Ekspert o katastrofie F-16 w Radomiu: „Pilot walczył do końca o maszynę”

warszawawpigulce.pl 4 godzin temu

– W tego typu tragediach nigdy nie ma jednej, prostej przyczyny – tłumaczył w rozmowie z RMF24 ekspert lotniczy Grzegorz Brychczyński. W czwartek, podczas prób przed radomskim Air Show, rozbił się samolot F-16, którym sterował major Maciej „Slab” Krakowian. Doświadczony pilot zginął na miejscu.

Fot. Warszawa w Pigułce

Brychczyński wyjaśniał, iż każdą katastrofę lotniczą bada się w oparciu o tzw. triadę: człowiek, maszyna i warunki atmosferyczne. – Wszystkie te elementy są analizowane równocześnie – dodał.

Warunki były trudniejsze, niż wyglądało

Choć dla obserwatorów pogoda w czwartek wydawała się idealna, w rzeczywistości mogła stanowić dodatkowe utrudnienie. – Po całym dniu upałów, gdy temperatura przekraczała 30 stopni, powietrze staje się rozrzedzone, a wtedy wykonanie tak wymagających figur jest znacznie trudniejsze – zaznaczył ekspert.

Zdaniem Brychczyńskiego pilot rozpoczął wyprowadzanie samolotu z lotu nurkowego zbyt nisko. – Rozrzedzone powietrze, ograniczona siła nośna, bezwładność maszyny… Widać na nagraniach, iż F-16 uderzył w ziemię niemal płasko. Brakowało dosłownie kilkunastu metrów, aby się podnieść – ocenił.

„Figura trudna dla wszystkich pilota”

Ekspert podkreślił, iż manewr wykonywany przez mjr. Krakowiana należy do jednych z najtrudniejszych. – To nie jest łatwe choćby dla pilotów akrobacyjnych. Wyjście z lotu nurkowego w poziom czy wznoszenie wiąże się z ogromnymi przeciążeniami, sięgającymi 7–8 G. choćby w kombinezonie kompensacyjnym pilot może na chwilę stracić przytomność – wyjaśniał.

Dlaczego się nie katapultował?

Jednym z najczęściej zadawanych pytań jest to, dlaczego pilot nie zdecydował się na katapultowanie. – Najpewniej był przekonany, iż wciąż panuje nad maszyną. To pozostaje zagadką, ale można przypuszczać, iż do końca wierzył, iż uda mu się wyprowadzić samolot – podkreślił Brychczyński.

Ekspert dodał, iż świadczy o tym choćby pozycja maszyny tuż przed uderzeniem – nos samolotu był lekko uniesiony ponad linię horyzontu, co sugeruje próbę ratowania lotu do ostatnich sekund.

28 sierpnia 2025 roku podczas prób przed Air Show w Radomiu doszło do tragedii, która wstrząsnęła całym krajem. Major Maciej „Slab” Krakowian, jeden z najbardziej doświadczonych polskich pilotów myśliwców, zginął, rozbijając się swoim F-16. Był członkiem prestiżowego zespołu Tiger Demo Team, od lat reprezentował Polskę na pokazach lotniczych w Europie i uchodził za jednego z najlepszych pilotów w siłach powietrznych.

Krakowian od najmłodszych lat marzył o lataniu. Swoje życie poświęcił lotnictwu wojskowemu, pełniąc służbę w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu-Krzesinach. Był nie tylko pokazowym pilotem, ale także instruktorem, który szkolił młodsze pokolenia lotników. W wieku 35 lat miał już status asa lotnictwa i cieszył się ogromnym szacunkiem kolegów oraz przełożonych. Dla wielu młodych pilotów był autorytetem i wzorem odwagi oraz profesjonalizmu.

Tragiczna śmierć Macieja to jednak przede wszystkim niewyobrażalny dramat jego rodziny. Zostawił pogrążoną w rozpaczy żonę Magdalenę i czteroletnich bliźniaków – Olka i Mikołaja. W jednej chwili stracili ukochanego męża i ojca, a ich życie zmieniło się nieodwracalnie. W internecie ruszyła oficjalna zbiórka na rzecz dzieci pilota, by zapewnić im wsparcie i przyszłość, o której marzył ich tata.

Tragedia Krakowiana poruszyła całe społeczeństwo. Polacy oddają mu hołd w mediach społecznościowych, a koledzy z wojska mówią o nim jako o „dumie polskich skrzydeł”. Wspominają go jako człowieka pełnego pasji, oddanego ojczyźnie i rodzinie. Choć zginął w dramatycznych okolicznościach, zapisał się w historii polskiego lotnictwa jako jeden z najlepszych pilotów swojego pokolenia.

Idź do oryginalnego materiału