W marcu 2015 roku w Reykjaviku islandzki parlamentarzysta i ekonomista Frosti Sigurjónsson przedstawił rządowi raport, w którym zasugerował, by państwo odebrało bankom komercyjnym możliwość tworzenia pieniądza. Brzmi rewolucyjnie? Tak miało brzmieć. W tym czasie oczy Islandczyków wciąż skierowane były na blizny po kryzysie finansowym z 2008 roku, a islandzka polityka – na reformy, które miały zapobiec powtórce katastrofy. Dopiero w 2017 roku zniesiono uprzednio wprowadzone kontrole kapitału oraz funduszów emerytalnych, Islandię odwiedziło 40% więcej turystów niż w 2016, wzrost gospodarczy zwiększył się o 7,2% – można powiedzieć, iż Islandia dopiero wychodziła na prostą po dotkliwym kryzysie.
Frosti Sigurjónsson przygotował raport „Monetary reform. A better monetary system for Iceland” na zlecenie premiera Islandii Sigmundur Davíð Gunnlaugssona. Został on opublikowany 1 marca 2015 roku i był powrotem do pytania: czym w ogóle jest pieniądz i kto powinien go tworzyć. Jego celem była analiza tego, w jakim stopniu historia niestabilności gospodarczej Islandii była wynikiem zdolności banków do „tworzenia pieniądza” w procesie udzielania pożyczek. Zawierał porównanie systemu pieniądza suwerennego z systemem rezerwy cząstkowej oraz omawiał najważniejsze trendy, publikacje naukowe z zakresu kreacji pieniądza.
Zaproponowany alternatywny system monetarny w założeniu miał być lepszy od systemu cząstkowej rezerwy: „Islandia, będąca krajem suwerennym, posiadającym własną walutę, ma prawo zreformować swój system monetarny, odstąpić od obecnego, niestabilnego systemu rezerwy cząstkowej i wdrożyć znacznie lepszy system monetarny. Tego rodzaju inicjatywa musi jednak być oparta na dalszych badaniach alternatyw oraz na szerokim konsensusie dotyczącym niezbędności reformy”– pisał Frosti Sigurjónsson.
Deficyt nie taki straszny. O książce Stephanie Kelton Arkadiusz Lelek
Bank tworzy pieniądze – norma czy coś nowego?
Czy wiadomo kto tworzy pieniądze? Większość odpowie, iż banki centralne, ale nie jest to jedyna odpowiedź. Wokół banków narosło wiele mitów powielanych w publicznej debacie: banki postrzegane są jako pośrednicy w pożyczaniu pieniędzy.
Wiele osób uważa, iż bank centralny kontroluje ilość udzielanych kredytów. Tymczasem prawda wygląda trochę inaczej.
Powstawanie pieniądza zaczyna się w banku centralnym. To on ma prawo wprowadzać nowy pieniądz do gospodarki. Robi to na przykład wtedy, gdy kupuje aktywa finansowe (np. obligacje) albo udziela pożyczek instytucjom finansowym. W ten sposób zwiększa ilość pieniądza w systemie. Kontroluje też jego poziom, obserwując tzw. agregaty pieniężne, takie jak M2 czy M3 oraz prowadząc politykę pieniężną i kursową. Agregaty pieniężne opisują ilość pieniądza w gospodarce, zarówno w obiegu jak i w depozytach bankowych.
Jednak duża część pieniądza powstaje także w bankach komercyjnych. Dzieje się tak dzięki systemowi rezerw cząstkowych. Gdy bank udziela kredytu klientowi, w praktyce tworzy nowy pieniądz bezgotówkowy na jego koncie. Ten pieniądz funkcjonuje w gospodarce tak samo jak gotówka: można nim płacić, przelewać go czy oszczędzać.
System z rezerwą cząstkową czy system pieniądza suwerennego?
Zacznijmy od wyjaśnienia obu pojęć. System rezerwy cząstkowej to model funkcjonowania współczesnej bankowości, w którym w gospodarce istnieją dwa główne rodzaje pieniądza. Pierwszy z nich to pieniądz emitowany przez bank centralny tzw. pieniądz bazowy. Drugi powstaje w bankach komercyjnych, głównie w momencie udzielania kredytów, których podstawą są depozyty klientów.
