
Bezpłatne szkolenie z dronów dla pracowników bezzałogowych systemów obronnych (UDS) podczas ćwiczeń OTAN Baltic Trust.
Zaledwie sześć tygodni – tyle przeciętnie potrzebują walczące na Ukrainie armie, aby opracować skuteczną odpowiedź na nową technologię zastosowaną przez przeciwnika. Błyskawiczne tempo rozwoju dronów, robotów i systemów elektronicznych zmusza państwa NATO do zmiany sposobu kupowania uzbrojenia. Jednocześnie rodzi pytania, czy prawo międzynarodowe nadąża za technologiczną rewolucją na polu walki.
Przykład tej rywalizacji można było zobaczyć podczas ćwiczeń Baltic Trust na Łotwie, gdzie Kanada dowodzi wielonarodową brygadą NATO. W sierpniu, na poligonie w pobliżu miejscowości Sēlija, przedstawiciele 27 państw Sojuszu obserwowali pokaz nowoczesnych systemów bezzałogowych.
Nad polem przeleciał dron, za którym pojawiła się druga maszyna. Był to NS3, dron przechwytujący, osiągający prędkość 350 kilometrów na godzinę. Zbliżył się do celu i umieścił na nim ładunek wybuchowy, niszcząc przeciwnika. Obserwujący pokaz wojskowi i politycy nagrodzili udaną demonstrację oklaskami.
Producent urządzenia, firma DK Unity, był jednym z kilkudziesięciu przedsiębiorstw prezentujących swoje rozwiązania podczas ćwiczeń. W wydarzeniu uczestniczyło 375 przedstawicieli przemysłu, zabiegających o zainteresowanie NATO nowymi technologiami.
Doświadczenia prosto z frontu
Aleksandrs Stupans z DK Unity wyjaśnił, iż przedsiębiorstwo nieustannie udoskonala swoje produkty na podstawie informacji otrzymywanych od ukraińskich żołnierzy. Współpracująca z nim firma w Kijowie utrzymuje kontakt z ponad setką jednostek bojowych, dzięki czemu producenci niemal co tydzień otrzymują nowe doświadczenia z frontu.
Niektóre drony DK Unity są już wykorzystywane na Ukrainie. Jednak choćby skuteczne rozwiązanie może gwałtownie stracić przewagę.
Według analizy komisji francuskiego parlamentu przeciwnik potrzebuje przeciętnie około sześciu tygodni na opracowanie odpowiednich środków przeciwdziałania.
Jānis Kažociņš, ekspert Centrum Studiów Geopolitycznych w Rydze i były doradca prezydenta Łotwy do spraw bezpieczeństwa, przytoczył przykład ukraińskiego systemu wykrywania rosyjskich dronów na podstawie dźwięku. Po zlokalizowaniu maszyn żołnierze zestrzeliwali je ciężkimi karabinami maszynowymi.
Rosjanie znaleźli jednak prostą odpowiedź: zaczęli latać około 400 metrów wyżej, poza skutecznym zasięgiem ukraińskiej broni.
Zdaniem eksperta problemem nie jest samo wyposażenie, które często pozostaje stosunkowo proste, ale oprogramowanie i systemy łączności. Rozwiązania skuteczne dzisiaj mogą okazać się przestarzałe już za sześć lub osiem tygodni.
Kažociņš przestrzegł państwa NATO przed masowym kupowaniem w tej chwili najskuteczniejszych ukraińskich dronów i magazynowaniem ich na wypadek przyszłego konfliktu.
– Najbardziej niebezpieczne byłoby przekonanie, iż już wiemy, jak działają drony i roboty – stwierdził.
Zamiast kupować niezmienne produkty, armie powinny inwestować w technologie, które można stale rozwijać i modyfikować.
Żołnierze stają się konstruktorami
Pułkownik David Brassard, dowódca wielonarodowej brygady NATO stacjonującej na Łotwie, przyznał, iż Sojusz musi przyspieszyć procedury zakupu sprzętu wojskowego.
Innowacje coraz częściej powstają bowiem nie w wielkich fabrykach, ale bezpośrednio na froncie. Ukraińscy żołnierze wykorzystują drukarki 3D i własne umiejętności programistyczne, aby dostosowywać drony do zmieniających się warunków walki.
Brassard przyznał, iż siły NATO na Łotwie nie osiągnęły jeszcze podobnej elastyczności, ale wyraził przekonanie, iż z czasem będzie to możliwe.
Rewolucja nie ogranicza się przy tym do urządzeń latających. Coraz większą rolę odgrywają bezzałogowe pojazdy lądowe oraz jednostki morskie.
Ukraińcy wykorzystują między innymi siedmiometrowe platformy morskie Magura MV1, które według dostępnych informacji mogą działać przez siedem dni i przewozić ładunek o masie do 2200 kilogramów. Takie jednostki służą również jako ruchome bazy dla dronów atakujących cele na Morzu Czarnym i rosyjskim wybrzeżu.
Kažociņš porównuje zachodzące zmiany do przejścia od kawalerii i transportu konnego do czołgów oraz pojazdów mechanicznych w okresie międzywojennym.
Sztuczna inteligencja na polu walki
Kolejnym etapem rozwoju są roje dronów, których działanie koordynuje sztuczna inteligencja. Poszczególne maszyny wykonują różne zadania: jedne prowadzą rozpoznanie, inne odwracają uwagę przeciwnika, a kolejne przeprowadzają atak.
Takie operacje wymagają zaawansowanego systemu i niezawodnej łączności. Według ekspertów podobne rozwiązania są już stosowane na Ukrainie.
13 kwietnia prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, iż ukraińskie wojska po raz pierwszy zdobyły pozycję przeciwnika wyłącznie przy użyciu bezzałogowych pojazdów lądowych i dronów wyposażonych w materiały wybuchowe. Operacja miała zakończyć się bez strat wśród ukraińskich żołnierzy.
Zełenski przekazał również, iż w ciągu trzech miesięcy ukraińskie roboty lądowe wykonały ponad 22 tysiące misji na froncie. Podkreślił, iż każde zadanie wykonane przez maszynę zamiast człowieka może oznaczać uratowane życie.
Rozwój autonomicznego uzbrojenia budzi jednak coraz większe obawy organizacji międzynarodowych.
Sekretarz generalny ONZ António Guterres oraz przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża Mirjana Spoljaric zaapelowali do państw o ustanowienie zasad, które nie pozwolą, aby rozwój technologii wyprzedził międzynarodowe prawo humanitarne.
Ostrzegli, iż powierzanie maszynom samodzielnego podejmowania decyzji o atakowaniu ludzi grozi przekroczeniem fundamentalnej granicy moralnej.
Problemem zajmują się uczestnicy rozmów rozbrojeniowych w Genewie. Sprawozdanie dotyczące regulacji śmiercionośnych systemów autonomicznych ma zostać przedstawione podczas listopadowej konferencji przeglądowej Konwencji o niektórych rodzajach broni konwencjonalnej.
Wojna na Ukrainie pokazuje więc, iż przyszłość armii zależy już nie tylko od liczby żołnierzy i posiadanych czołgów, ale również od szybkości opracowywania nowych technologii. Coraz ważniejsze staje się także pytanie, kto powinien podejmować ostateczną decyzję o użyciu śmiercionośnej broni – człowiek czy maszyna.











