesie. Po raz kolejny chcemy pokazać zdolność reagowania i siłę NATO – podkreśla gen. Alexus G. Grynkewich, dowódca sił Sojuszu w Europie.

„Steadfast Dart 2026” będzie też jednak miało drugą część. W lutym żołnierze przystąpią do szkolenia na poligonach. Będą prowadzić działania na lądzie, w powietrzu, na morzu, ale też w cyberprzestrzeni, a choćby przestrzeni kosmicznej. Ćwiczenia zostaną przeprowadzone przede wszystkim w Bergen w Dolnej Saksonii. W planach znalazł się jednak również pokaz desantu morskiego na poligon w Putlos nad Bałtykiem, w kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn.

Manewry potrwają do marca. – Polscy żołnierze uczestniczą w nich w charakterze obserwatorów – mówi płk Marek Pietrzak, rzecznik Sztabu Generalnego WP. – Wynika to z tego, iż scenariusz „Steadfast Dart 2026” zakłada koncentrację sił NATO w Europie Środkowej, bez wejścia na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej – tłumaczy. Oczywiście w razie realnego konfliktu sojusznicze wojska byłyby kierowane przede wszystkim na terytorium Polski i państw bałtyckich. – W takim scenariuszu rolą Polski byłoby wystąpienie jako państwo-gospodarz, odpowiedzialne za przyjęcie, zabezpieczenie i wsparcie sojuszników – podsumowuje płk Pietrzak.

Łukasz Zalesiński
Idź do oryginalnego materiału