FARMUS: Powoli powietrze z nas uchodzi

goniec.net 4 godzin temu
Wojna USA z Kanadą trwa.
Nie jest to wojna zbrojna, ale wojna ceł.
Nie pierwsza i nie ostatnia w historii. Nie tylko w dalekiej historii. Wojna ceł toczy się od lat między Stanami a Chinami. W ostatnich latach zaś między US a Kanadą. W wojnie ceł chodzi o zabezpieczenie lokalnych biznesów przez narzuty na importowane dobra. Ale w przypadku wojny ceł nas dotyczącej, chodzi o doprowadzenie do ruiny ekonomicznej Kanadyjczyków, abyśmy uznali zwierzchność państwową króla Trumpa, i zamieszkali na jego terytorium. Tak jak w każdej wojnie chodzi o to, kto, kogo okona, a pokona to znaczy doprowadzi do ruiny i niemożności prowadzenia dalszej walki. Jak myślicie dlaczego w Kanadzie jest coraz gorzej i ludzie z niej wyjeżdżają? Co prawda to nie tylko skutki wojny cłowej, ale i wieloletniego niekompetentnego zarządzania gospoderstwem/państwem. Dodatkowo wcale nie mam zaufanie do obecnego premiera Marka Carney – przyjrzyjcie się jego drodze kariery, a zobaczycie czyje interesy przede wszystkim on realizuje. Raczej nie nasze. A to co mówi i deklaruje? To mowa trawa polityka. Po wielkich deklaracjach pomocy rządu obywatelom moje świadczenia emerytalne wzrosły o $5.11 miesięcznie! A prawdopodobnie od tej sumy będę jeszcze musiała dopłacić podatek przy rocznym rozliczeniu podatkowym. No chyba, iż się znaczące strony dogadają, tak jak dogadał się Churchill, Roosevelt i Stalin po napaści Niemiec na swojego sojusznika Rosję Sowiecką (22 czerwca, 1941), a Stany przystąpiły do wojny w grudniu 1941. Skomplikowane? Piszę o tym celowo, aby ponownie nam uzmysłowić, iż informacje ściśle poufne nie dostają się do obiegu Google i podobnych przeznaczonych dla zwykłych zjadaczy chleba forów. Zwykli zjadacze chleba są od roboty, płacenia podatków i bycia manipulowanym. Możemy jedynie się domyślać całej układanki analizując wiadomości, a szczególnie wypowiedzi polityków, a czasem interpretacje dziennikarzy. Ci ostatni z reguły wiedzą więcej, ale nie zawsze chcą, czy też mogą, to ‘więcej’ ujawniać. Więc obecne negocjacje, o których kilka na razie wiemy – no bo są ściśle poufne, od czasu do czasu odkrywają rąbka tajemnicy, O sytuacji podziału odbudowy Ukrainy (bez znacznego udziału Polski już pisałam), a co z Kanadą? Walka Dawida z Goliatem. Tylko nam się tak wydaje. Możni (czytaj rząd z premierem Markiem Carney) nas w tym utwierdzają, choć sami przecież wiedzą, iż to jest walka na wykrwawienie. Pamiętacie prawdopodobnie Powstanie Warszawskie? To było Powstanie na wykrwawienie – z czego walczący nie zdawali sobie sprawy. Walczyli o wielką sprawę przecież – wolną Polskę. Na tym skończę, bo musiałabym znów pisać o tym, jak klauzula poufności zostanie z tych negocjacji zdjęta – za jakieś 50 lat? Wtedy już nas nie będzie i jedynie historycy będą się tymi sprawami interesować – jeżeli tacy będą.
Niby końca tej wojny cłowej, podobnie jak i wojny na Ukrainie, nie widać. Widać, widać i w jednym i w drugim przypadku – tylko dla nas nie widać, bo po cóż by takim zwykłym zjadaczom chleba była potrzebna prawda? Prawda jest niebezpieczna, lepiej żyć w utopii, bo i spokojniej i bezpieczniej. Taki facebook zapewni poczucie ważności, samo oszukiwania i zaprzeczania faktom oczywistym.
