Aktywistka Pussy Riot przez trzy lata donosiła do FSB

bejsment.com 47 minut temu

Aktywistki z Pussy Riot

Rosyjska artystka i aktywistka Rita Flores ujawniła, iż przez trzy lata była zmuszana do współpracy z FSB i przekazywania informacji o osobach związanych z rosyjską opozycją. Twierdzi, iż funkcjonariusze grozili śmiercią jej i jej matce. Jednym z jej zadań miało być również uczestniczenie w przygotowaniach do porwania i zabójstwa opozycjonisty Piotra Wierziłowa.

29-letnia Rita Flores, naprawdę Margarita Konowalowa, od 2020 roku związana była z Pussy Riot. Za działalność artystyczną i sprzeciw wobec rosyjskich władz była zatrzymywana, odbyła kilka krótkich kar więzienia, a jej mieszkanie wielokrotnie przeszukiwano.

W rozmowie z brytyjskim „The Guardian” opowiedziała, iż do współpracy z FSB została zmuszona w lutym 2023 roku.

Po jednym z przeszukań dwóch funkcjonariuszy miało zagrozić jej postępowaniem karnym za wpis na Instagramie dotyczący rosyjskich zbrodni na Ukrainie. Według Flores zasugerowali również, iż mogą doprowadzić do zabójstwa jej matki.

– Wierzyłam, iż mogą zrobić wszystko. Mój strach był zbyt wielki – wspomina.

Flores podpisała dokumenty dotyczące współpracy i otrzymała jednorazowo 30–40 tys. rubli.

Miała donosić na artystów

Jej pierwsze zadania polegały na zbieraniu informacji o innych artystach i działaczach opozycyjnych.

Aktywistka twierdzi jednak, iż niemal natychmiast poinformowała około 20 osób, iż została zwerbowana. W kontaktach z ludźmi, na których miała donosić, próbowała natomiast zachowywać się tak, aby nie zdobywać informacji przydatnych dla FSB.

Według jej relacji opiekowało się nią dwóch funkcjonariuszy. Jeden stosował bezpośrednie groźby i obrażał ją, drugi próbował zdobyć jej zaufanie, ale również miał przypominać, iż służby mogą skrzywdzić jej rodzinę.

– Spokojnie mówił: „Zabiją twoją matkę i nie będziesz w stanie niczego udowodnić” – relacjonuje Flores.

Plan porwania i zabójstwa

Najpoważniejsze zadanie miała otrzymać w maju 2025 roku. Według Flores FSB zainteresowała się wówczas Piotrem Wierziłowem, rosyjskim opozycjonistą i byłym współpracownikiem Pussy Riot, który wyjechał z Rosji i walczy po stronie Ukrainy.

Flores twierdzi, iż funkcjonariusze chcieli, aby zdobyła jego adres w Ukrainie, a następnie wykorzystała dawną znajomość i doprowadziła do spotkania z nim w Serbii. Tam Wierziłow miał zostać porwany i zabity przez rosyjskich agentów.

Za udział w operacji Flores miała otrzymywać 50 tys. rubli miesięcznie.

W tym czasie zaczęła przygotowywać ucieczkę z Rosji. Wyszła za mąż, co wykorzystała jako pretekst do odmowy wyjazdu do Serbii. Tłumaczyła funkcjonariuszom, iż mąż nie zgodzi się na jej spotkanie z innym mężczyzną za granicą.

Ostatecznie przy pomocy prawnika Dmitrija Zachwatowa opuściła Rosję pod koniec sierpnia. Szczegółów ucieczki nie ujawniono ze względu na bezpieczeństwo osób, które jej pomagały.

Flores twierdzi, iż wykorzystywanie informatorów w środowiskach opozycyjnych jest w Rosji powszechne. Sama miała odkryć, iż osoba z jej otoczenia przekazywała informacje FSB jeszcze przed jej zwerbowaniem.

Po opuszczeniu kraju aktywistka zdecydowała się publicznie opowiedzieć swoją historię. Jej prawnik uruchomił również linię pomocy dla osób, które są szantażowane i zmuszane przez rosyjskie służby do współpracy.

Idź do oryginalnego materiału