"Tak wygląda aneksja". Zacharowa manipuluje na temat europejskiego kraju

polsatnews.pl 2 godzin temu

- Tak właśnie wygląda aneksja - stwierdziła Marija Zacharowa, komentując relacje Rumunii i Mołdawii. Rzecznika rosyjskiego MSZ odniosła się do ustawy przyjętej przez niższą izbę parlamentu Rumunii o zjednoczeniu z Kiszyniowem. Nie wspomniała, iż ustawę przygotowała prorosyjska partia o marginalnym znaczeniu i praktycznie nie ma szans, by projekt wszedł w życie.

Google Maps/AP/Ramil Sitdikov/Pool Reuters
Marija Zacharowa komentowała pomysł zjednoczenia Rumunii i Mołdawii

- Co to za zjednoczenie? Zjednoczenie zakłada wzajemne aspiracje, a co być może najważniejsze - plebiscyt. Na tym właśnie polega zjednoczenie. To się powinno nazywać aneksją - oceniła Marija Zacharowa, cytowana przez agencję TASS.

Zdaniem rzeczniczki Zachód nagminnie używa słowa "aneksja" w odniesieniu do działań Rosji "bez żadnej odpowiedzialności prawnej". I dodała, iż w jej ocenie Rosja przy swoich aneksjach przestrzegała prawa. Dlatego uważa, iż w odniesieniu do relacji rumuńsko-mołdawskich słowo "aneksja" również jest zasadne.

Jednym z przykładów rosyjskich aneksji jest Krym, który Moskwa zajęła siłą i okupuje z pogwałceniem prawa międzynarodowego.

Zjednoczenie Rumunii i Mołdawii? Zamieszenie z ustawą

W przypadku "zjednoczenia" Rumunii z Mołdawią Zacharowa komentowała ustawę proponowaną przez otwarcie prorosyjską partię o marginalnym znaczeniu. Ustawa nie ma praktycznie żadnych szans na ostateczne przyjęcie przez rumuński parlament.

ZOBACZ: Dron eksplodował na terytorium Mołdawii. "Naruszenie suwerenności"

Zacharowa odniosła się do inicjatywy partii SOS Romania. Rumuńska niższa izba parlamentu, czyli Izba Deputowanych nie zajęła się ustawą o zjednoczeniu przez 45 dni. W rumuńskim prawie oznacza to z automatu przyjęcie projektu. Ostateczne głosowanie należy jednak do wyższej izby parlamentu - Senatu.

Maia Sandu: Projekt przygotowany przez agenta Moskwy

- Nie sądzę, iż powinniśmy dyskutować nad dokumentem. Był przygotowany przez agenta Moskwy, a jego celem jest zdyskredytowanie idei zjednoczenia - skomentowała w piątek prezydent Mołdawii Maia Sandu.

Rzeczywiście, temat zjednoczenia obu państw był poruszany przez polityków mołdawskich i rumuńskich, ale w innych warunkach, niż na podstawie ustawy narzuconej przez jedno państwo. W ubiegłym roku prezydent Rumunii Nicusor Dan mówił o możliwym połączeniu obu krajów. Wskazał jednak, iż to możliwe tylko przy zgodzie obu państw i powodzenia procesu akcesyjnego Mołdawii do Unii Europejskiej.

ZOBACZ: Moskwa zapowiada globalną ofensywę gospodarczą. "Agresywna gra w ataku"

Komentując ustawę partii SOS Romania Sandu dodała, iż priorytetem Kiszyniowa pozostaje w pierwszej kolejności integracja z UE, a nie połączenie z Bukaresztem. - To opcja, która może się zmaterializować jedynie głosem większości obywateli - podkreśliła.

WIDEO: Prowadzi w sondażach prezydenckich we Francji i chwali Polskę: Może służyć jako przykład
Idź do oryginalnego materiału