Czy istnieje bank, którego nie znają zwykli obywatele, ale który od dekad ma wpływ na globalne finanse, wojny i losy państw? To książka o tym, jak działa system, w którym demokracja jest pozorna, a decyzje zapadają z dala od oczu obywateli. To lektura obowiązkowa dla wszystkich, kto interesuje się geopolityką, bankowością, finansami międzynarodowymi – i nie boi się zadawać pytań o to, kto naprawdę pociąga za sznurki.
Wydawnictwu Wektory dziękujemy za udostępnienie fragmentu do publikacji. Zachęcamy do lektury całej książki.
Bank pozostaje poza wszelką rządową czy polityczną kontrolą.
Gates McGarrah, pierwszy prezes Banku Rozrachunków Międzynarodowych, 1931[1]
WPROWADZENIE
Najbardziej ekskluzywny klub świata ma osiemnastu członków. Spotykają się co dwa miesiące w niedzielne wieczory
o dziewiętnastej w sali konferencyjnej E mieszczącej się w okrągłym wieżowcu, którego przyciemniane okna wychodzą na główny dworzec kolejowy Bazylei.
Ich rozmowa trwa godzinę, być może półtorej. Niektórym z obecnych towarzyszą współpracownicy, ale podczas najbardziej dyskretnych zebrań asystenci rzadko zabierają głos. Spotkanie kończy się, asystenci wychodzą, ci zaś, którzy zostali, udają się na obiad do jadalni położonej na osiemnastym piętrze, słusznie przekonani, iż zarówno jedzenie, jak i wino będą doskonałe. To właśnie podczas tego posiłku, przeciągającego się do godziny dwudziestej trzeciej lub choćby do północy, dzieją się rzeczy naprawdę ważne. Zasady postępowania i gościnność, doprowadzane do perfekcji przez ponad osiemdziesiąt lat, są nienaganne. Rozumie się samo przez się, iż nic z tego, o czym się mówi przy stole, nie zostanie przekazane dalej.
Zaledwie kilka z osób rozkoszujących się wykwintną kuchnią i najwyższej klasy winami – jednymi z najlepszych, jakie można znaleźć w Szwajcarii – mogłoby zostać rozpoznanych na ulicy, a być może żadna, a jednak znajduje się wśród nich wielu najpotężniejszych ludzi świata.
Ludzie ci – niemal wyłącznie mężczyźni – są pracownikami najważniejszych banków centralnych. Przybyli do Bazylei, by wziąć udział w obradach Doradczego Komitetu Gospodarczego Banku Rozrachunków Międzynarodowych,
będącego bankiem banków centralnych. Członkami Komitetu są Ben Bernanke, były przewodniczący Systemu Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych; Sir Mervyn King, prezes Banku Anglii (obecnie zastąpiony przez Marka Carneya); Mario Draghi z Europejskiego Banku Centralnego; Zhou Xiaochuan z Banku Chin oraz prezesi banków centralnych Niemiec, Francji, Włoch, Szwecji, Kanady, Indii i Brazylii. Jest wśród nich także Jaime Caruana, były prezes Banku Hiszpanii, dyrektor naczelny Banku Rozrachunków Międzynarodowych.
Zanim w czerwcu 2013 roku King ustąpił z funkcji prezesa Banku Anglii, przewodził obradom Doradczego Komitetu Gospodarczego. Obrady te, znane niegdyś jako spotkanie prezesów banków centralnych grupy G10*, są najważniejszym z licznych zebrań odbywających się w Banku Rozrachunków Międzynarodowych i może w nich uczestniczyć jedynie niewielka, elitarna grupa bankierów pracujących w bankach centralnych państw rozwiniętych gospodarczo. Doradczy Komitet Gospodarczy udziela rekomendacji kandydatom na członków trzech komitetów Banku Rozrachunków Międzynarodowych, zajmujących się światowym systemem finansowym, systemami płatności oraz rynkami międzynarodowymi, i organizuje działalność tych podmiotów. Komitet przygotowuje także projekty na Global Economy Meetings i nadzoruje ustalanie jego programu.
