„Znowu idzie jesień; jesień idzie, nie ma na to rady!” cytując tekst autorstwa Andrzeja Waligórskiego opracowanego muzycznie przez Olka Grotowskiego i wyśpiewany wspólnie z Małgorzatą Zwierzchowską. Przyszedł więc czas, kiedy kończą się największe plenerowe festiwale muzyczne, a koncerty wędrują „pod dach” unikając pogodowych szarug i prawdopodobnie niedługo opadów śniegu.
W tym roku w letnie miesiące poniosło nas z młodszą pociechą do warszawskiej Progresji na koncert słoweńskiego zespołu Laibach utworzonego na początku lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku w ówczesnej Jugosławii. Nie była to dla mnie pierwsza przygoda z częścią muzyczną interdyscyplinarnego kolektywu artystycznego Neue Slowenische Kunst, choć dla Michaliny była to nowość, być może nieco łagodniej przyjęta po ostatnich koncertach formacji Rammstein w Chorzowie oraz Ostendzie. Co interesujące związki zespołu z naszym krajem są dość bliskie, a dodatkową okazją do wyprawy było obchodzone w czerwcu ćwierćwiecze odzyskania przez Słowenię niepodległości.
Przemysław Maćkowiak
W Progresji znaleźliśmy się po raz pierwszy, więc tym bardziej budziło to w nas (a raczej u Rodziciela) zainteresowanie klubem usytuowanym na stoku bojowym dawnego Fortu W(ola). Dzieło to powstało w latach 1886-1890 stając się elementem wewnętrznego pierścienia Twierdzy Warszawa. Dwuwałowy ceglany fort artyleryjski podczas realizacji przestarzałego projektu nie był w stanie sprostać dynamicznym zmianom dziejącym się na ówczesnym polu walki. Mimo doraźnych modernizacji umocnień w styczniu 1909 roku podjęto decyzję o likwidacji twierdzy. Prace rozbiórkowe fortu prowadzono od 1913 roku, ale miały one charakter dość ograniczony. Po odzyskaniu niepodległości teren przeznaczono na potrzeby Szkoły Podchorążych Wojsk Samochodowych, a potem Obozu Szkolnego Wojsk Samochodowych. W latach trzydziestych ulokowano w nim oddziały 3. Batalionu Pancernego wyposażone początkowo w czołgi Vickers, a od 1935 roku w pierwsze seryjnie produkowane w naszym kraju 7TP. Po drugiej wojnie światowej na obszarze częściowo rozebranego fortu powstały Zakłady Mechaniczne Marcelego Nowotki, później przekształcone w Zakłady Mechaniczne PZL Wola. Funkcjonowały one tam do 2013 roku, a następnie w ramach intensywnych i dość wątpliwych przekształceń własnościowych hale fabryczne rozebrano. Do czasów dzisiejszych zachowały się jedynie pojedyncze budynki, a w jednym z nich znalazł swoje miejsce właśnie klub muzyczny Progresja. Pomysłodawcą przedsięwzięcia był pełen pasji oraz energii Marek Laskowski zaczynając swoją przygodę w 2003 roku od niewielkiego klubu rockowego. Wielokrotnie zmieniała się jego siedziba, aż w końcu znalazł on swoje stałe miejsce w dawnym budynku biurowym zlikwidowanej fabryki, gdzie w tej chwili goszczą wykonawcy najwyższego autoramentu. Natomiast o dawnym forcie przypomina jedynie ulica Fort Wola oraz centrum handlowe o tejże nazwie fot. Przemysław Maćkowiak
Podczas koncertu odżyły moje dawne sentymenty związane z pierwszym kontaktem z Laibachem „na żywo” podczas Malta Festival Poznań w 2017 roku. Tematem wiodącym przedsięwzięcia był wówczas idiom Platforma Bałkany, a jego kuratorami Chorwat – Oliver Frljić oraz Serb – Goran Injac. Na zdjęciu migawka z koncertu przed poznańskim Teatrem Wielkim podczas wykonywania jednego z bardziej znanych utworów formacji Tanz mit Laibach. Pląsy z armią szkieletów przywoływał późnośredniowieczny Taniec Śmierci, tym razem odzwierciedlający pozytywne postrzeganie współczesnych konfliktów jako niekończących się eventów fot. Przemysław Maćkowiak
