Elementy srebrnych sztućców z grawerem, medaliki z XIX wieku, monety, nieśmiertelniki. To tylko część ze skarbów, na które natrafili odkrywcy ze Stowarzyszenia Poszukiwawczo-Historycznego „Wolica” penetrujący teren Stadniny Koni w Białce.
16 marca, po dłuższej przerwie spowodowanej niskimi temperaturami, detektoryści „Wolicy” z gminy Izbica, rozpoczęli kolejny etap poszukiwań na terenie Stadniny Koni w Białce (gmina Krasnystaw). Jedno z najpiękniejszych i najciekawszych miejsc pełnych tajemnic w powiecie krasnostawskim
– Prace te prowadzimy od października 2024 roku – mówi „Nowemu Tygodniowi” Wojciech Werus z „Wolicy”. – Nasze działania skupiamy na odkrywaniu przedmiotów związanych z niezwykle ciekawymi, a zarazem dynamicznymi wydarzeniami historycznymi, które miały tu miejsce – dodaje. Teren dzisiejszej Stadniny ma bogatą historię. Między XVIII, a XIX wiekiem funkcjonowały tu zabudowania dworskie. Tradycje samej stadniny sięgają 1928 roku i decyzji władz II RP o założeniu stadniny ogierów na potrzeby kawalerii Wojska Polskiego. Podczas II wojny obiekty stadniny okupowali Niemcy.
Po wyparciu z tych terenów Niemców przez Armię Czerwoną i sformowaną przy niej 2 Armię WP w Białce miała miejsce największa zbiorowa dezercja w historii Wojska Polskiego – żołnierzy niechcących walczyć u boku czerwonoarmistów. W nocy z 12 na 13 października 1944 roku zdezerterowało 636 żołnierzy, w tym dwóch oficerów, 31 Pułku Piechoty, co stanowiło 26 procent stanu ewidencyjnego pułku.
16 października 1944 roku naczelny dowódca WP, gen. broni Michał Rola-Żymierski, nakazał rozformować 31 Pułk Piechoty, a podoficerów i żołnierzy tej jednostki uznał za moralnie współwinnych masowej dezercji ich kolegów. Pułk, jako zhańbiony, został wykreślony z rejestrów Wojska Polskiego. Ślady tych wszystkich wydarzeń wciąż leżą w białeckiej ziemi.
– Aby w jak najdokładniejszy sposób przeprowadzić badania powierzchniowe terenu musimy dzielić działki na sektory i dokładnie je przeszukiwać. Teren nie jest łatwy, ponieważ na przestrzeni wielu lat przez stadninę przemieszczało się tysiące ludzi. Niestety, musimy skrupulatnie badać każdy kawałek ziemi, ponieważ są miejsca silnie zaśmiecone i usiane przedmiotami niemającymi żadnej wartości historycznej – opowiada Werus.
Oczywiście są też pierwsze sukcesy, które dotyczą znalezisk związanych z dawnym założeniem dworskim. – Znajdujemy coraz więcej przedmiotów dawnego wyposażenia dworu. Elementy srebrnych sztućców z grawerem dawnych właścicieli, medaliki z XIX wieku, części zdobionego świecznika z końca XIX wieku. Znaleźliśmy również medalik z 1882 roku, wybity w rocznicę 500-lecia odsłonięcia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze.
Mamy też interesujące elementy ubioru, klamerki, guziki, które pochodzą z różnych okresów historycznych głównie sprzed wybuchu I wojny światowej. Jest również sporo monet związanych z okupacją niemiecką oraz funkcjonowaniem stadniny po wojnie, czyli z okresu PRL – dodaje.
Werus podkreśla, iż Stadnina Koni w Białce skrywa pod ziemią jeszcze wiele tajemnic. – Jest to niezwykłe miejsce, które warto dokładnie zbadać, a jej historię przedstawić szerszemu gronu odbiorców – podsumowuje. Prace poszukiwawcze na terenie Stadniny mają być prowadzone do października 2026 roku. (kg)



