W kwestii rzezi wołyńskiej

instytutsprawobywatelskich.pl 6 godzin temu

W kwestii rzezi wołyńskiej trzeba rozróżnić dwa aspekty: moralny i polityczny. Pamięć o ofiarach, ich godny pochówek, sprzeciw wobec kultu oprawców – to są obowiązki moralne i nie ma żadnych względów politycznych, które nakazywałyby nam rezygnować z dopełnienia czy prób dopełnienia tych obowiązków. Nie powinniśmy natomiast dawać się oszukiwać, iż dopełniając ich, realizujemy jakieś interesy w sferze polityki zagranicznej.

Polityka jest czynnością celową, a celem w polityce zagranicznej może być tylko to, co poprawia pozycję państwa w międzynarodowych stosunkach sił.

Typowo polskim złudzeniem jest przekonanie, iż wizje historii mają ogromne znaczenie dla pozycji państw w systemie międzynarodowym

i iż podrzędna pozycja Polski wynika z tego, iż przegrywamy „bitwę o pamięć”, a gdyby tylko udało nam się narzucić innym drogą perswazji (bo przecież nie możemy nikomu narzucić nic siłą) adekwatną wizję historii, to znaczenie Polski by niepomiernie wzrosło.

Ostro i bez znieczulenia

– tak działamy od 2020 roku. Dziennikarstwo, które nie jest obojętne. Tygodnik Spraw Obywatelskich nagłaśnia nadużycia, edukuje i daje narzędzia do realnej, obywatelskiej zmiany.

Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą

Tę metodę stosujemy bez efektu wobec Niemców (reedukacja Niemców miała zupełnie inne przyczyny, została im właśnie narzucona siłą i nie przez nas), próbowaliśmy jej ze skutkiem, zdaje się, odwrotnym od zamierzonego wobec Rosjan i teraz chcielibyśmy zastosować ją wobec Ukrainy. Fakt, iż jest to adekwatnie jedyny cel, jaki polskie elity wysuwają wobec Ukrainy, świadczy o niedojrzałości tych elit i ich nieumiejętności prowadzenia realnej polityki zagranicznej.

Wołyń – ofiary ludobójstwa wołają o prawdę, przeprosiny i pochówek Rafał Górski, Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Apel Rodzin Ofiar Ludobójstwa do Episkopatów Polski i Ukrainy

Innymi słowy: polskie elity nie potrafią sformułować wobec Ukrainy żadnych rozsądnych celów politycznych, w związku z czym podsuwają nam cel symboliczny i przekonują, iż z tego ma coś ważnego wyniknąć.

Powtarzam, gdyby udało się przekonać Ukraińców do rezygnacji z kultu UPA (co w tej chwili wydaje się bardzo mało prawdopodobne), byłby to niewątpliwie sukces moralny, ale co niby miałoby wyniknąć z niego w polityce? Czy stosunek sił między Polską a Ukrainą zmieniłby się na naszą korzyść? Czy polskie wpływy na Ukrainie by wzrosły? Czy zyskalibyśmy jakiekolwiek źródła nacisku na Ukraińców, aby byli bardziej ustępliwi w tych obszarach, gdzie aktualne interesy mogą być sprzeczne? Czy wynegocjowalibyśmy lepsze warunki porozumień gospodarczych?

Jeżeli miałoby dojść do poważnych konfliktów polsko-ukraińskich, to nie z powodu dzielącej oba narody historii, tylko z powodu rozbieżności aktualnych interesów politycznych czy gospodarczych

i to w tych, materialnych sferach Polska powinna zabezpieczać się przed ewentualnymi nieprzyjemnościami w przyszłości, a nie w sferze symboli.

W polityce pamięć o Wołyniu ma znaczenie tylko o tyle, o ile nie kończy się na obchodach, ale motywuje do pracy, pracy i jeszcze raz pracy nad wewnętrznym wzmocnieniem państwa. Kult ludzi odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków jest na Ukrainie faktem i my tego faktu w tej chwili nie możemy zmienić, a jedynie wyciągnąć z niego wnioski. Podstawowy wniosek jest taki, aby na wszelki wypadek dbać o to, by warunki do przeprowadzenia takiej eksterminacji Polaków nigdy już się nie powtórzyły.

Idź do oryginalnego materiału