Trwające trzy godziny spotkanie rozpoczyna się w poniedziałek rano w pokoju B. King przewodniczy obradom trzydziestu prezesów banków centralnych trzydziestu krajów, uważanych za najważniejsze dla światowej gospodarki. Oprócz osób, które uczestniczyły w niedzielnej kolacji, w poniedziałkowym spotkaniu biorą udział także przedstawiciele między innymi Indonezji, Polski, Republiki Południowej Afryki, Hiszpanii czy Turcji. Prezesi banków piętnastu mniejszych krajów, jak Węgry, Izrael czy Nowa Zelandia, uczestniczą w zebraniu na prawach obserwatorów, ale zwykle nie zabierają głosu. Natomiast prezesi banków członkowskich trzeciej kategorii, pochodzący na przykład z Macedonii i Słowacji, nie są dopuszczani do sali obrad i muszą łowić strzępy informacji podczas przerw na kawę i posiłki.
Prezesi wszystkich sześćdziesięciu banków będących udziałowcami Banku Rozrachunków Międzynarodowych udają się następnie do położonej na osiemnastym piętrze jadalni na lunch serwowany w formie szwedzkiego stołu. Jadalnia, zaprojektowana przez szwedzką firmę Herzog & de Meuron – tę samą, która wybudowała stadion olimpijski w Pekinie zwany „Ptasim Gniazdem” – ma białe ściany, czarny sufit i zapewnia efektowny widok na trzy kraje: Szwajcarię, Francję oraz Niemcy[2]. O godzinie czternastej bankierzy i ich asystenci wracają do pokoju B, gdzie prezesi aż do siedemnastej omawiają interesujące ich zagadnienia.
King przewodniczył obradom Global Economy Meetings w zupełnie inny sposób niż jego poprzednik, Jean-Claude Trichet, były prezes Europejskiego Banku Centralnego. Według słów byłego pracownika banku centralnego styl Tricheta był wyraźnie galijski: Francuz ściśle przestrzegał protokołu i dopuszczał bankierów do głosu w kolejności wynikającej z ich znaczenia. Jako pierwsi wypowiadali się więc prezesi Rezerwy Federalnej, Banku Anglii i Niemieckiego Banku Federalnego, a potem stopniowo schodzono w dół hierarchii. Podejście Kinga było natomiast bardziej egalitarne i merytoryczne: prowadzone przezeń spotkania były otwarte na dyskusję, do której zachęcano wszystkich obecnych.
Piszemy o Ludziach, a nie o władzy
Pokazujemy prawdę o przyczynach, nie o skutkach. Jesteśmy Twoim głosem. Wspieraj niezależność!
Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą
Poufne spotkanie prezesów banków odegrało kluczową rolę w określeniu reakcji świata na globalny kryzys finansowy.
„W czasie kryzysu Bank Rozrachunków Międzynarodowych był niezwykle ważnym miejscem spotkań wysokich rangą przedstawicieli banków centralnych, a przesłanki przemawiające za istnieniem takiej instytucji wzmocniły się”, powiedział King. „Musieliśmy zmierzyć się z wyzwaniami, jakich nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy. Musieliśmy zrozumieć, co się działo, ustalić, jakich narzędzi użyć w sytuacji, gdy stopy procentowe były bliskie zeru, i w jaki sposób podać do wiadomości naszą strategię. Rozmawialiśmy o tym z naszymi pracownikami na miejscu, w krajach rodzinnych, jednak dla prezesów banków możliwość zebrania się i przedyskutowania wszystkiego we własnym gronie jest niezwykle cenna”.
Zdaniem przedstawicieli banków centralnych takie rozmowy muszą pozostać poufne. „Kiedy jesteś na szczycie i piastujesz najważniejsze stanowisko, możesz czasami czuć się dość samotny. Możliwość spotkania się z innymi osobami równymi ci rangą i powiedzenia: «mam taki problem, jak wy sobie z tym radzicie?», potrafi pomóc”, ciągnął King. „Fakt, iż mogliśmy porozmawiać nieoficjalnie i otwarcie o naszych doświadczeniach, miał ogromną wartość. Nie wypowiadamy się na forum publicznym. Mamy szansę powiedzieć, co naprawdę myślimy i jakie są nasze przekonania. Możemy zadawać pytania i czerpać z doświadczenia innych”[3].
Kierownictwo Banku Rozrachunków Międzynarodowych stara się zapewnić przez cały weekend przyjacielską, klubową atmosferę i wszystko wskazuje na to, iż się to udaje. Bank organizuje flotę limuzyn, które odbierają prezesów z lotniska w Zurychu i zawożą ich do Bazylei. Dla prezesów banków centralnych nadzorujących gospodarki narodowe rozmaitych typów i wielkości organizowane są oddzielne śniadania, lunche i kolacje, tak by nikt nie czuł się wykluczony. „Bankierzy czuli się bardziej swojsko i byli bardziej zrelaksowani wśród innych bankierów niż w towarzystwie członków własnych rządów”, wspominał Paul Volcker, były przewodniczący Systemu Rezerwy Federalnej i stały bazylejskich weekendów[4]. Doskonała jakość posiłków i wina przyczyniała się do szybkiego stworzenia przyjacielskiej atmosfery, stwierdził Peter Akos Bod, były prezes Narodowego Banku Węgier. „Głównym tematem rozmów była jakość wina i głupota ministrów finansów. jeżeli nie znałeś się na winach, nie mogłeś włączyć się do dyskusji”[5].
