Sprzątanie Świata czy powrót do czynu społecznego? Mieszkańcy mają sprzątać, a urząd zarządzać

eswinoujscie.pl 1 dzień temu

Worki dostaniecie. Rękawice też. A teraz idźcie i posprzątajcie miasto. Tak w dużym uproszczeniu można odczytać zaproszenie mieszkańców Świnoujścia do tegorocznej Akcji Sprzątania Świata. I właśnie w tym miejscu warto zadać niewygodne pytanie: gdzie kończy się edukacja ekologiczna, a zaczyna przerzucanie odpowiedzialności za czystość miasta na mieszkańców?

W dniach 18–20 września 2026 roku w Świnoujściu odbędzie się kolejna Akcja Sprzątania Świata. Mieszkańcy, szkoły, organizacje społeczne i inne grupy mają wybrać teren, zgłosić liczbę uczestników, ustalić miejsce pozostawienia worków, odebrać rękawice i ruszyć w teren.

Brzmi szlachetnie.

Ale spójrzmy na to z drugiej strony.

Nie śmieciłeś? I tak masz sprzątać

Od lat społeczeństwu wpaja się prosty mechanizm: o ile wokół jest brudno, powinieneś poczuć się współodpowiedzialny.

Widzisz butelkę w lesie? Podnieś.

Widzisz puszkę nad wodą? Posprzątaj.

Widzisz stertę śmieci? Nie pytaj, kto odpowiada za utrzymanie terenu. Załóż rękawiczki i zabierz się do pracy.

Tylko iż wielu mieszkańców tych śmieci nie wyrzuciło.

Płacą podatki. Płacą opłaty lokalne. Finansują z własnych pieniędzy funkcjonowanie administracji miejskiej, jednostek komunalnych, systemu gospodarki odpadami i utrzymanie przestrzeni publicznej.

Dlaczego więc człowiek, który nigdy nie wyrzucił papierka na ulicę, ma być stawiany w sytuacji, w której sugeruje mu się moralny obowiązek wykonywania pracy związanej ze sprzątaniem miasta?

Mechanizm jest prosty: najpierw poczucie winy, potem darmowa praca

Hasło „ratujmy planetę” działa na emocje. Podobnie jak obrazy zaśmieconych lasów, plaż czy zbiorników wodnych.

I właśnie dlatego takie akcje trzeba prowadzić odpowiedzialnie.

Bo bardzo łatwo przekroczyć granicę pomiędzy edukacją a manipulowaniem ludzkim poczuciem odpowiedzialności.

Mieszkaniec ma pomyśleć:

„Skoro nie pójdę sprzątać, to znaczy, iż nie dbam o środowisko”.

Nie.

Dbanie o środowisko zaczyna się przede wszystkim od tego, żeby nie śmiecić.

Od segregowania odpadów.

Od egzekwowania prawa.

Od karania tych, którzy wyrzucają śmieci w lasach, przy drogach i nad wodą.

Od skutecznego działania służb.

Od odpowiedniego finansowania utrzymania czystości.

Nie można tworzyć wrażenia, iż osoba, która płaci podatki i przestrzega prawa, ma jeszcze w wolnym czasie wykonywać obowiązki, które w normalnie funkcjonującym mieście powinny być elementem systemowego utrzymania porządku.

Trochę jak czyn społeczny z poprzedniej epoki

Starsze pokolenie doskonale pamięta czyny społeczne.

Władza organizowała, mieszkańcy mieli przyjść i pracować dla wspólnego dobra. Malowano płoty, grabiono tereny, porządkowano ulice.

Oficjalnie wszystko było dobrowolne, społecznie pożyteczne i piękne.

Dzisiaj zmienił się język.

Nie ma już „czynu społecznego”.

Jest „integracja”.

Jest „ekologia”.

Jest „odpowiedzialność społeczna”.

Jest „ratowanie planety”.

Mechanizm jednak może być niebezpiecznie podobny: administracja organizuje akcję, a obywatel wykonuje pracę za darmo.

A kto odpowiada za bałagan przez pozostałe 362 dni roku?

To jest najważniejsze pytanie.

Jeżeli w mieście istnieją miejsca regularnie zasypywane śmieciami, to dlaczego są zaśmiecone?

Czy wiadomo, kto odpowiada za ich utrzymanie?

Jak często są sprzątane?

Czy prowadzone są kontrole?

Czy działają fotopułapki?