W praktyce oznacza to, iż banki nie przechowują wszystkich pieniędzy wpłaconych przez klientów w swoich skarbcach. Jedynie część tych środków utrzymują w formie rezerw, natomiast pozostałą część przeznaczają na udzielanie kredytów. Właśnie dlatego mówi się o rezerwie cząstkowej – bank zatrzymuje tylko część depozytów, a reszta pracuje w gospodarce.
Mechanizm ten powoduje, iż banki komercyjne uczestniczą w procesie tworzenia pieniądza. Gdy udzielają kredytu, na koncie kredytobiorcy pojawia się nowy pieniądz bezgotówkowy, który może być wykorzystywany tak samo jak gotówka. System bankowości opartej na rezerwie cząstkowej jest dziś standardem i funkcjonuje praktycznie we wszystkich krajach świata.
System pieniądza suwerennego to koncepcja systemu monetarnego, w którym wyłączne prawo do tworzenia pieniądza posiada bank centralny.
Oznacza to, iż nowy pieniądz w gospodarce może być emitowany jedynie przez instytucję publiczną, a banki komercyjne tracą możliwość kreowania pieniądza poprzez udzielanie kredytów. W takim systemie środki znajdujące się na rachunkach bankowych są w pełni zabezpieczone pieniądzem banku centralnego, a banki pełnią głównie rolę pośredników finansowych. Mogą udzielać kredytów tylko z kapitału, który rzeczywiście posiadają, na przykład z oszczędności klientów lub środków pożyczonych od banku centralnego.
W systemie pieniądza suwerennego depozyt bankowy zamieniony jest na depozyt Banku Centralnego, z którego mogą korzystać banki komercyjne. Bank Centralny ma pełną kontrolę nad ilością pieniądza w obiegu i więcej narzędzi do regulowania inflacji.
Ostro i bez znieczulenia
– tak działamy od 2020 roku. Dziennikarstwo, które nie jest obojętne. Tygodnik Spraw Obywatelskich nagłaśnia nadużycia, edukuje i daje narzędzia do realnej, obywatelskiej zmiany.
Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą
Jak wprowadzić nowy pieniądz? Należy utworzyć instytucję państwową w formie banku centralnego – Komisję Polityki Monetarnej, która może zadecydować o zwiększeniu podaży pieniądza. Następnie wprowadzić nowy pieniądz poprzez budżet krajowy, w szczególności poprzez zwiększenie wydatków na inwestycje lub dzięki pożyczek udzielonych bankom przez Bank Centralny.
Dokonywanie płatności wygląda tak samo, ale zachodzą inne procesy w każdym systemie monetarnym. W systemie rezerwy cząstkowej banki komercyjne mogą tworzyć nowy pieniądz, głównie poprzez udzielanie kredytów. Gdy klienci dokonują płatności, banki rozliczają się między sobą dzięki rezerw w banku centralnym, a ich depozyty i płynność mogą się zmieniać. Natomiast w systemie pieniądza suwerennego pieniądz tworzy wyłącznie bank centralny. Banki komercyjne nie mogłyby już tworzyć pieniądza poprzez kredyty mogłyby jedynie pożyczać środki, które faktycznie posiadają.
Międzynarodowe propozycje w sprawie kreacji pieniądza
Raport przedstawia historię wprowadzania zmian w systemach kreowania pieniądza na świecie. Wynika z niego, iż w Stanach Zjednoczonych pod koniec 2011 roku kongresmen Dennis Kucinich przedstawił Narodową Ustawę Kryzysową o Ochronie Zatrudnienia (NEED Act ). Założeniem ustawy było przywrócenie prawa do kreacji pieniądza przez Departament Skarbu. Ustawa przeszła do Komisji Usług Finansowych, a później została odrzucona.
Propozycje wprowadzenia systemu pieniądza suwerennego do Wielkiej Brytanii opracowali Positive Money, New Economics Foundation i profesor Richard Werner. Przedstawienie jej Niezależnej Komisji Bankowej uruchomiło opinię publiczną, a przede wszystkim debatę w parlamencie brytyjskim w 2014 roku, w której większość polityków poparła projekt. Następnie od 2015 roku Instytut Badań Polityki Publicznej zaproponował utworzenie komisji monetarnej. Opinie kilku polityków były aprobujące, tym bardziej, iż według nich ostatnie badania nad działaniem systemów monetarnych w UK pochodziły z lat 30. XX wieku, a od tego czasu rola pieniądza i kredytu się zmieniła. Zaproponowali więc utworzenie komisji ds. roli pieniądza. Jednak na propozycjach się skończyło, nie doszło do żadnego głosowania.
