Trump w Davos: Nie użyję siły” w sprawie Grenlandii

tygodnikprogram.com 2 godzin temu

Stany Zjednoczone „dążą do pilnych rozmów” dotyczących przejęcia Grenlandii, gdzie Waszyngton zamierza wznieść „Złotą Kopułę” w celu ochrony terytorium przed potencjalnymi zagrożeniami – oświadczył prezydent USA Donald Trump podczas specjalnego wystąpienia na najważniejszym globalnym forum polityczno-biznesowym w Davos w środę.

Trump wyjaśnił, iż planowany przez niego wielowarstwowy system obrony przeciwrakietowej, nazwany Złotą Kopułą, ma zabezpieczać Stany Zjednoczone przed rosyjskimi i chińskimi międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi oraz innymi rodzajami broni, które – jak zaznaczył – mogłyby „doprowadzić do całkowitej destabilizacji”.
„Żadne państwo ani żaden sojusz państw nie jest lepiej przygotowany do obrony Grenlandii niż Stany Zjednoczone” – podkreślił.

Prezydent USA stwierdził, iż potwierdzeniem tego jest „II wojna światowa, gdy Dania skapitulowała przed Niemcami po zaledwie sześciu godzinach walk”.
„Stany Zjednoczone zostały wówczas zmuszone… do wysłania swoich żołnierzy w celu zabezpieczenia Grenlandii, ponosząc przy tym ogromne koszty i wydatki” – dodał.

Po wojnie, „którą wygraliśmy – i to w wielkim stylu” – mówił Trump – bo w przeciwnym razie „być może mówilibyście dziś po niemiecku albo japońsku” – Stany Zjednoczone oddały kontrolę nad wyspą Danii. „To było głupie. Oddaliśmy ją. A teraz spotyka nas niewdzięczność”.

Zwracając się do amerykańskich sojuszników, Trump zaznaczył, iż zamiar zakupu Grenlandii nie stanowi zagrożenia dla NATO. Jednocześnie skrytykował sojusz, twierdząc, iż „USA dają bardzo dużo, a w zamian dostają niewiele”.
„Od NATO nie dostaliśmy nic” – powiedział, podkreślając, iż Stany Zjednoczone finansowały w 100 proc. jego budżet. „A w zamian prosimy jedynie o miejsce zwane Grenlandią”.

Trump ponownie zapewnił, iż USA nie zamierzają przejmować terytorium siłą.
„Prawdopodobnie niczego byśmy nie osiągnęli, chyba iż zdecydowałbym się na użycie nadmiernej siły – a wtedy, szczerze mówiąc, bylibyśmy nie do powstrzymania” – stwierdził. „Ale tego nie zrobię. Naprawdę. I teraz wszyscy mówią: dobrze”.
„To może najważniejsze oświadczenie, jakie wygłosiłem, bo wiele osób sądziło, iż sięgnę po siłę. Nie muszę tego robić. Nie chcę tego robić. Nie użyję siły” – podkreślił Trump.
„Możecie powiedzieć ‘tak’ i będziemy bardzo wdzięczni, albo możecie powiedzieć ‘nie’ – i zapamiętamy to”.

Następnie prezydent USA odniósł się do sytuacji w Europie, oceniając, iż „Europa zmierza w złym kierunku”.
„Lubię Europę i chcę, by dobrze jej się wiodło, ale nie podąża adekwatną drogą” – powiedział, dodając, iż jego znajomi, którzy ostatnio tam podróżowali, twierdzili, iż „nie są w stanie jej rozpoznać”.
„Nie chcę nikogo obrażać” – zaznaczył. „Mam europejskie korzenie, ze Szkocji i Niemiec, w stu procentach. Głęboko wierzymy w więzi z Europą i naprawdę życzę jej sukcesu”.

Przed wystąpieniem Trumpa organizatorzy WEF poprosili uczestników, aby śledzili jego przemówienie na ekranach w salach pomocniczych, a nie w głównej Sali Kongresowej, jednak nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu.

Setki osób starały się zdobyć upragnione miejsca w sali, która standardowo mieści około 1400 uczestników. Kolejka ustawiła się na długo przed przyjazdem Trumpa, który – jak początkowo spekulowano – miał się opóźnić o kilka godzin.

Prezydent USA odrzucił również możliwość europejskich działań odwetowych w handlu, stwierdzając, iż „wystarczy, iż się temu sprzeciwię, a wszystko obróci się przeciwko nim”.

Idź do oryginalnego materiału