

— Skupiam się na przetrwaniu naszego kraju. Pierwsza połowa mojej kadencji przypadła na pandemię koronawirusa, a druga na wojnę przeciwko Putinowi. To tak naprawdę było ważne. Jestem gotowy, by rozmawiać o wyborach, jeżeli tego chcecie, ale Ukraińcy tego nie chcą, bo się tego boją. Absolutnie nie chcą, ponieważ wtedy nie byłoby stanu wojennego, nasi żołnierze wróciliby do domów, a Putin zająłby resztę naszego terytorium — mówił Zełenski.
Konstytucyjna kadencja Zełenskiego zakończyła się 20 maja 2024 r. Ze względu na wojnę nie zostały wówczas przeprowadzone wybory prezydenckie.
— W tej chwili jesteśmy w stanie mobilizacji. Jesteśmy jednym organizmem. Potrzebujemy jedności. Nie chodzi zatem o mnie, tylko o przyszłość naszego kraju. Dziś pytanie polega na tym, jak przetrwać. Jak ocalić naszych obywateli i nasze domy. jeżeli komuś się to nie podoba, to można wybrać inne obywatelstwo — dodał ukraiński prezydent.
Wołodymyr Zełenski popiera utworzenie wspólnej europejskiej armii
Wcześniej podczas swojego wystąpienia ukraiński prezydent mówił o konieczności utworzenia wspólnej europejskiej armii i polityki zagranicznej.
— Europa musi stać się samowystarczalna, zjednoczona przed wspólnymi wyzwaniami. Teraz dzięki wsparciu ukraińska armia jest w stanie powstrzymać Rosję, ale gdyby nie my, to kto by ich powstrzymał? Nie możemy wykluczyć takiej możliwości, iż Ameryka powie „nie” Europie. Wielu liderów mówiło tu o Europie, która potrzebuje wspólnej armii europejskiej. A ja głęboko wierzę, iż nadszedł czas, iż tak powinno się stać — dodał prezydent Ukrainy.
— Bez armii ukraińskiej armie europejskie nie będą wystarczające, by powstrzymać Rosję. Taka jest dziś rzeczywistość. Ale nasza armia nie wystarczy. Potrzebujemy tego, co wy możecie dać. Broni, szkolenia, sankcji, finansowania, presji politycznej i jedności. Trzy lata wojny pokazały, iż mamy już fundamenty wspólnej siły wojskowej. A teraz, gdy przygotowujemy podstawy dla pokoju i bezpieczeństwa, musimy budować siły zbrojne Europy po to, by przyszłość Europy zależały tylko od Europejczyków i żeby decyzje o bezpieczeństwie Europy zależało tylko od Europy — stwierdził Zełenski.