Nieoczekiwana podróż dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a do Moskwy wywołała lawinę spekulacji. Była to pierwsza od 2021 roku wizyta szefa amerykańskiej agencji wywiadowczej w Rosji. Donald Trump przekonuje, iż miała ona charakter „półrutynowy”, ale jednocześnie przyznał, iż może przynieść konkretne rezultaty. W tle pojawia się wojna w Ukrainie.
Fot. Warszawa w PigułcePierwsza taka wizyta od 2021 roku
John Ratcliffe udał się we wtorek do rosyjskiej stolicy. Sam fakt jego obecności w Moskwie zwrócił ogromną uwagę, ponieważ od pięciu lat żaden urzędujący dyrektor CIA nie odbył podobnej podróży do Rosji.
Oficjalnego celu spotkań nie ujawniono. Według przekazywanych informacji Kreml nie zapowiadał rozmów Ratcliffe’a z przedstawicielami rosyjskich władz.
Podróż nie była jednak spontaniczna. Jak informował „Financial Times”, Amerykanie mieli wcześniej zwrócić się do Ukrainy o czasowe powstrzymanie ataków na Moskwę, Petersburg oraz północne obszary Rosji.
Donald Trump komentuje. „Coś może z tego wyniknąć”
Do sprawy odniósł się Donald Trump. Podczas rozmowy z Glennem Beckiem został zapytany o mnożące się teorie dotyczące rzeczywistego celu wizyty szefa CIA.
Prezydent USA odrzucił najbardziej sensacyjne scenariusze i określił podróż Ratcliffe’a jako w pewnym sensie „półrutynową”. Jednocześnie jego kolejna wypowiedź pozostawiła spore pole do interpretacji.
Trump stwierdził, iż „coś może z tego wyniknąć”, po czym nawiązał do wysiłków podejmowanych w celu zakończenia wojny w Ukrainie.
Według amerykańskiego prezydenta Waszyngton intensywnie pracuje nad doprowadzeniem do zakończenia konfliktu. Trump przekonywał również, iż w tej chwili obie walczące strony chcą zakończenia wojny.
Co szef CIA robił w Moskwie?
Brak oficjalnych informacji sprawił, iż pojawiło się kilka różnych hipotez dotyczących misji Ratcliffe’a.
Jedna z nich dotyczy Charlesa Zimmermana, Amerykanina skazanego w Rosji. Rosyjska dziennikarka Ksenia Sobczak twierdziła, iż rozmowy mogą być związane właśnie z możliwością jego uwolnienia.
Znacznie poważniejszy scenariusz przedstawił jednak „The Wall Street Journal”. Według gazety podróż dyrektora CIA mogła mieć na celu przekazanie Władimirowi Putinowi amerykańskiego ostrzeżenia.
USA miały bowiem zdobyć informacje wywiadowcze sugerujące, iż Rosja przygotowuje się do kontynuowania wojny przeciwko Ukrainie. Wśród rozważanych przez amerykańskich analityków możliwości ma znajdować się także rosyjska prowokacja wymierzona w jedno z państw NATO, której celem byłoby sprawdzenie reakcji Sojuszu.
Nie oznacza to jednak, iż taki scenariusz rzeczywiście zostanie zrealizowany. Są to informacje i oceny dotyczące możliwych rosyjskich planów, a nie zapowiedź konkretnego ataku.
W tle również Iran
Istnieje jeszcze jeden możliwy powód wizyty. „WSJ” wskazuje na sytuację wokół Iranu i relacje Teheranu z Moskwą. Rosja pozostaje ważnym partnerem Iranu, dlatego rozmowy amerykańsko-rosyjskie mogą dotyczyć również tego kierunku.
Sam Trump zaprzeczył jednak, aby Ratcliffe udał się do Moskwy z powodów wymienionych podczas rozmowy przez prowadzącego program.
Najważniejsze pozostaje tajemnicą
Wizyta zakończyła się bez oficjalnego ujawnienia jej szczegółowej agendy. Wiadomo natomiast, iż była pierwszą podróżą szefa CIA do Rosji od 2021 roku.
Słowa Donalda Trumpa dodatkowo podsyciły zainteresowanie. Z jednej strony prezydent USA próbuje tonować spekulacje, nazywając wizytę częściowo rutynową. Z drugiej przyznaje, iż może ona przynieść rezultaty i bezpośrednio wspomina przy tym o zakończeniu wojny w Ukrainie.
To właśnie ten fragment sprawia, iż pytanie o rzeczywisty cel rozmów Johna Ratcliffe’a w Moskwie pozostaje otwarte.











