Co najmniej 1500 żołnierzy NATO ma przyjechać do Polski. Znana jest wstępna data

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

W listopadzie do Polski ma przyjechać co najmniej 1500 żołnierzy z Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec, aby przygotowywać się do ewentualnego rozmieszczenia europejskich sił w Ukrainie po zawieszeniu broni z Rosją. Takie ustalenia opublikował brytyjski „The Times”. W manewrach mają uczestniczyć również polscy wojskowi. Przygotowania wpisują się w działania Koalicji Chętnych, której pierwsze ćwiczenia na polskim terytorium rząd zapowiadał już latem. Planowana misja pozostaje uzależniona od sytuacji w Ukrainie i warunków przyszłego rozejmu. Przyjazd na szkolenie nie oznacza jeszcze, iż zapadła decyzja o wysłaniu tych oddziałów za wschodnią granicę.

Fot. MatKotowicz / Shutterstock.

Żołnierze mają sprawdzić transport i zaopatrzenie

Według brytyjskiego dziennika ćwiczenia obejmą przemieszczanie oddziałów oraz dostarczanie paliwa, żywności i innych środków niezbędnych do działania wielonarodowego kontyngentu. Duże znaczenie ma mieć kooperacja logistyczna wojsk z różnych państw. Przygotowywany scenariusz zakłada obecność europejskich sił w Ukrainie po ustaniu walk, z zadaniem odstraszania przed ponowną agresją. To właśnie zdolność utrzymania wspólnego kontyngentu, a nie sam przyjazd żołnierzy do miejsca ćwiczeń, ma zostać sprawdzona podczas manewrów. Doniesienia o listopadowym terminie rozwijają wcześniejsze oficjalne zapowiedzi przygotowań do takiej operacji.

Polska zapowiedziała przyjęcie wojsk już w lipcu

Organizacja ćwiczeń w Polsce była przedmiotem rozmów przywódców państw Koalicji Chętnych w Paryżu. W komunikacie opublikowanym 14 lipca 2026 roku Kancelaria Prezesa Rady Ministrów informowała, iż pierwsze manewry z udziałem wojsk brytyjskich i francuskich odbędą się jesienią na polskim terytorium. Donald Tusk wiązał je z przygotowaniem państw uczestniczących w koalicji do wspólnego działania na rzecz bezpieczeństwa regionu i Ukrainy. Zapowiadał także przygotowanie infrastruktury umożliwiającej stałą obecność wojsk sojuszniczych w Polsce obok sił amerykańskich. Listopadowe szkolenie opisywane przez „The Times” ma więc wcześniejsze polityczne i organizacyjne tło.

Tego samego dnia rolę Polski wyjaśniał minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz po posiedzeniu komitetu do spraw bezpieczeństwa w Warszawie. Wskazywał, iż polskie zaangażowanie ma obejmować zaplecze logistyczne i transportowe oraz zabezpieczenie ewentualnej operacji stabilizacyjnej z terytorium naszego kraju. Minister oceniał wtedy, iż przez Polskę przechodzi około 90 proc. sprzętu wojskowego dostarczanego Ukrainie. Jednocześnie podtrzymywał deklarację o niewysyłaniu polskich żołnierzy do Ukrainy. Udział w ćwiczeniach i udostępnienie infrastruktury to zatem zadania, które mogą być realizowane bez deklarowania polskiego kontyngentu na ukraińskim terytorium.

Za przygotowaniami stoi Koalicja Chętnych

Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Polska należą do NATO, ale oficjalne dokumenty opisują przygotowywane siły jako przedsięwzięcie Koalicji Chętnych. W tej formule uczestniczą również partnerzy spoza Sojuszu, a kierowniczą rolę w budowaniu wielonarodowych sił dla Ukrainy odgrywają Londyn i Paryż. Dlatego doniesienie o udziale żołnierzy państw NATO nie jest równoznaczne z ogłoszeniem operacji całej organizacji. Koncepcja zakłada wsparcie Ukrainy przez państwa gotowe wziąć na siebie takie zobowiązanie. Jej podstawą są uzgodnienia z Kijowem, określające zarówno zadania przyszłych sił, jak i warunki ich obecności.

Przygotowania mają już strukturę dowodzenia. Brytyjskie ministerstwo obrony poinformowało 24 lipca 2026 roku, iż generał Tom Bateman przejął od francuskiego poprzednika dowodzenie Multinational Force Ukraine, czyli wielonarodowymi siłami dla Ukrainy. Ceremonia odbyła się w dowództwie operacyjnym w Paryżu, a zmiana była zaplanowaną rotacją między Wielką Brytanią i Francją. W tym samym komunikacie zapowiedziano ćwiczenia mające sprawdzić zdolność sił do działania po zakończeniu walk. Brytyjski resort wskazywał też, iż w razie uruchomienia misji powstałoby dowództwo w Kijowie. Trwające planowanie nie ogranicza się więc do ogólnej deklaracji politycznej.

Rozmieszczenie sił zależy od zawieszenia broni

Zakres planowanej współpracy opisano w deklaracji podpisanej przez Wielką Brytanię, Francję i Ukrainę w Paryżu 6 stycznia 2026 roku. Dokument przewiduje udział sił wielonarodowych w odstraszaniu na lądzie, morzu i w powietrzu, szkoleniu oraz odbudowie zdolności ukraińskiego wojska. Zakłada także tworzenie zaplecza do przechowywania sprzętu i prowadzenia operacji logistycznych. Przewidziano możliwość użycia siły do realizacji zadań oraz ochrony personelu, wyposażenia i infrastruktury, zgodnie z prawem międzynarodowym i w koordynacji z Ukrainą. Oznacza to przygotowanie kontyngentu zdolnego chronić swoją obecność i wykonywać określone zadania po uzgodnieniu rozejmu.

Warunek ten powtórzono w oświadczeniu Koalicji Chętnych z 24 sierpnia. Państwa uczestniczące w inicjatywie deklarowały dalsze przygotowywanie sił do rozmieszczenia po wiarygodnym zaprzestaniu działań wojennych, jako części szerszych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Listopadowe manewry w Polsce mają sprawdzić gotowość wojsk do takiego scenariusza, podczas gdy samo uruchomienie misji zależy od spełnienia jego warunków. Dla Polski kluczowa pozostaje rola gospodarza ćwiczeń oraz zaplecza wsparcia i transportu. Liczba co najmniej 1500 przyjeżdżających żołnierzy dotyczy opisywanego szkolenia i nie określa wielkości przyszłych sił, które mogłyby zostać rozmieszczone w Ukrainie.

Idź do oryginalnego materiału