Dron blisko polskiej granicy. W Lubelskiem zawyły syreny alarmowe

radio.lublin.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Dron blisko polskiej granicy. W Lubelskiem zawyły syreny alarmowe


Kolejny niespokojny dzień dla mieszkańców Lubelszczyzny, ale i województwa podkarpackiego. O 11:46 w obu województwach zawyły syreny. Przyczyną był dron lecący w kierunku granicy, niebezpiecznie blisko niej.

Ewakuowane placówki oświatowe i instytucje

Zgodnie z ustalonymi procedurami ewakuowane zostały szkoły w Lubelskiem. Dzieci w szkołach i przedszkolach, m.in. na terenie Lublina i Chełma, zostały sprowadzone do piwnic lub podziemnych szatni. Jak powiedziała Radiu Lublin rzeczniczka lubelskiego Ratusza Justyna Góźdź, placówki oświatowe w Lubelskiem mają procedury na wypadek takich sytuacji i są one realizowane.

O tym, jak to wyglądało w Zespole Szkolno-Przedszkolnym numer 7 w Lublinie mówi dyrektor placówki Małgorzata Rodzik. – My w chwili usłyszenia alarmu zmonitorowaliśmy sytuację, zebraliśmy dzieci w odpowiednie grupy i wszystkie dzieci szkolne zostały sprowadzone do szatni, gdzie są tylko małe okienka zewnętrzne. Rodzice zostali poinformowani przez dziennik o zaistniałej sytuacji i o możliwości ewentualnego wcześniejszego odbioru dzieci, o ile wyrażają taką chęć. Wiadomą rzeczą jest, iż przy takiej liczbie dzieci emocje były różne. Starsze dzieci nie reagują aż tak bardzo emocjonalnie, młodsze dzieci reagują emocjonalnie, nie obyło się bez płaczu.

Ewakuowany został także zgodnie z procedurami Urząd Wojewódzki w Lublinie – potwierdza Aneta Gałek z biura prasowego LUW.

O ewakuacji przejść granicznych z Ukrainą w Dorohusku i Zosinie informował rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej major Dariusz Sienicki. Odprawy na tych przejściach zostały wstrzymane. W związku z koniecznością zapewnienia swobody działania lotnictwa wojskowego, lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje lotnicze.

Burmistrz Włodawy: mamy informację, iż jedna syrena nie zadziałała

We Włodawie część syren nie zadziałała, a wielu mieszkańców ich nie usłyszało.

– U nas nie słyszeliśmy syreny, ale po dostaniu alertu RCB zeszliśmy z uczniami do piwnic – mówi Tomaszowi Maczulskiemu nauczyciel Zespołu Szkół nr 1 we Włodawie Grzegorz Kryjak. – Zeszliśmy do szatni przy hali, młodzież przebywała tam w bezpiecznym miejscu. Niektóre dziewczyny bardzo się dopytywały i było widać podenerwowanie.

– Bardzo się stresowałam. Był strach, iż może się zacząć wojna i to wszystko – mówią uczennice. – Były emocje, bo nie wiedzieliśmy w sumie, co się dzieje. Ale jak mówili, żeby schować się w hali, to tak zrobiliśmy i czekaliśmy. Ja nie czułam dużego niepokoju, bo zaufałam nauczycielom, osobom dorosłym.

– jeżeli chodzi o ewakuację, to wiem, iż jedna ze szkół podstawowych ewakuację przeprowadziła – mówi Wiesław Muszyński, burmistrz Włodawy. – Druga mówi, iż nie usłyszała tego alarmu. Więc będziemy to jeszcze sprawdzać, jak to było dokładnie.

Panie burmistrzu, byłem blisko starostwa powiatowego i nie słyszałem tych syren.

– Na terenie miasta mamy pięć syren i mamy już informację, iż jedna nie zadziałała – mówi Wiesław Muszyński. – Też będziemy to sprawdzali. Te syreny są uruchamiane w Państwowej Straży Pożarnej. Wiem, iż sygnał do zarządzania kryzysowego poszedł, syrena odebrała sygnał, ale nie dała sygnału dźwiękowego.

