W schronisku dla bezdomnych nie ma mowy o lekach czy rehabilitacji. Odkąd Wiktorię przeniesiono tu z DPS-u, próbuje sama walczyć o siebie: podjeżdża wózkiem do ogrodzenia i podnosi się, trzymając się prętów. Codziennie po 100 razy. Bo jest Ukrainką w potrzebie, której Polska odmawia pomocy.