A dyskusja ta jest zwykle inspirująca i przyjemna, twierdzą bankierzy. Kontrast pomiędzy atmosferą panującą podczas zebrań Federalnego Komitetu do spraw Operacji Otwartego Rynku* w Systemie Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych a niedzielnymi kolacjami prezesów grupy G10 był bardzo wyraźny, wspominał Laurence Meyer, będący w latach 1996-2002 członkiem Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej. Na bazylejskich spotkaniach Rezerwę Federalną nie zawsze reprezentował jej przewodniczący, więc Meyer miał okazję od czasu do czasu w nich uczestniczyć. Rozmowy w Banku Rozrachunków Międzynarodowych były zawsze ożywione, konkretne i prowokujące do myślenia. „W czasie gdy pracowałem w Rezerwie Federalnej, na zebraniach Federal Open Markets Committee niemal wszyscy członkowie komitetu odczytywali przygotowane wcześniej sprawozdania, które rzadko odnosiły się do wypowiedzi innych członków tego ciała. Niemal nigdy nie dochodziło do wymiany myśli pomiędzy dwoma członkami albo do dyskusji na temat prognoz lub wyboru strategii. Podczas kolacji w Banku Rozrachunków Międzynarodowych ludzie rzeczywiście rozmawiają ze sobą, a dyskusje są zawsze inspirujące i skoncentrowane na poważnych problemach, przed którymi stoi światowa gospodarka”[6].
Wszyscy prezesi banków biorący udział w dwudniowym zebraniu mają zagwarantowaną całkowitą poufność, dyskrecję i najwyższy stopień bezpieczeństwa.
Spotkania realizowane są na kilku piętrach, używanych zwykle wyłącznie wówczas, gdy prezesi są obecni. Bankierom zapewnia się wydzielone biuro, wszelką niezbędną pomoc oraz personel sekretariatu. Siedziba Banku Rozrachunków Międzynarodowych pozostaje poza jurysdykcją władz Szwajcarii. Założony na podstawie międzynarodowego układu, a później chroniony przez umowę w sprawie siedziby, zawartą w 1987 roku ze szwajcarskim rządem, Bank Rozrachunków Międzynarodowych cieszy się ochroną podobną do tej, jaką przyznaje się siedzibom Organizacji Narodów Zjednoczonych, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i placówkom dyplomatycznym. By wejść do „nienaruszalnych” budynków należących do banku, władze Szwajcarii muszą uzyskać pozwolenie od jego kierownictwa[7].
Bank Rozrachunków Międzynarodowych ma prawo do porozumiewania się dzięki szyfru oraz do wysyłania i otrzymywania korespondencji w torbach objętych taką samą ochroną jak poczta dyplomatyczna, co znaczy, iż nie można ich otworzyć. Instytucja ta jest również zwolniona ze szwajcarskich podatków. Jej pracownicy nie muszą odprowadzać podatku dochodowego od swoich zwykle sowitych pensji, których wysokość została ustalona tak, by mogły konkurować z poborami uzyskiwanymi w sektorze prywatnym. W 2011 roku pensja dyrektora naczelnego wynosiła siedemset sześćdziesiąt trzy tysiące dziewięćset trzydzieści franków szwajcarskich, natomiast kierownicy oddziałów zarabiali pięćset osiemdziesiąt siedem tysięcy sześćset czterdzieści franków, a do tej kwoty należy doliczyć jeszcze hojne dodatki. Niezwykłe przywileje prawne banku obejmują także jego pracowników i dyrektorów. Członkowie ścisłego kierownictwa podczas wypełniania swoich obowiązków poza Szwajcarią cieszą się specjalnym statusem, podobnym do dyplomatycznego. Oznacza to, iż ich bagaże nie mogą zostać przeszukane (o ile nie ma dowodu na popełnienie jawnego przestępstwa), a ich dokumenty są nienaruszalne. Prezesi banków centralnych udający się do Bazylei na odbywające się co dwa miesiące spotkania mają na terenie Szwajcarii taki sam status. Na mocy szwajcarskiego prawa wszyscy przedstawiciele banków posiadają dożywotni immunitet, obejmujący wszelkie działania prowadzone podczas wykonywania ich obowiązków. Bank jest bardzo lubianym pracodawcą nie tylko ze względu na wysokie pensje. Około sześciuset jego pracowników pochodzi z ponad pięćdziesięciu krajów, panuje więc w nim międzynarodowa i kosmopolityczna atmosfera, choć jednocześnie jest ona również bardzo szwajcarska, liczy się tu bowiem hierarchia. Jak wiele osób pracujących w Organizacji Narodów Zjednoczonych lub w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, część personelu Banku Rozrachunków Międzynarodowych kieruje się poczuciem misji. Ludzie ci uważają, iż pracują dla wyższego, wręcz niebiańskiego celu i z tego powodu nie obowiązują ich zwykłe normy odpowiedzialności i przejrzystości.
