
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz Donald Trump
Administracja Donalda Trumpa miała zagrozić Ukrainie wstrzymaniem współpracy wywiadowczej i pomocy wojskowej, jeżeli Kijów nie zaprzestanie ataków na rosyjskie rafinerie. Informacje te przekazał dziennik „The Kyiv Independent”, powołując się na ukraińskich urzędników.
Według dwóch rozmówców gazety amerykańscy przedstawiciele ostrzegli, iż Waszyngton obarczy Ukrainę odpowiedzialnością za ewentualne uderzenia w rosyjską infrastrukturę energetyczną podczas ogłoszonego niedawno zawieszenia broni.
– Dzwonili do wszystkich najważniejszych dowódców wojskowych z groźbami – powiedział jeden z urzędników. Dodał, iż Amerykanie zapowiadali odcięcie wymiany informacji wywiadowczych oraz wsparcia dla ukraińskiej armii.
Według drugiego źródła telefony odebrali między innymi Pawło Palisa, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy do spraw wojskowych, oraz Mychajło Drapaty, wymieniony w doniesieniach jako naczelny dowódca ukraińskich sił zbrojnych.
Presja miała rozpocząć się po 11 października, kiedy Trump ogłosił jednostronne „energetyczne zawieszenie broni” między Rosją a Ukrainą. Jak twierdzą rozmówcy dziennika, Kijów nie został wcześniej poinformowany o tej decyzji. Ogłoszenie miało również zaskoczyć Moskwę.
Wcześniej Trump poinformował o porozumieniu z Władimirem Putinem dotyczącym rosyjskich produktów naftowych. Według przytoczonych doniesień amerykański prezydent domagał się także odsunięcia Wołodymyra Zełenskiego od władzy.
Prezydent Ukrainy zasygnalizował gotowość do przestrzegania zawieszenia broni, zastrzegając jednak, iż konieczne jest wyjaśnienie jego szczegółowych warunków.
Nie ma dotąd niezależnego potwierdzenia opisanych przez gazetę gróźb ani informacji o faktycznym wstrzymaniu amerykańskiej pomocy.











