CZŁOWIEK, KTÓRY WIERZYŁ W SPRAWIEDLIWOŚĆ. TRAGICZNY KONIEC GDOWSKIEGO PATRIOTY W SYBERYJSKIM ŁAGRZE

gazetagdowianin.pl 2 dni temu
11 września przypada rocznica tragicznej śmierci Stanisława Lelity. Mieszkaniec Gdowa, weteran wojenny i szanowany obywatel, zmarł w 1945 roku w sowieckim łagrze na Syberii. Jego jedyną „winą” było to, iż zamiast uciekać przed nową władzą, postanowił dumnie spojrzeć jej w oczy.
Stanisław Lelito przyszedł na świat w czasach, które wymagały od Polaków najwyższej próby charakteru. Jako młody człowiek z oddaniem służył ojczyźnie. Był weteranem I wojny światowej oraz wojny polsko-bolszewickiej. Za swoją odwagę na polu bitwy i wybitne zasługi bojowe został odznaczony jednym z najważniejszych polskich odznaczeń wojskowych – Krzyżem Walecznych.
W okresie międzywojennym dał się poznać jako człowiek niezwykle przedsiębiorczy, pracowity i zaangażowany w rozwój lokalnej społeczności. Był powszechnie szanowany w Gdowie za swoją uczciwość, patriotyczną postawę oraz bezkonkurencyjny profesjonalizm. W trudnych latach II wojny światowej, mimo permanentnego zagrożenia ze strony niemieckiego okupanta, starał się chronić i wspierać polskie podziemie niepodległościowe.
Kiedy w styczniu 1945 roku na ziemie gdowskie wkroczyła Armia Czerwona, dla wielu mieszkańców rozpoczął się nowy okres niepewności. W marcu 1945 roku Stanisław Lelito otrzymał oficjalne wezwanie na przesłuchanie od nowo powstałych władz komunistycznych.
Najbliżsi przeczuwali najgorsze. Rodzina i przyjaciele błagali go, aby zignorował wezwanie, opuścił Gdów i ukrył się przed nadchodzącą falą represji. Lelito jednak odmówił. Jako dumny żołnierz, legalista i człowiek o czystym sumieniu uważał, iż ucieczka byłaby przyznaniem się do nieistniejącej winy. Wierzył w elementarną sprawiedliwość. Dobrowolnie przekroczył próg urzędu, z którego już nigdy wolny nie wrócił.
Sowiecki aparat bezpieczeństwa NKWD nie szukał prawdy – szukał wrogów nowego systemu. Bogaty, szanowany weteran o silnym kręgosłupie moralnym idealnie pasował do definicji „elementu antysowieckiego”. Został natychmiast aresztowany, odcięty od świata i bez żadnego rzetelnego procesu skazany na deportację.
W bydlęcych wagonach przetransportowano go tysiące kilometrów na wschód, do łagru Bajdajewka na Syberii (w obwodzie kemerowskim). Tam, w nieludzkich warunkach, zmuszany do katorżniczej pracy fizycznej przy minimalnych racjach głodowych, jego organizm zaczął gwałtownie podupadać na zdrowiu.
Stanisław Lelito zmarł z wycieńczenia 11 września 1945 roku – zaledwie pół roku po tym, jak dobrowolnie oddał się w ręce oprawców. Choć jego ciało spoczęło w bezimiennej syberyjskiej ziemi, pamięć o jego niezłomności i tragicznej cenie, jaką zapłacił za wiarę w uczciwość, pozostaje żywa w historii gminy Gdów.
Idź do oryginalnego materiału