Kierownictwo banku starało się stworzyć plan na każdą okoliczność, tak by nigdy nie zaszła konieczność wezwania szwajcarskiej policji. Główna siedziba Banku Rozrachunków Międzynarodowych jest wyposażona w zaawansowany technicznie system zraszaczy z wieloma urządzeniami zapasowymi, własne placówki medyczne oraz schron przeciwbombowy na wypadek ataku terrorystycznego lub zbrojnej interwencji. Na mocy szwajcarskiego prawa majątek banku nie podlega roszczeniom cywilnym i nie może zostać zajęty.
Bank Rozrachunków Międzynarodowych ściśle przestrzega tajemnicy bankowej.
Protokoły, porządek dnia i faktyczna lista uczestników Global Economy Meetings lub Doradczego Komitetu Gospodarczego nie są upublicznione w jakiejkolwiek formie. Dzieje się tak dlatego, iż nie sporządza się żadnych oficjalnych protokołów, choć bankierzy niejednokrotnie robią naprędce własne notatki. Czasami zwoływana jest krótka konferencja prasowa lub przedstawia się nijakie oświadczenie, ale nigdy nie ujawnia się szczegółów. Tradycja posiadania przywileju poufności sięga samych początków banku.
„Cisza i spokój Bazylei oraz jej całkowicie niepolityczny charakter sprawiają, iż jest ona doskonałym miejscem na równie ciche i niepolityczne spotkania”, napisał w 1935 roku pewien amerykański urzędnik. „Regularność spotkań i niemal stała obecność na nich praktycznie wszystkich członków zarządu sprawiają, iż nie przyciągają one więcej uwagi niż najskromniejsza notatka w prasie”[8]. Czterdzieści lat później kilka się zmieniło. Charles Coombs, były szef działu wymiany walut w nowojorskim Banku Rezerwy Federalne brał udział w spotkaniach prezesów od roku 1960 do 1975. W swoich pamiętnikach wspominał, iż bankierzy, których podczas spotkani dopuszczano do wewnętrznego sanktuarium, całkowicie sobie ufali. „Niezależnie od tego, jakie kwoty wchodziły w grę, nigdy nie podpisywano żadnych umów, nigdy też nie zainicjowano sporządzenia protokołu ustaleń. Wystarczało jedynie słowo każdego z urzędników i nigdy nikt się nie zawiódł”.
Jakie jednak ma to znaczenie dla nas wszystkich? Bankierzy spotykali się potajemnie od czasów wynalezienia pieniądza. Wysocy rangą pracownicy banków centralnych lubią widzieć się w roli najwyższych kapłanów świata finansów, technokratów nadzorujących tajemne rytuały monetarne i liturgię finansową zrozumiałe jedynie dla nielicznej, starannie wybranej elity.
Jednak prezesi banków spotykający się co dwa miesiące w Bazylei są funkcjonariuszami publicznymi. Ich pensje, bilety lotnicze, rachunki hotelowe i sowite emerytury są opłacane ze środków publicznych. Krajowe rezerwy utrzymywane przez banki centralne są pieniędzmi publicznymi, bogactwem narodów. Rozmowy bankierów w Banku Rozrachunków Międzynarodowych, informacje, którymi się tam dzielą, określane strategie, wymieniane opinie i wynikając z tego decyzje, jakie są ostatecznie podejmowane, mają charakter zdecydowanie polityczny. Wysoko postawieni pracownicy banków centralnych, których niezależność chroni konstytucja, kontrolują politykę monetarną rozwiniętego świata. Zarządzają dopływem pieniądza do gospodarek krajowych. Ustalają stopy procentowe a tym samym określają wartość naszych oszczędności i inwestycji. Wyrokują, czy należy skupić się na oszczędnościach, czy na wzroście. Ich decyzje kształtują nasze życie.