Ile mandatów wystawiono osobom wyrzucającym odpady?

Ile miasto wydaje rocznie na utrzymanie czystości?

To są pytania znacznie ważniejsze niż liczba mieszkańców, którzy przez trzy wrześniowe dni pojawią się z workami.

Bo wielka akcja raz w roku bardzo dobrze wygląda na zdjęciach.

Ale czyste miasto powinno być efektem codziennego zarządzania, a nie corocznego społecznego zrywu.

Mieszkańcy nie są darmową ekipą sprzątającą

Nie ma nic złego w tym, iż ktoś chce dobrowolnie posprzątać las, plażę czy teren nad wodą.

Wręcz przeciwnie – należy takim ludziom podziękować.

Problem zaczyna się wtedy, gdy społeczna aktywność mieszkańców zaczyna być przedstawiana jako rozwiązanie problemów, za które odpowiadają instytucje finansowane z publicznych pieniędzy.

Urzędnicy otrzymują wynagrodzenia.

Miejskie jednostki mają swoje budżety.

System gospodarki komunalnej kosztuje mieszkańców konkretne pieniądze.

Dlatego zamiast budowania w mieszkańcach poczucia:

„Musisz posprzątać swoją okolicę”

warto powiedzieć jasno:

Nie śmieć. Reaguj, gdy ktoś śmieci. Zgłaszaj dzikie wysypiska. Wymagaj skuteczności od tych, których utrzymujesz ze swoich podatków.

A może urząd pokaże liczby?

Skoro akcja ma mobilizować mieszkańców, warto przy okazji pokazać pełny obraz.

Ile Świnoujście wydaje rocznie na sprzątanie terenów publicznych?

Ilu pracowników zajmuje się utrzymaniem czystości?

Ile kosztuje administracyjna obsługa systemu?

Ile pieniędzy miasto przeznacza na promocję i działania wizerunkowe?

Ile dzikich wysypisk zlikwidowano?

Ile osób ukarano za zaśmiecanie?

Dopiero wtedy można uczciwie rozmawiać o odpowiedzialności.

Bo odpowiedzialność nie może działać tylko w jedną stronę.

Pomagajmy środowisku. Ale nie dajmy sobie wmówić, iż jesteśmy winni za cudze śmieci

Sprzątanie Świata może być fantastyczną lekcją ekologii dla dzieci i młodzieży.

Może integrować mieszkańców.

Może pokazywać skalę problemu.

Ale nie powinno zastępować normalnego funkcjonowania miasta.

Nie powinno również budować narracji, iż obywatel, który nie idzie z workiem do lasu, jest mniej odpowiedzialny za środowisko.

Mieszkaniec ma przede wszystkim nie śmiecić.

A miasto ma przede wszystkim skutecznie sprzątać, egzekwować przepisy i rozliczać tych, którzy śmiecą.

Bo inaczej za chwilę okaże się, iż mieszkańcy mają sami sprzątać ulice, podlewać zieleń, łatać chodniki i malować miejskie budynki.

Oczywiście wszystko w ramach „wspólnej troski o nasze miasto”.

Tylko skoro mieszkańcy mają wykonywać kolejne zadania sami, to naturalnie pojawia się pytanie: za co dokładnie płacimy coraz większej administracji?

  • KTO PARALIŻUJE RUCH W ŚWINOUJŚCIU – SŁUŻBY CZY URZĘDNICY? PREZYDENT AGATOWSKA MÓWI O SPRZECIWIE SŁUŻB. CHCEMY ZOBACZYĆ DOKUMENTY
  • ŚWINOUJŚCIE. KOLEJNE PRZEPALONE PIENIĄDZE ? – ŁATANIE DZIUR ZAMIAST REMONTU – I TAK ZAPŁACĄ MIESZKAŃCY
  • UKRAINKA ZAPŁACIŁA JEDNĄ SKŁADKĘ 2243,78 ZŁ OTRZYMAŁA 73 TYSIĄCE ZŁ WYRÓWNANIA. KTO WRESZCIE ZMIENI TO PRAWO?
  • ŚWINOUJŚCIE: PRAWIE MILION NA REMONT BUDYNKU, KTÓRY „NADAJE SIĘ DO WYBURZENIA”? KONTROWERSYJNA DECYZJA RADNYCH W ŚWINOUJŚCIU

Sprzątanie Świata czy powrót do czynu społecznego AI

Idź do oryginalnego materiału