Islandia – laboratorium zmian po kryzysie
Islandia, boleśnie doświadczona kryzysem finansowym z 2008 roku, jako jedna z pierwszych rozpoczęła poważną refleksję nad funkcjonowaniem sektora bankowego. Już w 2012 roku pojawiła się parlamentarna propozycja utworzenia komisji, która miałaby zbadać możliwość oddzielenia procesu udzielania kredytów od tworzenia pieniądza. W praktyce oznaczałoby to odebranie bankom komercyjnym możliwości kreowania nowych depozytów w trakcie udzielania pożyczek.
Choć część ekspertów i instytucji poparła konieczność analizy takiego rozwiązania, Bank Centralny Islandii wyrażał sceptycyzm, wskazując na ryzyko izolacji gospodarczej kraju. Z kolei przedstawiciele sektora finansowego podkreślali konieczność dostosowania islandzkiego systemu bankowego do standardów europejskich. Ostatecznie parlament nie podjął decyzji. Temat powrócił w 2015 roku, kiedy ponownie zaproponowano powołanie komisji badającej mechanizmy kreacji pieniądza przez 11 posłów różnych partii politycznych. Tym razem choćby Bank Centralny uznał, iż sama dyskusja jest wartościowa.
Islandzki przypadek pokazuje, iż po głębokim kryzysie społeczeństwa są bardziej skłonne kwestionować dotychczasowe reguły gry finansowej.
Niektórzy ekonomiści uważali wręcz, iż sukces takiej reformy mógłby zapoczątkować globalne zmiany w systemie finansowym. Jednocześnie podkreślano, iż reforma systemu monetarnego jest przedsięwzięciem o ogromnej skali, wymagającym niezwykle ostrożnego wdrażania. Aprobujące głosy za wprowadzeniem propozycji Sigurjonssona upatrują w nim nowy początek debaty o przyszłości systemu finansowego. W 2017 roku wydano kolejną publikację Niklasa Döbbelinga, Athanasiosa Makrogiannisa, Veroniki Verebovej o systemie monetarnym dla Islandii, która polemizuje z próbą reformy Sigurjonssona. Jak do tej pory żadna z propozycji nie została wdrożona w system.
Holandia – presja obywateli
Jeszcze ciekawszy jest przykład Holandii, gdzie impuls do debaty wyszedł bezpośrednio od obywateli. Ponad sto tysięcy podpisów wymusiło parlamentarne wysłuchanie publiczne dotyczące kreacji pieniądza. Tak duża aktywność obywateli wynikała z nagłośnienia petycji przez fundację Ons Geld promującą suwerenną reformę monetarną. W debacie przed Komisją Finansów uczestniczyli zarówno aktywiści, ekonomiści, jak i przedstawiciele banków oraz instytucji regulacyjnych.
W 2016 roku w trakcie obrad parlamentu odbyła się debata, podczas której rozważano możliwość przejścia na system pieniądza suwerennego. Choć reforma nie została wprowadzona, parlament zdecydował się zlecić dalsze badania Radzie Naukowej ds. Polityki. Rząd w zakresie funkcjonowania systemu monetarnego, w tym nad alternatywnymi modelami tworzenia pieniądza oraz kwestią dochodów państwa z emisji pieniądza, czyli senioratu.
Czy Szwajcaria zrobiła spory krok w stronę pieniądza suwerennego? A może się cofnęła?
Najdalej poszła Szwajcaria, gdzie mechanizm demokracji bezpośredniej pozwala obywatelom inicjować referendum konstytucyjne. Inicjatywa Vollgeld, postulująca wprowadzenie systemu, w którym wyłącznie bank centralny mógłby emitować pieniądz, zebrała ponad 111 tysięcy podpisów, co doprowadziło do ogólnokrajowego referendum. Banki komercyjne zostałyby pozbawione prawa do kreacji pieniądza, nie byłoby ryzyka niewypłacalności emitenta, jakim stałby się bank centralny.