Tajemniczość Banku Rozrachunków Międzynarodowych jest tradycją podtrzymywaną przez tę instytucję od dziesięcioleci.
Na przykład w latach sześćdziesiątych bank był gospodarzem kartelu London Gold Pool. Osiem państw zobowiązało się do takiego manipulowania rynkiem złota, by utrzymać cenę kruszcu na poziomie około trzydziestu pięciu dolarów za uncję, zgodnie z postanowieniami porozumienia z Bretton Woods, regulującego międzynarodowy system finansowy po II wojnie światowej. Choć London Gold Pool już nie istnieje, jego następcą jest Komitet do spraw Rynków Banku Rozrachunków Międzynarodowych, który zbiera się co dwa miesiące przy okazji spotkania prezesów, żeby przedyskutować tendencje panujące na rynkach finansowych. W jego obradach biorą udział przedstawiciele dwudziestu jeden banków centralnych. Komitet wydaje dokumenty okolicznościowe, ale programy jego spotkań i tematy, jakie są na nich poruszane, pozostają tajne.
Według statystyk sporządzonych przez sam Bank Rozrachunków Międzynarodowych państwa reprezentowane na Global Economy Meetings łącznie wypracowują dzisiaj cztery piąte światowego produktu krajowego brutto, czyli zdecydowaną większość wytwarzanych bogactw Ziemi. „The Economist” napisał, iż osoby zajmujące wysokie stanowiska w bankach centralnych „wydają się mieć [obecnie] większą władzę niż politycy”, „trzymając w swoich rękach los światowej gospodarki”[10]. Jak do tego doszło? Bank Rozrachunków Międzynarodowych, najbardziej tajemnicza instytucja finansowa świata, może przypisać sobie większość zasług na tym polu. Od pierwszego dnia swojego istnienia bank ten zaangażował się we wspieranie interesów banków centralnych i tworzenie nowej architektury ponadpaństwowych finansów. Robiąc to, dał początek nowej zwartej klasie światowych technokratów, której członkowie lawirują pomiędzy wysoko opłacanymi posadami w Banku Rozrachunków Międzynarodowych, Międzynarodowym Funduszu Walutowym, w bankach centralnych lub komercyjnych.
Założycielem tej technokratycznej koterii był szwedzki ekonomista Per Jacobssen, pełniący w latach 1931-1956 funkcję doradcy ekonomicznego Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Bezbarwny tytuł maskował rzeczywisty zasięg jego władzy. To właśnie Jacobssen, niezmiernie wpływowy, z dobrymi koneksjami i wysoce przy tym poważany przez osoby równe mu rangą, był autorem pierwszych rocznych raportów banku, które były wówczas i są w tej chwili lekturą obowiązkową pracowników skarbów państwa na całym świecie. Jacobssen był także jednym z pierwszych orędowników europejskiego federalizmie Bezlitośnie walczył z inflacją, nadmiernymi wydatkami rządowymi i państwowym interwencjonizmem w gospodarce. W 1956 roku Jacobssen zakończył pracę w Banku Rozrachunków Międzynarodowych i przejął pod swoje skrzydła Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jego dziedzictwo wciąż wpływa na kształt naszego świata, a konsekwencje mieszanki ekonomicznego liberalizmu, obsesji na punkcie cen i dążenie do demontażu suwerenności narodów widzimy co wieczór w europejskich programach informacyjnych na ekranach naszych telewizorów.
Obrońcy Banku Rozrachunków Międzynarodowych nie zgadzają się z opinią, iż jest on tajemniczą organizacją. Archiwa banków są otwarte, a badacze mają dostęp do większości dokumentów liczących więcej niż trzydzieści lat. Pracownicy archiwów rzeczywiście są serdeczni, pomocni i profesjonalni. Na stronie internetowej banku znajdują się wszystkie jego roczne raporty, które można pobrać, a także wiele dokumentów programowych tworzonych przez ceniony dział badawczy. Bank publikuje szczegółowe sprawozdania na temat rynku papierów wartościowych i instrumentów pochodnych, a także międzynarodowe statystyki bankowe. Wszystko to jednak są w znacznej mierze opracowania i analizy informacji dostępnych już wcześniej w domenie publicznej. Szczegóły podstawowej działalności tej instytucji, w tym znaczna część operacji bankowych jego klientów, a także banków centralnych i instytucji międzynarodowych pozostają tajne. Global Economy Meetings i inne najważniejsze spotkania odbywające się w Bazylei takie jak zebrania Komitetu do spraw Rynków, pozostają zamknięte dla osób z zewnątrz. Osoby prywatne nie mogą założyć konta w Banku Rozrachunków Międzynarodowych, chyba iż pracują dla tej instytucji. Nieprzejrzystość banku i fakt, iż nie odpowiada on przed nikim a także jego stale rosnące wpływy rodzą zasadnicze pytania – nie tylko o politykę pieniężną, ale także o transparentność, odpowiedzialność i o to, jak w naszych demokracjach korzysta się z władzy.
