Zełenski zabrał głos w Monachium. Ostrzega przed rosyjskimi żołnierzami na Białorusi

wiadomosci.gazeta.pl 1 miesiąc temu
Zdjęcie: Fot. REUTERS/Wolfgang Rattay


Wołodymyr Zełenski przekonywał w sobotę, iż Rosja zamierza wysłać swoich żołnierzy na Białoruś pod pretekstem ćwiczeń wojskowych oraz przypomniał, iż na wschodniej flance NATO już wcześniej dochodziło do prowokacji. - Co jeżeli następnym razem to nie będą migranci? Co jeżeli tym razem będą to żołnierze rosyjscy lub północnokoreańscy? - zapytał.
"Kreml nie chce pokoju": Podczas swojego sobotniego (15 lutego) przemówienia na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaznaczył, iż Rosja nie chce pokoju i nie przygotowuje się do dialogu. - Każdego dnia atakuje nas setkami dronów i pociskami balistycznymi. W tym roku Moskwa planuje utworzyć 15 nowych dywizji składających się łącznie ze 150 tysięcy żołnierzy. To więcej niż mają armie większości państw europejskich. Putina na to stać. Ceny ropy są wciąż wystarczająco wysokie, by mógł lekceważyć resztę świata - mówił prezydent Ukrainy.

REKLAMA





Plan Moskwy: Zełenski zaznaczył, iż Ukraina "ma jasne informacje" o rosyjskich planach wysłania żołnierzy na Białoruś pod pretekstem ćwiczeń wojskowych. Twierdzi, iż miałoby to stać się już tego lata. - W dokładnie ten sam sposób ściągali swoje siły przed pełnoskalową inwazją na Ukrainę. Czy te rosyjskie siły na Białorusi mają zaatakować Ukrainę? Może tak, a może nie. Co jeżeli one są przeznaczone dla was? - zapytał zgromadzonych. Przypomniał następnie, iż Białoruś graniczy z trzema krajami NATO i stała się "trampoliną dla rosyjskich operacji wojskowych".


Zobacz wideo Trump zapowiedział spotkanie z Putinem. Czy Ukraina zostanie rzucona na pastwę Rosji?



"Czy jesteście gotowi?": - Musimy zadać sobie pytanie, co powinniśmy i co możemy zrobić przed następną inwazją - przekonywał prezydent Ukrainy. Przypomniał następnie, iż w ostatnich latach dochodziło już do prowokacji na wschodnich granicach Polski i Litwy. - Co jeżeli następnym razem to nie będą migranci? Co jeżeli tym razem będą to żołnierze rosyjscy lub północnokoreańscy? Nie miejcie wątpliwości, północnokoreańscy żołnierze nie są słabi. Uczą się, jak walczyć we współczesnej wojnie. Czy wasze armie są na to gotowe? - zapytał.
"Wierzę w Europę": Zełenski przypomniał również wcześniejsze wystąpienie wiceprezydenta USA J.D. Vance'a oraz wskazał na zmianę w relacjach transatlantyckich. - Wierzę w Europę i jestem przekonany, iż wy również w nią wierzycie. Zachęcam was do działania dla waszego własnego dobra i naszej wspólnej przyszłości - podkreślił prezydent Ukrainy. Ocenił następnie, iż Europa potrzebuje utworzenia wspólnej armii i decyzja w tej sprawie powinna zapaść tak szybko, jak to możliwe.


"Nic o Europie bez Europy": - Europa musi zadecydować o swojej przyszłości. Musimy zaufać własnej sile tak, by inni nie mieli wyboru i zaczęli szanować potęgę Europy - przekonywał Zełenski. Ocenił, iż taki stan rzeczy będzie niemożliwy bez europejskich sił zbrojnych. Zapewnił następnie, iż Ukraina nigdy nie zgodzi się na decyzje podjęte bez jej udziału. - Ta sama zasada powinna obowiązywać w całej Europie. Nic o Ukrainie bez Ukrainy, nic o Europie bez Europy - podkreślił.



Członkostwo w NATO: Zełenski podkreślił, iż nie wierzy w gwarancje bezpieczeństwa bez udziału USA. - Będą one po prostu słabe, ale Ameryka nie da gwarancji, jeżeli Europa nie będzie miała własnych silnych gwarancji - wskazał. Dodał następnie, iż nie pozwoli, by z agendy usunięta została kwestia członkostwa Ukrainy w NATO. - Ale zdaje się, iż teraz najbardziej wpływowym członkiem NATO jest Władimir Putin. Jego zachcianki mogą blokować decyzje NATO - ironizował.Więcej na ten temat w artykule: "Zełenski ostrzega w Monachium przed działaniami Rosji z Białorusi. Wspomniał m.in. o Polsce".Źródło: Sky News
Idź do oryginalnego materiału