Dron spadł 4 kilometry od polskiej granicy

– Dron spadł 4 kilometry od granicy w Dorohusku. Nie przekroczył granicy – mówi rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych podpułkownik Jacek Goryszewski. – Po raz kolejny w środku dnia mieliśmy ogłoszony alarm o zagrożeniu z powietrza. Było to związane ze zbliżaniem się do naszych granic odrzutowego bezzałogowego statku powietrznego. Zbliżał się bardzo szybko, stąd też decyzja o aktywacji naziemnych systemów aktywacji lotnictwa myśliwskiego, które było już w gotowości do reakcji na ewentualne naruszenie. Z ostatnich informacji, które jeszcze potwierdzamy, mamy informację, iż ok. 4 km od granicy, po stronie ukraińskiej ten dron bądź to uderzył w cel, bądź został zwalczony przez Ukraińców.

– Zakończył się dzisiejszy brutalny atak Rosji na zachodnią Ukrainę – poinformował natomiast premier Donald Tusk. Jak dodał, bezzałogowiec uderzył prawdopodobnie w stację benzynową. – Zakończył się masywny, bardzo brutalny atak Rosji na zachodnią część Ukrainy, bardzo blisko polskiej granicy, niedaleko Jagodzina, koło Dorohuska. Znowu zaatakowano prawdopodobnie stację benzynową. Była bardzo masywna eksplozja. Nasze samoloty zostały poderwane do akcji. Podobny nalot miał miejsce dwa dni temu, ale także dzisiaj w nocy.

– Sytuacja wygląda już spokojnie – mówi wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. – Na chwilę obecną najważniejsze jest to, iż zagrożenie zostało zażegnane, wszystkie procedury zadziałały zgodnie z zasadami postępowania, tak jak się powinno to zrobić. Część instytucji, szkoły, placówki, uniwersytety zostały ewakuowane. Ludzie schodzili do podziemi czy odsuwali się od okien, na korytarze w szczególnie zagrożonych budynkach, np. z dużymi przeszkleniami. Decyzja o ewakuacji była słuszna.

Jeszcze dziś w Lublinie ma odbyć się także posiedzenie sztabu kryzysowego. – Aby wymienić się informacjami z najważniejszymi służbami, czy wszystko zadziałało, jak należy, czy można coś zrobić lepiej, szybciej – tłumaczy wojewoda. – Na chwilę obecną najważniejsze jest to, iż nie mamy żadnego sygnału, aby coś spadło na terenie naszego województwa. Nie mamy żadnych informacji o ofiarach. Huki, które było słychać, były spowodowane operowaniem naszego lotnictwa. Myśliwce, które przekraczają barierę dźwięku, stwarzają ten charakterystyczny huk. Musimy zachować ostrożność, przygotować się, jeżeli mielibyśmy mieć do czynienia z takimi wydarzeniami w przyszłości.

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz mówi natomiast o systemowej agresji Rosji i ostrzega przed próbami skłócenia z Ukrainą. Podczas spotkania przedstawicielami samorządów wicepremier, szef MON powiedział, iż pod względem zagrożenia żyjemy w najtrudniejszym czasie od zakończenia II wojny światowej. Jak podkreślił, Rosja celowo wywiera presję na państwa NATO. – To już nie są pojedyncze akty, wypadki, przypadki, tylko to jest określona strategia Federacji Rosyjskiej działająca na doprowadzenie do zniszczenia wspólnoty Zachodu, rozbicie kolejnych społeczeństw po stronie zachodniej Europy. To jest agresja. Mamy do czynienia z agresją wobec NATO, Unii Europejskiej, wobec Polski, systemową agresją, nie epizodyczną.

Alarm został odwołany sygnałem ciągłym słyszanym w Lublinie o godzinie 12.54.

EwKa / MaK / MaTo / IAR / PAP / opr. WM

Fot. pexels.com

Idź do oryginalnego materiału