Himalaista Karol Adamski, który był bezpośrednim świadkiem wczorajszej tragedii F-16 uważa, iż „wyglądało to tak jakby pilot F-16 nie chciał uderzyć w ludzi, więc się nie katapultował”.
— Zamarliśmy, bo czegoś takiego nie widziałem nigdy. Jedna z pań przejeżdżała i pytała się, czy my to widzieliśmy, bo ona była za bramą tą od strony cmentarza w Małęczynie, iż wyciągał, żeby nie uderzyć w nich, a trafił w lotnisko, w pas. Tak to wygląda, jakby znowu nie chciał uderzyć w ludzi, a samemu się katapultować — opowiada.
Do tragedii doszło podczas wykonywania jednego z manewrów, tzw. beczki.
— Po defiladowym przelocie czterech samolotów na niebie ukazał się F-16 ubarwieniu tygrysim, który po kilku ewolucjach tak naprawdę wykonał beczkę, z której już nie wyciągnął maszyny. Kula ognia przetoczyła się wzdłuż pasa startowego radomskiego lotniska — podkreśla.
W wypadku zginął pilot F-16 major Maciej „Slab” Krakowian. Miał 35 lat. W miejscu tragedii pracują śledczy. Pokazy Air Show zostały odwołane.