W nocy z piątku na sobotę wojska rosyjskie przeprowadziły zmasowany atak rakietowy i dronowy na południowo-wschodnią Ukrainę. Celem uderzeń były obwody: dniepropietrowski i zaporoski.

Fot. Warszawa w Pigułce
Według informacji lokalnych władz, atakowane były m.in. miasta Dniepr, Pawłograd oraz Zaporoże. Ukraińska obrona powietrzna ostrzegała, iż w stronę regionu kierują się pociski samosterujące, a władze apelowały do mieszkańców o pozostanie w domach.
Gubernator obwodu dniepropietrowskiego Serhij Łysak potwierdził eksplozje i ataki dronów, a jego odpowiednik z obwodu zaporoskiego, Iwan Fedorow, poinformował o zniszczeniach, pożarach budynków oraz przerwach w dostawie prądu. Według relacji, Rosjanie użyli co najmniej trzech dronów do ataku na Zaporoże.
Polska reaguje. Myśliwce w powietrzu
W związku z rosyjskimi uderzeniami, Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych RP ogłosiło podwyższoną gotowość bojową. Dyżurne pary myśliwskie zostały poderwane do patrolowania przestrzeni powietrznej Polski, a systemy radiolokacyjne osiągnęły stan najwyższej gotowości. Zmobilizowano również wszystkie dostępne siły i środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa obszarów graniczących z Ukrainą.
„W związku z kolejnym atakiem Federacji Rosyjskiej rozpoczęło się operowanie polskiego i sojuszniczego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej” – poinformowało Dowództwo Operacyjne. Podkreślono, iż sytuacja jest na bieżąco monitorowana, a jednostki pozostają w pełnej gotowości do natychmiastowej reakcji.
Co to oznacza dla czytelnika
Rosyjski atak na Ukrainę i reakcja polskiego wojska pokazują, iż sytuacja za naszą wschodnią granicą wciąż jest napięta i wymaga pełnej czujności. Podrywanie myśliwców i wzmocniona obrona powietrzna mają zapewnić bezpieczeństwo polskiego nieba. Dla mieszkańców Polski oznacza to, iż władze wojskowe reagują natychmiast i podejmują działania prewencyjne, aby zminimalizować ryzyko rozprzestrzenienia się zagrożenia na nasze terytorium.