Na początku wypowiedziała się Rada Federacji, która była zdecydowanie krytyczna. Argumentowano, iż reforma mogłaby spowodować nieprzewidywalne ryzyka wobec diametralnych zmian w systemie monetarnym. W podobnym tonie brzmiała opinia Związku Banków Szwajcarii, w której podkreślono ryzyko ograniczenia podaży pieniądza. Skutkiem byłoby zmniejszenie ilości kredytów dla sektora prywatnego. Związek argumentował, iż inicjatywa godzi w dobrobyt obywateli: zmniejszy odsetki od wkładów własnych i spowoduje podwyższenie podatków.
Zwolennicy reformy odpowiadali jednak, iż obecny system sprzyja powstawaniu baniek spekulacyjnych i przerzuca koszty kryzysów na społeczeństwo. Skutkiem reformy miała być większa odporność gospodarki na kryzysy finansowe oraz zwiększenie bezpieczeństwa sektora bankowego.
Referendum w tej sprawie przeprowadzono w 2018 roku, ponad 75% obywateli było przeciwnych inicjatywie Vollgeld. Inicjatywa spełzła na niczym, jednak stała się powodem szerokiej dyskusji o pomijanym przez lata temacie.
Koniec „alchemii bankowej”?
Zwolennicy reformy często określają obecny system finansowy mianem „alchemii”. Banki, udzielając kredytów, tworzą nowe pieniądze w postaci depozytów, co zdaniem krytyków – prowadzi do niestabilności finansowej i nadmiernego zadłużenia.
Martin Wolf, redaktor naczelny Financial Times, podkreśla, iż system pieniądza suwerennego mógłby ograniczyć nadmierne zadłużanie się społeczeństw oraz przenieść zyski z kreacji pieniądza z sektora bankowego na całe społeczeństwa.
Podobne argumenty formułował były prezes Banku Anglii – Mervyn King, który wskazywał, iż możliwe jest zakończenie „alchemii bankowej” bez niszczenia korzyści, jakie daje nowoczesny system bankowy. Według zwolenników reformy odebranie bankom prawa do tworzenia pieniądza mogłoby również ograniczyć problem instytucji „zbyt dużych, by upaść” jednego z kluczowych wyzwań po kryzysie finansowym z 2008 roku.
Sorkin Andrew Ross: Zbyt wielcy, by upaść
Nowe narzędzia polityki monetarnej
Debata o pieniądzu suwerennym zbiegła się z rosnącym zainteresowaniem innymi koncepcjami, które jeszcze dekadę temu wydawały się czysto teoretyczne. Jedną z nich jest cyfrowa waluta banku centralnego. Badania prowadzone w Banku Anglii sugerowały, iż emisja 30% PKB w postaci pieniądza suwerennego mogłaby zwiększyć poziom PKB o 3% i poprawić stabilność gospodarczą poprzez obniżenie kosztów transakcyjnych oraz zwiększenie skuteczności polityki monetarnej. W debacie o poszukiwaniu nowych narzędzi polityki monetarnej coraz częściej mówi się o luzowaniu ilościowym czy „pieniądzach z helikoptera”
Luzowanie ilościowe oznacza inwestycje banków centralnych dzięki nowych pieniędzy w obligacje skarbowe. Dla obywateli będzie to zastrzyk nowych pieniędzy do obiegu przez wydatki. Jeszcze większe emocje budzi koncepcja tzw. pieniędzy z helikoptera, czyli bezpośredniego przekazywania nowo wykreowanego pieniądza obywatelom poprzez obniżkę stawek podatkowych lub finansowania nim wydatków publicznych. Choć część ekonomistów wskazuje, iż rozwiązanie to mogłoby skutecznie pobudzać gospodarkę w okresach kryzysu, przeciwnicy ostrzegają przed ryzykiem inflacji i osłabieniem motywacji do pracy. Instytucje bankowe różnie do tego podchodzą: Europejski Bank Centralny nie przeanalizował tego działania, Bank Japonii jest przekonany o negatywnych wahnięciach na rynku finansowym, a Rezerwa Federalna pokusiłaby się o nie tylko w ekstremalnych sytuacjach.
Chołoniewski, Górnik, Siekierski: Banki, pieniądze, długi
Co mówią badania naukowe?