Zespół sformowany w 1980 roku w górniczo-przemysłowej słoweńskiej Trbovlje stał się cztery lata później założycielem politycznego kolektywu artystycznego Neue Slowenische Kunst rozwiązanego w 1994 roku. Laibach był jego skrzydłem muzycznym, a w jego skład weszła również grupa sztuki wizualnej IRWIN, Theater Noordung (Gledališče sester Scipion Nasice), studio grafiki i designu Novi Kolektivizem oraz Departament Filozofii Czystej i Stosowanej. Kolektyw określał siebie pojęciem ariergarda lub retrogarda wprowadzonym przez słoweńskiego filozofa sztuki i kultury Aleša Erjavca. Był więc strażą tylną, wsteczną i podążającą w odwrotnym kierunku niż dominujący, przez co stał w opozycji do pozornej awangardy politycznej preferowanej przez partię komunistyczną. Cytując myśl słoweńskiego filozofa marksistowskiego, przedstawiciela lublańskiej szkoły psychoanalizy, socjologa oraz kulturoznawcy Slavoja Žižka „rozbijanie systemu (panującej ideologii) nie następuje poprzez jego ironiczną imitację, ale poprzez przesadne utożsamianie się z nim (nad-utożsamienie się) i wywlekanie na światło dzienne bezwstydnego super- ego systemu, przesadna identyfikacja blokuje jego skuteczność.” Kontrowersyjna nazwa zespołu Laibach jest niemieckojęzycznym odpowiednikiem nazwy stolicy Słowenii – Lublany. Funkcjonowała ona podczas drugowojennej okupacji terytorium przez Trzecią Rzeszę oraz przed rozpadem Monarchii Austro-Węgierskiej po zakończeniu Wielkiej Wojny. Prowokacyjne odniesienia ideologiczne, polityczne oraz religijne nie zyskały u władz Jugosławii akceptacji i zespół otrzymał na wiele lat zakaz występów w ojczystym kraju. Niechęć pogłębiło jeszcze wykorzystywanie symboliki czarnego krzyża nawiązującego do twórczości czołowego rosyjskiego artysty awangardy i twórcy suprematyzmu Kazimierza Malewicza. Takie właśnie krzyże (Balkenkreuz) były malowane podczas drugiej wojny światowej na pojazdach armii niemieckiej. Co interesujące stanowiły one również oznaczenia czołgów ukraińskich po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny z Rosją (sic!). fot. Przemysław Maćkowiak
Zespół sformowany w 1980 roku w górniczo-przemysłowej słoweńskiej Trbovlje stał się cztery lata później założycielem politycznego kolektywu artystycznego Neue Slowenische Kunst rozwiązanego w 1994 roku. Laibach był jego skrzydłem muzycznym, a w jego skład weszła również grupa sztuki wizualnej IRWIN, Theater Noordung (Gledališče sester Scipion Nasice), studio grafiki i designu Novi Kolektivizem oraz Departament Filozofii Czystej i Stosowanej. Kolektyw określał siebie pojęciem ariergarda lub retrogarda wprowadzonym przez słoweńskiego filozofa sztuki i kultury Aleša Erjavca. Był więc strażą tylną, wsteczną i podążającą w odwrotnym kierunku niż dominujący, przez co stał w opozycji do pozornej awangardy politycznej preferowanej przez partię komunistyczną. Cytując myśl słoweńskiego filozofa marksistowskiego, przedstawiciela lublańskiej szkoły psychoanalizy, socjologa oraz kulturoznawcy Slavoja Žižka „rozbijanie systemu (panującej ideologii) nie następuje poprzez jego ironiczną imitację, ale poprzez przesadne utożsamianie się z nim (nad-utożsamienie się) i wywlekanie na