Flaga Ukrainy zniknęła z lubelskiego Ratusza. To reakcja na decyzję Zełenskiego w sprawie UPA

wschodni24.pl 1 godzina temu

Lubelski Ratusz zdjął flagę Ukrainy z budynku magistratu. Decyzja jest reakcją na dekret prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który nadał jednej z ukraińskich formacji wojskowych honorowe imię „Bohaterów UPA”. Władze Lublina podkreślają, iż nie oznacza to zerwania solidarności z narodem ukraińskim, ale jest stanowczym sprzeciwem wobec gloryfikowania formacji, która w polskiej pamięci historycznej kojarzy się przede wszystkim ze zbrodnią wołyńską.

Dekretem z 26 maja 2026 roku prezydent Ukrainy nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy honorowe imię „Bohaterów UPA”. W uzasadnieniu wskazano, iż decyzja została podjęta w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz w związku ze wzorowym wykonywaniem zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy.

W Polsce decyzja ta wywołała ostrą reakcję. Dla wielu Polaków UPA nie jest symbolem walki o wolność, ale nazwą nierozerwalnie związaną z mordami dokonanymi na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w czasie II wojny światowej. Według Instytutu Pamięci Narodowej w wyniku zbrodni wołyńskiej z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło około 100 tysięcy Polaków.

Krytyczne stanowisko wobec decyzji Zełenskiego zajął prezydent Karol Nawrocki. Ocenił, iż prezydentowi Ukrainy powinien zostać odebrany Order Orła Białego, przyznany mu w 2023 roku przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę. Nawrocki zapowiedział, iż podczas posiedzenia Kapituły Orderu Orła Białego, planowanego na 8 czerwca, zaproponuje omówienie tej sprawy.

Do decyzji władz Ukrainy odniosło się również polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W piątkowym oświadczeniu resort wyraził oburzenie nadaniem jednej z ukraińskich formacji wojskowych tytułu „Bohaterów UPA”. MSZ podkreśliło, iż tego rodzaju decyzje mogą zostać wykorzystane przez rosyjską propagandę do osłabiania relacji polsko-ukraińskich i podważania strategicznego partnerstwa między oboma krajami.

Na sprawę zareagował także lubelski Ratusz. Flaga Ukrainy została zdjęta z budynku magistratu. Jak wyjaśniają władze miasta, decyzja nie ma związku z żadną interpelacją, ale jest bezpośrednią reakcją na dekret prezydenta Ukrainy.

  • Zdjęcie flagi ukraińskiej z budynku lubelskiego Ratusza nie ma żadnego związku ze złożoną interpelacją. Nasze działanie jest bezpośrednio związane z decyzją prezydenta Zełenskiego. Śladem innych polskich miast podjęliśmy decyzję o zdjęciu ukraińskiej flagi z budynku lubelskiego Ratusza. Podzielamy krytyczne stanowisko Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP oraz Ambasady RP w Kijowie wobec decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Gloryfikacja formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej godzi w pamięć historyczną naszego narodu, rani pamięć polskich ofiar i utrudnia budowanie szczerego dialogu między naszymi narodami — mówi Justyna Góźdź, rzeczniczka prasowa prezydenta Lublina.

To stanowisko jest mocne, ale jednocześnie Ratusz wyraźnie zaznacza, iż zdjęcie flagi nie oznacza zmiany stosunku do Ukrainy jako państwa broniącego się przed rosyjską agresją. Lublin chce oddzielić sprzeciw wobec decyzji historyczno-symbolicznej od solidarności z narodem ukraińskim.

  • Niezależnie od tej decyzji Lublin pozostaje miastem otwartym, solidarnym i wiernym wartościom, na których od lat opiera swoją współpracę międzynarodową. Jednocześnie będziemy konsekwentnie domagać się poszanowania prawdy historycznej oraz godnego upamiętnienia ofiar tragicznych wydarzeń w relacjach polsko-ukraińskich — dodaje rzeczniczka.

Władze miasta podkreślają również, iż Polska i Ukraina stoją dziś wobec wspólnego zagrożenia. Tym zagrożeniem pozostaje Rosja, która od lat próbuje rozgrywać historyczne spory między Warszawą a Kijowem. Ratusz zaznacza jednak, iż pamięć o ofiarach Wołynia nie może być traktowana jako temat niewygodny, który należy przemilczeć w imię bieżącej polityki.

  • Naród ukraiński broni swojej ojczyzny przed rosyjską agresją, która stanowi zagrożenie także dla Polski i całej wspólnoty europejskiej. Wyrażając krytyczne stanowisko wobec decyzji władz Ukrainy, pozostajemy sojusznikami Ukrainy w jej walce o niepodległość i integralność terytorialną. Nie dostrzegamy sprzeczności między obroną prawdy historycznej a solidarnością z narodem, który padł ofiarą niesprowokowanej agresji — czytamy w końcowej części oświadczenia lubelskiego Ratusza.

Sprawa pokazuje, jak trudne i delikatne pozostają relacje polsko-ukraińskie. Z jednej strony jest wojna, wspólne bezpieczeństwo i solidarność wobec rosyjskiej agresji. Z drugiej pamięć o Wołyniu, która dla tysięcy polskich rodzin nie jest historią z podręcznika, ale bolesnym dziedzictwem przekazywanym z pokolenia na pokolenie.

Decyzja Lublina jest więc czymś więcej niż gestem symbolicznym. To sygnał, iż w polskiej przestrzeni publicznej nie ma zgody na relatywizowanie zbrodni wołyńskiej. Można wspierać Ukrainę w jej walce z Rosją, ale nie można udawać, iż pamięć o polskich ofiarach przestała mieć znaczenie.

Idź do oryginalnego materiału