GDY POWIEDZIAŁEM przyjaciołom i znajomym, iż piszę książkę na temat Banku Rozrachunków Międzynarodowych, najczęstszą reakcją było pełne zdziwienia spojrzenie i pytanie: „Banku czego?”. Moi rozmówcy byli ludźmi inteligentnymi, śledzącymi bieżące wydarzenia. Wielu interesowało się gospodarką światową oraz kryzysem finansowym i miało pewną wiedzę na ten temat. A jednak zaledwie garstka z nich słyszała o Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Było to o tyle dziwne, iż jest to najważniejszy bank świata, starszy zarówno od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, jak i od Banku Światowego. Od dziesięcioleci stoi w centrum światowej sieci pieniędzy, władzy i tajnych globalnych wpływów.
Bank Rozrachunków Międzynarodowych został założony w 1930 roku. Miał być rzekomo częścią planu Younga i służyć do zarządzania spłatą niemieckich reparacji za I wojnę światową.
Głównym architektem powstania banku byli Montagu Norman, prezes Banku Anglii, oraz Hjalmar Schacht, prezes Banku Rzeszy, który Bank Rozrachunków Międzynarodowych nazywał „swoim” bankiem. Członkami założycielami Banku Rozrachunków Międzynarodowych były banki centralne Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch, Belgii oraz konsorcjum banków japońskich. Udziały zaproponowano także Systemowi Rezerwy Federalnej, ale Stany Zjednoczone, podejrzliwie nastawione do wszystkiego, co mogło ograniczyć ich suwerenność, odmówiły. Nabyło je natomiast konsorcjum amerykańskich banków komercyjnych składające się z banku J.P. Morgan, First National Bank of New York i First National Bank of Chicago.
Prawdziwy cel założenia Banku Rozrachunków Międzynarodowych został szczegółowo określony w jego statucie. Miał on „wspierać współpracę pomiędzy bankami centralnymi i zapewniać dodatkowe udogodnienia do przeprowadzania międzynarodowych operacji finansowych”. Było to spełnienie kilkudziesięcioletniego marzenia szefów banków centralnych o posiadaniu własnego banku – potężnego, niezależnego i wolnego od wtrącających się polityków oraz wścibskich reporterów. Co zaś najciekawsze, Bank Rozrachunków Międzynarodowych był instytucją samofinansującą się i miał taką pozostać na wieczność. Klientami banku byli jego właśni założyciele i akcjonariusze – banki centralne. W latach trzydziestych Bank Rozrachunków Międzynarodowych był głównym miejscem spotkań koterii najwyższych rangą przedstawicieli banków centralnych , której przewodzili Norman i Schacht . Grupa ta pomogła odbudować Niemcy . „New York Times” opisał Schachta, powszechnie uznawanego za geniusza stojącego za odradzającą się niemiecką gospodarką, jako „obdarzonego żelazną wolą pilota nazistowskich finansów” [11]. Podczas wojny Bank Rozrachunków Międzynarodowych stał się de facto ramieniem Banku Rzeszy, przyjmującym zrabowane przez nazistów złoto i prowadzącym transakcje dewizowe dla III Rzeszy.