światło dzienne bezwstydnego super- ego systemu, przesadna identyfikacja blokuje jego skuteczność.” Kontrowersyjna nazwa zespołu Laibach jest niemieckojęzycznym odpowiednikiem nazwy stolicy Słowenii – Lublany. Funkcjonowała ona podczas drugowojennej okupacji terytorium przez Trzecią Rzeszę oraz przed rozpadem Monarchii Austro-Węgierskiej po zakończeniu Wielkiej Wojny. Prowokacyjne odniesienia ideologiczne, polityczne oraz religijne nie zyskały u władz Jugosławii akceptacji i zespół otrzymał na wiele lat zakaz występów w ojczystym kraju. Niechęć pogłębiło jeszcze wykorzystywanie symboliki czarnego krzyża nawiązującego do twórczości czołowego rosyjskiego artysty awangardy i twórcy suprematyzmu Kazimierza Malewicza. Takie właśnie krzyże (Balkenkreuz) były malowane podczas drugiej wojny światowej na pojazdach armii niemieckiej. Co interesujące stanowiły one również oznaczenia czołgów ukraińskich po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny z Rosją (sic!). fot. Przemysław Maćkowiak
Różnorakie wydarzenia, jak tym razem koncert słoweńskiej grupy Laibach, często stają się pretekstem do przejrzenia posiadanych archiwaliów, czy też dokumentacji fotograficznej. Tym razem „na warsztacie” znalazły się materiały z eskapady po tym ciekawym bałkańskim kraju. Jedną z głównych atrakcji był wówczas Park Historii Wojskowej usytuowany w miejscowości Pivka. Miejsce to od czasów Cesarstwa Rzymskiego miało ogromne znaczenie strategiczne ze względu na przebiegający przez dolinę jeden z głównych szlaków handlowych. Podczas wojen napoleońskich austriackie bataliony obrony krajowej składające się przede wszystkim ze Słoweńców obsadziły w 1805 roku przełęcze oraz doliny rzeczne budując ziemne fortyfikacje. Jednak dywizja dowodzona przez generała Jeana-Baptiste Broussiera przełamała definitywnie opór w bitwie pod Razdrto stoczonej w dniach 18–21 maja 1809 roku. Nic już nie stało na przeszkodzie w marszu wojsk francuskich na Lublanę (Ljubljane). Pierwsza wojna światowa spowodowała rozpad wielonarodowej monarchii austro-węgierskiej rządzonej przez Habsburgów. W wyniku ustaleń traktatu w Rapallo z 1920 roku pomiędzy utworzonym 1 grudnia 1918 roku Królestwem Serbów, Chorwatów i Słoweńców, a Królestwem Włoch obszar doliny Pivki przypadł temu ostatniemu. Na ilustracji przebieg traktatowych linii umocnień po zakończeniu Wielkiej Wojny pochodzącej z muzealnych tablic informacyjnych fot. Przemysław Maćkowiak
W dobie ogólnoeuropejskiej „gorączki fortyfikacyjnej” lat trzydziestych dwudziestego wieku w Pivce powstały koszary oraz grupa warowna na górze Primož wchodzące w skład włoskiego Frontu Alpejskiego zabezpieczającego traktatową granicę definitywnie ustaloną w 1924 roku. Do tego przez dolinę przebiegała strategiczna droga oraz linia kolejowa łącząca Lublanę z Rijeką oraz Triestem. Na zdjęciu częściowo zniszczony podczas drugiej wojny światowej blok bojowy przeznaczony dla dwóch dział wzór 75/27 model 06. Miały one kaliber 75 milimetrów, szybkostrzelność wynosiła od czterech do ośmiu pocisków na minutę, zasięg to 8400 metrów zapewniający pełną kontrolę doliny fot. Przemysław Maćkowiak