Literatura ekonomiczna dotycząca systemów pieniądza publicznego jest obszerna, ale wnioski z niej płynące nie są jednoznaczne. Wiele badań wskazuje, iż reforma przejścia na system pieniądza suwerennego mogłaby ograniczyć poziom zadłużenia publicznego i prywatnego, zmniejszyć ryzyko spadku zaufania do wypłacalności banku oraz poprawić kontrolę cykli koniunkturalnych. Niektóre modele ekonomiczne sugerują choćby możliwość funkcjonowania gospodarki przy zerowej inflacji i stabilnym zatrudnieniu.
Z drugiej strony pojawiają się poważne obawy. Krytycy podkreślają, iż ograniczenie roli banków komercyjnych mogłoby doprowadzić do niedoboru kredytu, zwiększenia zmienności stóp procentowych oraz rozwoju niekontrolowanego sektora parabankowego. Wskazuje się również na ryzyko nadmiernej koncentracji władzy gospodarczej w rękach banków centralnych, co mogłoby rodzić pytania o demokratyczną kontrolę nad polityką monetarną.
Między reformą a ostrożnością. Spór o przyszłość kapitalizmu
Debata nad pieniądzem suwerennym jest w istocie sporem o to, jak powinien wyglądać kapitalizm XXI wieku.
Zwolennicy reformy postrzegają pieniądz jako dobro publiczne, które powinno być tworzone w interesie całego społeczeństwa. Przeciwnicy ostrzegają natomiast, iż eksperymentowanie z fundamentami systemu finansowego może przynieść skutki trudne do przewidzenia. Historia pokazuje, iż systemy monetarne zmieniały się wielokrotnie od standardu złota, przez system Bretton Woods, po współczesne pieniądze fiducjarne – emitowane przez banki centralne, które nie są oparte na dobrach materialnych a zaufaniu do emitenta, który określa jego wartość. Pytanie nie brzmi więc, czy system finansowy może się zmienić, ale czy obecne napięcia gospodarcze i społeczne wymuszą jego kolejną ewolucję.
To nie może być prawda. Z życia bankierów Marta Kozielska, Rafał Górski
Coraz więcej ekonomistów zgadza się co do jednego: obecny system finansowy nie jest wolny od wad, ale każda jego reforma musi być przeprowadzana niezwykle ostrożnie. Pieniądz suwerenny pozostaje koncepcją, która jednocześnie inspiruje i budzi obawy. Być może nie stanie się on dominującym modelem monetarnym, ale już dziś wpływa na kierunek dyskusji o roli banków centralnych, cyfrowych walutach i sposobach walki z kryzysami gospodarczymi. Niezależnie od ostatecznego wyniku tej debaty, jedno wydaje się pewne: pytanie o to, kto powinien tworzyć pieniądz, będzie coraz częściej pojawiać się w centrum politycznych i ekonomicznych sporów współczesnego świata.
Mamy 2026 rok – czy warto wracać do raportu?
Kreowanie pieniądza przez bank centralny nie powinno budzić wątpliwości, skądś pieniądze muszą pochodzić nie ma magicznej różdżki, którą państwo stworzy nowe dochody. Niestety w mediach ciągle słyszymy, iż pieniędzy nie ma, deficyt rośnie, a nam grozi bankructwo.
Frosti Sigurjónsson, autor raportu, ostrzegał przed ryzykiem, jakie niesie ze sobą system, w którym pieniądz powstaje głównie w bankach komercyjnych. Dziś, w czasach rosnącej inflacji, wysokiego zadłużenia i cyfrowych walut, pytania, które stawiał raport, brzmią jeszcze głośniej.
To nie jest tylko jeden z wielu raportów, to przewodnik po tym, jak może wyglądać bardziej stabilna gospodarka. Sigurjónsson pokazał, iż jeżeli pieniądz tworzy wyłącznie bank centralny, można lepiej kontrolować jego podaż i ograniczyć ryzyko kryzysów finansowych. W świecie, gdzie cyfrowe pieniądze stają się coraz powszechniejsze, jego wnioski dają ciekawą perspektywę: czy współczesny system bankowy naprawdę służy ludziom, czy raczej pracuje dla własnych zysków?
Zapraszamy na staże, praktyki i wolontariat!
Dołącz do nas!








![Macierewicz na celowniku prokuratury. Chodzi o włamanie i kradzież [WIDEO]](https://shareinfo.pl/wp-content/uploads/2023/01/macierewicz.jpg)