O bliskich związkach banku z Berlinem wiedziano zarówno w Waszyngtonie, jak i w Londynie. Prawdopodobnie jedyną kwestią, w której wszystkie strony zgadzały się ze sobą, była konieczność dalszego działania tej instytucji i utrzymania drożności nowych kanałów przepływu ponadpaństwowego kapitału. Bazylea, położona na północnym krańcu Szwajcarii, niemal na samej granicy francusko-niemieckiej, była doskonałym miejscem. Kilka mil dalej nazistowscy i alianccy żołnierze walczyli i umierali. Dla Banku Rozrachunków Międzynarodowych nie miało to żadnego znaczenia. Zawieszono spotkania zarządu, ale stosunki pomiędzy pracownikami banku wywodzącymi się z państw będących ze sobą w stanie wojny pozostały serdeczne, profesjonalne i produktywne. Narodowość nie miała znaczenia. Najważniejsza była lojalność wobec świata międzynarodowych finansów. Prezes banku Thomas McKittrick był Amerykaninem. Dyrektor naczelny Roger Auboin – Francuzem. Paul Hechter, zastępca dyrektora naczelnego, należał do partii nazistowskiej i swoją korespondencję kończył hasłem „Heil Hitler”. Rafaelle Pilotti, pełniący funkcję sekretarza generalnego, pochodził z Włoch, Per Jacobssen, wpływowy doradca ekonomiczny banku – ze Szwecji, a ich zastępcy byli Brytyjczykami.
Po roku 1945 pięciu dyrektorów Banku Rozrachunków Międzynarodowych, w tym Hjalmar Schacht, zostało oskarżonych o zbrodnie wojenne. Niemcy przegrały wojnę, ale wygrały pokój gospodarczy i w dużym stopniu zawdzięczały to właśnie bankowi. Dostęp do międzynarodowej sceny, kontakty, sieci bankowe i legitymizacja – wszystko co Bank Rozrachunków Międzynarodowych zapewniał najpierw Bankowi Rzeszy, a potem jego sukcesorom, pomogło zapewnić ciągłość niezwykle potężnych interesów finansowych i gospodarczych od czasów nazistowskich do dzisiaj.
PRZEZ PIERWSZE czterdzieści siedem lat swojego istnienia, od roku 1930 do 1977, siedzibą Banku Rozrachunków Międzynarodowych był dawny hotel położony w pobliżu głównego dworca kolejowego Bazylei. Wejście do banku było schowane za sklepem z czekoladą i tylko niewielki napis potwierdzał, iż wąskie drzwi rzeczywiście prowadzą do Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Kierownictwo tej instytucji uważało, iż osoby, które powinni wiedzieć, gdzie się ona znajduje, trafią do niej, pozostali zaś zdecydowanie nie potrzebują tej informacji. Przez dziesięciolecia wnętrze budynku prawie się nie zmieniało, wspominał Charles Coombs. Bank zapewniał „spartańskie warunki w dawnym hotelu w stylu wiktoriańskim, którego pojedyncze i podwójne sypialnie przekształcono w biura, po prostu usuwając z nich łóżka i wstawiając biurka”[12].
W 1977 roku bank wprowadził się do swojej obecnej siedziby na Centralbahnplatz 2. Nie przeniósł się daleko i w tej chwili wznosi się ponad głównym dworcem kolejowym Bazylei. W dzisiejszych czasach na główną misję Banku Rozrachunków Międzynarodowych składają się, jak sam to ujmuje, trzy zagadnienia: „służenie bankom centralnym w ich dążeniu do osiągnięcia stabilizacji monetarnej i finansowej, wspieranie międzynarodowej współpracy w tych dziedzinach i pełnienie funkcji banku banków centralnych”[13]. Bank posiada także u siebie większą część infrastruktury praktycznej i technicznej, niezbędnej światowej sieci banków centralnych i ich odpowiednikom z branży komercyjnej do sprawnego funkcjonowania. Ma dwie połączone ze sobą sale transakcyjne: w swojej głównej siedzibie w Bazylei i w biurze regionalnym w Hong Kongu. Bank kupuje i sprzedaje złoto oraz waluty dla swoich klientów. Zapewnia zarządzanie aktywami i w razie potrzeby może zorganizować krótkoterminowy kredyt dla banku centralnego.
Bank Rozrachunków Międzynarodowych jest instytucją jedyną w swoim rodzaju: międzynarodową organizacją, dochodowym bankiem i instytutem badawczym założonym i chronionym przez międzynarodowe traktaty[14].
Odpowiada przed swoimi klientami i akcjonariuszami – bankami centralnymi, ale jednocześnie kieruje ich operacjami.
