W 2025 roku w polskich szpitalach odnotowano 851 przypadków aborcji finansowanych ze środków publicznych, tak wynika z najnowszych danych Narodowego Funduszu Zdrowia, do których jako pierwszy dotarł „Nasz Dziennik”. Z uzyskanych informacji wynika również, iż na wykonywanie aborcji przeznaczono aż 3,3 mln zł z budżetu publicznego, co oznacza, iż średnio około 3,9 tys. zł przeznacza się na zabicie jednego dziecka nienarodzonego.
Z przekazanych danych wynika, iż w 2025 roku w Polsce wykonano 851 aborcji w szpitalach. Największą liczbę aborcji odnotowano w następujących województwach:
- mazowieckie – 244 przypadki
- dolnośląskie – 134 przypadki
- śląskie – 81 przypadków
Łącznie aborcję przeprowadzono w 79 szpitalach na terenie całego kraju. Wskazuje się, iż najwięcej dotyczyło kobiet w wieku 30–40 lat (489 przypadków).
Brak regionów całkowicie wolnych od aborcji
Z danych NFZ wynika, iż drugi rok z rzędu w Polsce nie ma już województwa, w którym nie wykonywano by aborcji. choćby dotychczas wyróżniające się pod tym względem regiony odnotowały pojedyncze przypadki.
W województwie podkarpackim, które przez lata było uznawane za miejsce bez aborcji, w 2025 roku odnotowano „mniej niż 5” przypadków.
Finansowanie z publicznych środków
Na wykonywanie aborcji w 2025 roku przeznaczono z budżetu publicznego około 3,3 mln zł. Oznacza to średni koszt na poziomie około 3,9 tys. zł za uśmiercenie jednego nienarodzonego dziecka.
Według danych NFZ, najczęściej wskazywaną przyczyną aborcji były przesłanki psychiatryczne.
Wiek pacjentek i tło społeczne
W grupie wiekowej 18–30 lat odnotowano 268 przypadków, natomiast w grupie 30–40 lat aż 489.
W analizach wskazuje się, iż decyzje o aborcji najczęściej zapadają w sytuacjach kryzysowych. Kluczową rolę odgrywają brak stabilizacji życiowej, poczucie niepewności oraz presja społeczna. Dane sugerują jednocześnie, iż młodsze pokolenie nie odrzuca macierzyństwa tak zdecydowanie, jak bywa to przedstawiane, problem nie leży w samej niechęci do macierzyństwa, ale w kryzysie wartości, presji otoczenia i braku realnego wsparcia dla życia, które powinno być chronione na każdym etapie.
Porównanie z wcześniejszymi latami
Dane za 2024 rok wskazywały na 885 aborcji w polskich szpitalach, co oznacza poziom wyższy niż w 2025 roku, ale przez cały czas bardzo wysoki w porównaniu do wcześniejszych lat.
Jak podkreślono w analizach, większość przypadków w 2024 roku była formalnie klasyfikowana jako związana z zagrożeniem zdrowia lub życia matki, przy czym interpretacja tych przesłanek była szeroka.
Konsekwencje demograficzne
W 2025 roku w Polsce urodziło się 238 tysięcy dzieci – najmniej od zakończenia II wojny światowej. W połączeniu z liczbą aborcji tworzy to obraz głębokiego kryzysu demograficznego, który może mieć długofalowe skutki dla gospodarki i systemu społecznego.
Głosy ekspertów i komentatorów
Do sytuacji odnosi się Barbara Nowak, która podkreśla:
„To jest plan na samobójstwo państwa polskiego”
– ostrzega w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Barbara Nowak, samorządowiec i pedagog, była małopolska kurator oświaty.
Z kolei Jacek Kotula zwraca uwagę na zmiany społeczne w regionach tradycyjnie uznawanych za bardziej konserwatywne:
„Rewolucja dotyka też mieszkańców Podkarpacia. jeżeli nie pojawią się działania ochronne – ze strony Kościoła, systemu edukacji, kultury, mediów itd. – to wejdziemy na ścieżkę życia rodzinnego, która zniszczy Zachód”.
Istotny wątek wskazuje również dr Bartłomiej Wróblewski:
„Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak istotny jest spór o Trybunał Konstytucyjny, jakie znaczenie może mieć obrona jego niezależności. o ile TK wpadnie w ręce środowisk aborcyjnych – a wszystko do tego zmierza – wówczas istnieje poważna groźba, iż Polska stanie się krajem z najbardziej liberalnym prawem aborcyjnym – mówi „Naszemu Dziennikowi” dr Bartłomiej Wróblewski, konstytucjonalista, poseł Prawa i Sprawiedliwości.”
„To jest absolutnie przerażająca informacja dla nas, iż w warunkach demokracji, która powinna stać po stronie bezbronnego człowieka, po prostu doszło w Polsce do takiej strasznej zbrodni”
– mówiła Magdalena Guziak-Nowak, dyrektor do spraw edukacji Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka dla Radia Maryja.
Analizując dane z ostatnich lat, można zauważyć utrzymującą się tendencję wysokiej liczby aborcji oraz jednoczesny spadek liczby urodzeń. Wpływa to na długofalowe zmiany struktury społecznej i może pogłębiać problemy demograficzne w Polsce.
Dodatkowo zmienia się sposób, w jaki społeczeństwo postrzega kwestie ochrony życia. Dziś coraz częściej spotyka się on z obojętnością lub mniejszym zainteresowaniem. Zdaniem komentatorów taka stopniowa zmiana nastawienia może w przyszłości prowadzić do dalszego przesuwania granic i mieć realny wpływ na kierunek zmian społecznych oraz prawnych w Polsce.
Należy zauważyć, iż to nie są już tylko liczby i statystyki. Za każdą z nich kryje się konkretne ludzkie życie, które nie dostało szansy się narodzić. Coraz częściej pojawia się pytanie, czy jako społeczeństwo nie zaczynamy oswajać się z tym zjawiskiem i traktować go jako coś zwyczajnego. Tymczasem jest to sprawa fundamentalna, dotycząca podstawowych wartości i przyszłości narodu. Dlatego dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzeba jasnego sprzeciwu oraz odwagi w obronie życia.
jb
Źródło: Nasz Dziennik