Ludowa Republika Słowenii utworzona w 1944 roku, dwa lata później weszła w skład Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii składającej się z sześciu republik i dwóch terytoriów autonomicznych. Na proces rozpadu federacji na początku lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku miało wiele czynników. Zapoczątkowała je śmierć w 1980 roku marszałka Josipa Broz-Tito rządzącego autorytarnie federacją. Opierał się on skutecznie radzieckim wpływom i był orędownikiem Ruchu Państw Niezaangażowanych forsując ideę „niezależnej drogi do socjalizmu” określanej jako titoizm. Jako jeden z przywódców tego ruchu, obok Jawaharlara Nehru, Gamala Abdel Nasera, Sukarno, wykazywał się racjonalną polityką niezaangażowania. Szanowano go przez to zarówno w bloku wschodnim, jak i na zachodzie, a rezultatem był ogromny rozwój gospodarczy Jugosławii w latach sześćdziesiątych oraz siedemdziesiątych. I tu taka mała osobista dygresja. Układ w Schengen podpisany w 1985 roku, w jego konwencji wykonawczej z 1990 roku, wdrożono pięć lat później. Obejmuje on w tej chwili 29 państw Unii Europejskiej (z wyjątkiem Cypru i Irlandii), a także Islandię, Norwegię, Szwajcarię oraz Lichtenstein. Zniesione zostały kontrole na granicach wewnętrznych, więc możemy swobodnie podróżować w tej strefie bez konieczności posiadania paszportu, a do tego dochodzi możliwość pracy oraz mieszkania w dowolnym z tychże krajów. Piszący te słowa doskonale pamięta szarą rzeczywistość lat osiemdziesiątych, kiedy to jadąc na zagraniczne kolonie w Niemieckiej Republice Demokratycznej, moi Rodzice musieli wystarać się o paszport. Ten został wystawiony „na kraje socjalistyczne, z wyjątkiem Jugosławii” (sic!). Była ona bowiem traktowana jako coś pośredniego między blokiem wschodnim, a zachodem. Natomiast uzyskanie paszportu na kraje zza Żelaznej Kurtyny to dopiero było wyzwanie. Zaproszenia, wzywanie Rodziców na konsultacje w Urzędzie Paszportowym… trudno te absurdy zrozumieć młodemu pokoleniu, a uświadamiam to sobie jak próbuje tłumaczyć ówczesną sytuację moim pociechom. Ale dobrze, iż zmienił się świat i nic już nie utrudnia swobodnych podróży po całym świecie fot. Przemysław Maćkowiak
Kolejnym czynnikiem powodujący rozpad Jugosławii była Jesień Ludów, która w 1989 roku przetoczyła się przez większość państw komunistycznych w Europie Środkowo-Wschodniej. Były to liczne społeczne rewolucje o charakterze pokojowym, implikujące obalenie niewydolnych ekonomicznie oraz politycznie rządów. W Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zmiany ustrojowe zapoczątkował Okrągły Stół oraz częściowo wolne czerwcowe wybory do Sejmu. Narastające tendencje odśrodkowe w federacji spowodowały, iż 25 czerwca 1991 roku Zgromadzenie Narodowe Słowenii ogłosiło deklarację niepodległości, podobnie jak w tym samym dniu Chorwacja. Dwa dni później Jugosłowiańska Armia Narodowa otrzymała rozkaz stłumienia niepodległościowych dążeń secesjonistów. Rozpoczęła się wojna dziesięciodniowa i z koszar w Pivce wyruszyły na północ pojazdy z oddziałów 228. Brygady Zmotoryzowanej. Napotkały one jednak na silny opór Słoweńskiej Obrony Terytorialnej, lokalnej policji oraz cywilów. Walki zakończyły się 7 lipca i była to jedna z najmniej krwawych wojen w dziejach Europy. Na zdjęciu kadry z kamer przemysłowych pokazujące kolumny czołgów wojsk jugosłowiańskich przemieszczające się tłumić zamieszki. Prezentowane są one na ekspozycji w muzeum w Pivce fot. Przemysław Maćkowiak





![Między światłem a galopem: wystawa w tarnowskiej Galerii Hortar [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/10/Kasia-Witek-fot.-Artur-Gawle0001.jpg)







