Zakrwawiony mężczyzna w centrum miasta. Strażnicy ujęli cztery osoby – foto

beskidzka24.pl 44 minut temu

Po północy do dyżurnego straży miejskiej wpłynęło zgłoszenie, z którego wynikało, iż w rejonie ul. Podcienie w Bielsku-Białej leży zakrwawiony mężczyzna i potrzebuje pomocy. Wysłano patrol straży miejskiej, strażnicy wezwali pogotowie ratunkowe i policję.

– W nocy nasz lokal jest zamknięty, ale z niedzieli na poniedziałek wyjątkowo byliśmy dłużej w lokalu. Wychodząc zaczerpnąć świeżego powietrza, zauważyliśmy leżącego mężczyznę, a w pobliżu inne osoby. Twierdzili, iż on śpi, ale po sprawdzeniu okazało się, iż ma zakrwawioną koszulkę i jest z nim bardzo utrudniony kontakt – relacjonował nam pan Petr, obywatel Czech, właściciel jednego z lokali na Starówce. – Udzieliłem mu pomocy i wezwałem służby – dodał.

Zgłoszenie zdarzenia wpłynęło do straży miejskiej o godz. 00.18. Po dojeździe na miejsce patrol również udzielił pomocy poszkodowanemu, wezwano pogotowie ratunkowe. Na miejscu zdarzenia ujęto czterech młodych mężczyzn narodowości ukraińskiej. Zespół ratownictwa medycznego odwiózł jednego z nich do szpitala. Mężczyzna doznał złamania nosa.

W toku policyjnych czynności ustalono, iż pomiędzy nietrzeźwymi mężczyznami narodowości ukraińskiej doszło do kłótni. Poszkodowany 22-latek oświadczył, iż uderzył go kolega. Badanie stanu trzeźwości tego mężczyzny wykazało, iż ma w wydychanym powietrzu prawie 2,5 promila alkoholu. Sprawcą pobicia jest 18-letni Ukrainiec, miał w wydychanym powietrzu ponad promil alkoholu. Świadkowie zdarzenia potwierdzili przebieg. Jak dowiedział się nasz portal, mężczyźni władają językiem polskim, ale w trakcie interwencji “zapomnieli”, iż potrafią się komunikować po polsku.

– Jesteśmy w tym miejscu od ośmiu lat i jak do tej pory tylko jedno zdarzenie było w pobliżu. Słyszałem o możliwości wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu w Bielsku-Białej. Nie obawiam się tego, ale uważam, iż nie tędy droga. Ludzi trzeba edukować i uczyć kultury spożywania alkoholu, a nie zakazywać. Jak wiadomo, zakazany owoc lepiej smakuje. W Czechach nie ma aż tak restrykcyjnych przepisów prawa, i nie ma aż tylu zdarzeń związanych z alkoholem jak tu, w Polsce – podsumował nasz rozmówca Petr.

Idź do oryginalnego materiału