Około godziny 3:50 w Lublinie uruchomiono syreny ostrzegawcze informujące o zagrożeniu z powietrza. Po kilku minutach nadano sygnał odwołujący alarm. Uruchomienie syren potwierdził rzecznik wojewody lubelskiego, wskazując, iż informacja o zagrożeniu pochodziła bezpośrednio z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Fot. Shuttersto ktorychRzecznik wojewody lubelskiego: informacja jest wiarygodna i potwierdzona
Jak przekazał Wirtualnej Polsce rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz, w regionie rzeczywiście wystąpiło zagrożenie uderzeniami z powietrza. Rzecznik zaznaczył, iż informacja pochodzi bezpośrednio z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa oraz iż jest wiarygodna i potwierdzona. Nie podano na tym etapie źródła zagrożenia ani jego charakteru.
Sygnał odwołania nadano po kilku minutach
Alarm nie trwał długo. Po kilku minutach od uruchomienia syren ogłaszających zagrożenie włączono syreny nadające sygnał odwołania. Oznacza to, iż powód uruchomienia systemu ustał albo zagrożenie zostało uznane za zażegnane.
Nasz reporter w Lublinie: syreny postawiły całe miasto na nogi
W Lublinie przebywa nasz redaktor Bartłomiej Radecki, którego również obudziły syreny. Jak relacjonuje, dźwięk słychać było w całym mieście, a mieszkańcy zaczęli się budzić i szukać informacji o tym, co się dzieje. O tej porze doby, przy niemal całkowitej ciszy, zasięg syren jest znacznie większy niż w ciągu dnia.
To nie były ćwiczenia, bo te odbyły się 21 lipca w godzinach dziennych
Warto od razu wykluczyć najczęstsze przypuszczenie. Ogólnopolskie ćwiczenia systemu alarmowego pod kryptonimem „ALARM-26″, prowadzone przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, odbyły się 21 lipca w godzinach od 7.00 do 19.00. Przed ich rozpoczęciem mieszkańcy otrzymali uprzedzenie w formie Alertu RCB. Nocne uruchomienie syren nie mieści się w tym harmonogramie i nie miało charakteru ćwiczebnego.
Dźwięk modulowany oznacza ogłoszenie alarmu, ciągły jego odwołanie
System sygnałów jest w całym kraju jednolity i sprowadza się do dwóch dźwięków. Ogłoszenie alarmu polega na emisji modulowanego dźwięku trwającego 3 minuty, czyli takiego, którego ton wznosi się i opada. Odwołanie alarmu to trwający 3 minuty dźwięk ciągły, jednostajny. Ogłoszenie i odwołanie mogą nastąpić więcej niż raz w trakcie jednego zdarzenia.
Oficjalne zalecenia mówią o środkowej części kondygnacji, z dala od okien
Instrukcja publikowana przez służby jest krótka i konkretna. Po usłyszeniu sygnału alarmowego należy zachować spokój, sprawdzić, gdzie znajdują się pozostali domownicy, i niezwłocznie udać się do najbezpieczniejszego miejsca w mieszkaniu lub domu. Wskazywane jest miejsce przy ścianie konstrukcyjnej, z dala od okien albo w pomieszczeniu bez okien, w środkowej części kondygnacji. Odradza się przebywanie na poddaszach i najwyższych kondygnacjach. Zaleca się także włączenie radia lub telewizji na lokalną stację i śledzenie oficjalnych komunikatów.
We wrześniu 2025 podobny alarm objął sześć powiatów Lubelszczyzny
Region ma już doświadczenie z tego typu sytuacją. 13 września 2025 r. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało alert do mieszkańców powiatów chełmskiego, krasnostawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego i włodawskiego oraz miasta Chełm, z komunikatem o zagrożeniu atakiem z powietrza. Syreny uruchomiono wówczas w Świdniku, Chełmie, Łęcznej i we Włodawie, a lotnisko w Lublinie zostało zamknięte. Jak przekazywało wtedy Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, istniało ryzyko wtargnięcia do Polski bezzałogowych statków powietrznych. Alarm odwołano po kilkunastu minutach.
Alert RCB trafia wyłącznie do telefonów w rejonie objętym zagrożeniem
System powiadamiania działa terytorialnie, co bywa źródłem nieporozumień. Alert RCB rozsyłany jest do wszystkich aparatów logujących się do stacji bazowych na obszarze wskazanym przez służby, a więc mieszkaniec Warszawy nie otrzyma komunikatu dotyczącego Lubelszczyzny. Brak wiadomości na telefonie nie oznacza jednak, iż nic się nie dzieje w innej części kraju, tak samo jak jej otrzymanie nie oznacza, iż zagrożenie dotyczy całej Polski. Decyzję o uruchomieniu syren podejmują natomiast władze samorządowe na swoim terenie, na podstawie informacji przekazywanych przez RCB i wojewodę.
Trzy minuty dźwięku modulowanego to sygnał, żeby zejść od okien, a nie wyjść na balkon
Najczęstsza reakcja na nocne wycie syren jest dokładnie odwrotna do zalecanej: ludzie wychodzą na balkon albo pod blok, żeby sprawdzić, co się dzieje, i nagrać to telefonem. Tymczasem sens sygnału jest jeden i sprowadza się do przemieszczenia się w głąb budynku. jeżeli usłyszysz modulowany dźwięk, przejdź do pomieszczenia bez okien albo do miejsca przy ścianie nośnej, w środkowej części piętra, i zabierz tam telefon oraz naładowany powerbank. Poddasze i najwyższa kondygnacja są w tej sytuacji najgorszym możliwym wyborem, podobnie jak stanie przy przeszklonej ścianie.
Drugą rzeczą jest źródło informacji. W pierwszych minutach po alarmie w mediach społecznościowych pojawia się zwykle więcej domysłów niż faktów, a nocna pora dodatkowo sprzyja powielaniu niesprawdzonych treści. Wiążące są komunikaty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, wojewody, Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych oraz władz miasta, i to ich warto szukać zamiast relacji z nieznanych kont. Radio pozostaje przy tym kanałem najbardziej odpornym na przeciążenie sieci komórkowej, która przy masowym ruchu potrafi przestać działać.
Warto też z góry ustalić w domu dwie rzeczy, bo o trzeciej w nocy nikt tego nie wymyśli na poczekaniu: które pomieszczenie jest tym najbezpieczniejszym oraz gdzie leży latarka, dokumenty i ładowarka. Sygnał odwołania, czyli trzyminutowy dźwięk ciągły, oznacza koniec zagrożenia, ale nie koniec sprawdzania komunikatów, bo alarm może zostać ogłoszony ponownie. W Lublinie odwołanie nadano po kilku minutach i to jest w tej chwili ostatnia potwierdzona informacja.






