W czerwcu 2026 r. Komisja Europejska zaproponowała zmianę zasad ochrony tymczasowej dla Ukraińców (dyrektywa o masowym napływie). Główny punkt:
- Ochrona tymczasowa ma być przedłużona do marca 2028 r.
- Nowo przybyli mężczyźni w wieku poborowym (źródła podają zakres ok. 23–60 lat), którzy zgodnie z ukraińskim prawem nie mogą legalnie opuścić kraju (czyli nie mają zaświadczenia o zwolnieniu z mobilizacji lub zezwoleniu na wyjazd), nie będą już automatycznie objęci uproszczoną ochroną tymczasową.
Aby dostać ochronę tymczasową, będą musieli przedstawić zaświadczenie od ukraińskich władz potwierdzające, iż są zwolnieni z obowiązku mobilizacji. Bez tego — nie ma uproszczonego pobytu, pracy i świadczeń.
Zamiast tego będą musieli składać indywidualny wniosek o azyl (lub ochronę uzupełniającą). To znacznie dłuższa i trudniejsza procedura, z dużo mniejszymi szansami na sukces — zwłaszcza jeżeli powodem jest unikanie mobilizacji (sądy często uznają, iż można się przenieść w bezpieczniejsze regiony Ukrainy).
To nie jest całkowity zakaz wjazdu do UE. Osoba może próbować wjechać inną drogą (np. wiza, jeżeli spełnia warunki) albo złożyć wniosek o azyl na granicy — ale ochrona tymczasowa już nie będzie automatyczna i łatwa.
Zmiana wynika z wyraźnej prośby Ukrainy, która potrzebuje więcej żołnierzy do walki z Rosją. Komisarz UE ds. migracji Magnus Brunner powiedział wprost: „Właśnie o to poprosiła nas Ukraina i to właśnie robimy”.
A co z tymi, którzy już są w UE (w tym w Polsce)?
Dla nich nic się nie zmienia.
Osoby, które już mają ochronę tymczasową (w Polsce ok. 960–970 tys. Ukraińców), zachowują swój status, prawo do legalnego pobytu, pracy i nauki co najmniej do końca okresu przedłużenia (2028 r.). Komisja i urzędnicy UE wielokrotnie podkreślali: „Nic się nie zmienia dla tych, którzy już tu są”.
Nie ma mowy o masowych deportacjach czy odbieraniu statusu tylko dlatego, iż ktoś jest w wieku poborowym.
Polski minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz (13 lipca 2026 r.) publicznie wezwał Ukraińców w wieku poborowym przebywających w Polsce do powrotu i wstąpienia do armii ukraińskiej. Krytykował tych, którzy „jeżdżą luksusowymi samochodami” lub łamią porządek publiczny — sugerując, iż tacy mogą podlegać deportacji. Jednocześnie potępił antyukraińską retorykę części opozycji.
Polska popiera unijną zmianę zasad. Nie oznacza to jednak automatycznych deportacji za samo unikanie służby wojskowej w Ukrainie — polskie prawo nie przewiduje ekstradycji/deportacji wyłącznie z tego powodu.
To element szerszej presji na Ukrainę, by zmobilizować więcej mężczyzn, przy jednoczesnym utrzymaniu pomocy dla tych, którzy już uciekli przed wojną. Sytuacja może się jeszcze precyzować w najbliższych miesiącach.