Powietrze uchodzi powoli, jeżeli zrobi się tylko dziurkę. Tak jak w oponie samochodu, z taką nieszczelnością można jeździć jakiś czas, szczególnie jeżeli się co jakiś czas dopompowuje. I nas też tak zwodzą, a to specjalne umowy z Chinami, a to z Indiami, a to jacyś (musi być przyjaciele premiera Carney?) chcą u nas inwestować. Czyli co? – chcą nam sprzedawać swoje technologie i umiejętności, a my będziemy siłą roboczą? No właśnie tylko nas jest coraz mniej. Wydawało mi się, po wymianie liberalnego premiera Justina Trudeau na liberalnego premiera Marka Carney, iż to my będziemy exporterami na cały świat. Tylko czego? Ile zostało tego co my jeszcze potrafimy zrobić? A to, iż chcą inwestować w Kanadzie, to nie znaczy, iż będą.
A wszystko idzie na powolne wymęczenie narodu. Ach jakiego narodu? Przecież przez całe lata przekonywano nas, iż nie ma narodu w Kanadzie, jest tylko pierwsze ponanarodowe państwo. A takie epizody jak Konwój Wolnoścci z roku 2022? No coż przywódcy są do dzisiaj nękani. Chodzi o to, aby nikomu się więcej nie marzyło o kanadyjskiej jedności i niepodległości. Jeszcze trochę nas przycisną. Jeszcze tylko bezrobocie wzrośnie, jeszcze tylko cały świat pójdzie do przodu – a my stojąc w miejscu się cofniemy. I już. Historia jest w trakcie tworzenia. Historia jest tworzona. Nie, nie jesteśmy Dawidem. choćby nie mamy procy, z której można ustrzelić Golliata.
Na Ukrainie już dzielą sukno z wykluczeniem Polski. Czyli ktoś coś już wie, czyli ktoś już coś planuje, a dodatkowo podpisuje umowy? Niemcy z Ukrainą (luty 2026), tzw. Koalicja Chętnych niedawno. W tej koalicji nie ma państw, z którymi Ukraina graniczy, czyli nie ma Polski, Słowacji, ani Węgier, ani także Rumunii i Mołdawii. Czy to ominięcie jest przypadkowe, celowe, czy też wróży coś złego? Na pewno nie jest przpadkowe, ale motywów takiego ruchu długo jeszcze się nie dowiemy. Na razie to szach dla nas. A na szach mat przyjdzie nam poczekać. Szach mat – znaczy ‘nie żyje król’ (the king is dead). Kto rozgrywa, kto jest królem nie wiadomo. Królowa jest ta sama.
W Kanadzie natomiast zbierane sę podpisy, aby usunąć ze stanowiska ambasadora USA Peta Hoekstrę, bo mówi rzeczy z punktu widzenia USA, co się wielu mieszkającym w Kanadzie nie podoba, szczególnie nie podoba się poparcie prezydenta Trumpa, do jego dążeń by Kanada została zaanektowana i stała się jeszcze jednym stanem. Nie bardzo wiem, o co w tej petycji chodzi (a podpisało ją już prawie 100 tysięcy), bo wygląda na to, iż podpisujący oczekują, iż ambasador USA w Kanadzie nie będzie reprezentował stanowiska swojego rządu? A wszystkie inne zarzuty, takie jak niezgodność z protokołem dyplomatycznym to jest takie bla, bla, bla – komunistyczna mowa-trawa.
Premier Careny zaś dwoi się i troi, tylko. Przecież częścią Unii Europejskiej nie zostaniemy pomimo jego urojonych starań, bo nie jesteśmy w Europie. Nie mamy co sprzedawać do Europy, a choćby nie mamy odpowiedniego cargo na przewóz towarów przez i ponad Atlantykiem. A co my możemy Europie sprzedawać? Chyba jedynie odsprzedawać zelew chińskich towarów. Z Chinami szlaki handlowe były budowane przez dekady. Teraz to są całe autostrady. Spróbujcie kupić w Kanadzie coś co nie jest ‘chińską robotą’ – good luck. A tak poza tym, to wszystkie liczące się kraje (w tym również Polska) idą do przodu, tylko my (czyli Kanada) nie potrafimy wygrzebać się z po cowidowẹgo marazmu. I jak myślicie czyja to jest wina? choćby jeżeli winnego zidentyfikujecie, to i tak nie poniesie on odpowiedzialności. Koszta rządów nieudaczniaka będziemy ponosić mu..
A jak długo powietrze będzie z nas uchodzić zanim zostaniemy zwiotczałą dętką? I w tym też jest cel. Chodzi o to, aby nas tak zmęczyć, iż sami będziemy prosić o przyłączenie. I tu i tam.
Alicja Farmus,
Toronto, 14 sierpnia, 2026
Idź do oryginalnego materiału