Bank Rozrachunków Międzynarodowych pomaga także nadzorować banki komercyjne, choć z punktu widzenia prawa nie ma nad nimi władzy. Bazylejski Komitet do spraw Nadzoru Bankowego, mający siedzibę w banku, reguluje wymogi kapitałowe i płynnościowe banków komercyjnych. Nakłada on na banki obowiązek posiadania przy udzielaniu pożyczek minimalnego kapitału wynoszącego osiem procent aktywów ważonych ryzykiem, co oznacza, iż jeżeli bank ma aktywa ważone ryzykiem na kwotę stu milionów dolarów, musi dysponować kapitałem wartym co najmniej osiem milionów[15]. Komitet nie ma żadnych uprawnień do egzekwowania swoich zaleceń, posiada jednak ogromny autorytet moralny. „Ta regulacja ma taką siłę, iż zasada ośmiu procent stała się częścią prawodawstwa w wielu krajach”, powiedział Peter Akos Bod. „To jest jak napięcie. Ustalono, iż napięcie wynosi dwieście dwadzieścia woltów. Możesz zdecydować się na dziewięćdziesiąt pięć woltów, ale to nie zadziała. W teorii rozsądne zarządzanie i wzajemna kooperacja pod kontrolą Banku Rozrachunków Międzynarodowych sprawią, iż światowy system finansowy będzie działał gładko i bezproblemowo”. W teorii.
W rzeczywistości wyszliśmy poza recesję i wpadliśmy w głęboki, strukturalny kryzys napędzany przez chciwość i zachłanność banków; kryzys, który zagraża całemu naszemu bezpieczeństwu finansowemu. Podobnie jak w latach trzydziestych, części Europy grozi upadek ekonomiczny.

Adam LeBor, Wieża w Bazylei. Tajemnicza historia banku, który rządzi światem, Wydawnictwo Wektory, 2016, tłumaczenie Karolina Gawlik
Przypisy:
Wprowadzenie
*G10 (Grupę Dziesięciu) tworzą kraje będące sygnatariuszami zawartego w 1961 roku Ogólnego Porozumienia Pożyczkowego – Belgia, Francja, Holandia, Japonia, Kanada, Niemcy, Stany Zjednoczone, Szwecja, Wielka Brytania i Włochy (wszystkie przypisy oznaczone gwiazdką pochodzą od tłumaczki)
*Federalny Komitet do spraw Operacji Otwartego Rynku: składający się z dwunastu członków organ odpowiedzialny za kształtowanie polityki pieniężnej Stanów Zjednoczonych
[1] Gates McGarrah, A Balance Wheel of World Credit, „Nation’s Business, marzec 1931, archiwum Banku Rozrachunków Międzynarodowych, teczka 7.18 (2), MCG8/55.
[2] Jon Hilsenrath, Brian Blackstone, Inside the Risky Bets of Central Banks, Wall Street Journal, 12 grudnia 2012.
[3] Sir Mervyn King w wywiadzie przeprowadzonym przez autora w Londynie, luty 2013.
[4] Paul Volcker w wywiadzie przeprowadzonym przez autora w Nowym Jorku, maj 2012.
[5] Peter Akos Bod w wywiadzie przeprowadzonym przez autora w Budapeszcie, październik 2011.
[6] Laurence Meyer w wywiadzie przeprowadzonym przez autora w Waszyngtonie, maj 2012.
[7] Porozumienie pomiędzy Szwajcarską Radą Związkową a Bankiem Rozrachunków Międzynarodowych określające status prawny banku na terenie Szwajcarii, 10 lutego 1987, zmodyfikowane z dniem 1 stycznia 2003. Dostępne do pobrania na http://www.bis.org/about/headquart-en.pdf
[8] Memorandum A, Benefits which the US might be expected to derive from re- 82 FRS, NWCH, pudło 13. presentation on the board of the BIS, 16 października 1935, NARA, MD. RG
[9] Charles Coombs, The Arena of International Finance, John Wiley, New York 1976, s. 26.
[10] King: Ace or Joker, ,,Economist”, 31 marca 2012.
[11] Harold Callender, The Iron-Willed Pilot of Nazi Finance, ,,New York Times”, 4 marca 1934.
[12] Coombs, op. cit., s. 26.
[13] http://www.bis.org/about/index.htm
[14] Międzynarodowy Fundusz Walutowy jest, jak sama nazwa wskazuje, raczej funduszem niż bankiem. Swoim stu osiemdziesięciu ośmiu krajom członkowskim zapewnia dostęp do kredytów, obwarowując jednak te pożyczki ścisłymi warunkami, nierzadko domagając się zmian w polityce gospodarczej i podatkowej poszczególnych państw. Grupa Banku Światowego składa się z pięciu agencji. Jedną z nich jest Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju. Grupa Banku Światowego pożycza pieniądze krajom ubogim oraz tym o niskich i średnich dochodach. Jej celem jest łagodzenie ubóstwa, nie osiąganie zysków.
[15] http://www.investopedia.com/terms/b/basel_i.asp#axzz2JIIsrfcm






