„Polityka w 70, a może choćby 80 procentach, jest dyskusją na temat historii” — pisał Juliusz Mieroszewski w tekście „Rosyjski »kompleks polski« i obszar ULB”, opublikowanym w paryskiej „Kulturze” w 1974 roku. To zdanie dobrze opisuje również dzisiejszy dramat relacji polsko-ukraińskich. W czasie wojny historia może być chwilowo odsunięta na dalszy plan, przykryta koniecznością pomocy wojskowej, solidarnością wobec rosyjskiej agresji i wspólnym interesem bezpieczeństwa. Nie znika jednak naprawdę. Powraca wtedy, gdy emocje wojenne słabną, gdy pojawia się zmęczenie, gdy zaczyna brakować sukcesów na froncie, a społeczeństwa coraz częściej pytają nie tylko o przyszłość, ale także o rachunek krzywd, win i odpowiedzialności.