Rumen Radew (Radev) od kwietnia 2026 r., po wygranych przez jego partię „Postępową Bułgarię” wyborach parlamentarnych, jest premierem. Bułgaria od wielu lat chce wejść do amerykańskiego Programu Ruchu Bezwizowego (Visa Waiver Program – VWP). Dzięki niemu obywatele większości państw UE mogą jechać do USA na 90 dni bez wizy (potrzebne jest tylko ESTA online). Bułgaria (wraz z Rumunią i Cyprem) jest jednym z ostatnich państw UE, które tego nie mają. Powód? Historycznie za wysoki odsetek odmów wiz -teraz już spełnia kryteria, ale proces trwa. Dla Bułgarów to duża niedogodność – zwłaszcza przy podróżach turystycznych i biznesowych.
Od połowy lutego 2026 r. na cywilnym lotnisku „Wasił Lewski” w Sofii stacjonują amerykańskie samoloty wojskowe: tankowce KC-135 Stratotanker, transportowce C-130 Hercules i C-17 Globemaster III.
Było ich choćby kilkanaście + ok. 500 żołnierzy. Oficjalnie to wsparcie logistyczne NATO. Początkowo pozwolenie było ważne do końca maja. USA poprosiły o przedłużenie.
Ok. 20 maja 2026 r. premier Radew rozmawiał telefonicznie z prezydentem Trumpem i sekretarzem obrony Pete’em Hegsethiem. Jawnie postawił sprawę: „Chcemy zniesienia wiz dla Bułgarów – w zamian przedłużymy pobyt samolotów”. Trump nie dał szybkiej, pozytywnej odpowiedzi – proces wizowy to nie tylko Biały Dom – biorą w nim udział Departament Stanu, Bezpieczeństwa Wewnętrznego i kryteria techniczne.
29 maja Radew na posiedzeniu rządu powiedział dosłownie:„Wezwałem do zawieszenia wiz dla obywateli bułgarskich podczas rozmowy z prezydentem USA, ale nie otrzymałem pozytywnej odpowiedzi. W pełni rozumiem złożoność procedur regulacyjnych, ale my też mamy swoje priorytety i nie możemy pozytywnie odpowiedzieć na wniosek o długoterminowy pobyt samolotów i tankowców na lotnisku w Sofii.”Rząd przyjął decyzję: samoloty mogą zostać tylko do 30 czerwca 2026 r. – mają miesiąc „na przeprowadzkę” dla sojuszników. Potem koniec.
Radew gra twardo – traktuje to jako wymianę: „Wy nam dajcie ułatwienie dla naszych obywateli, my wam ułatwimy logistykę”. Dla Bułgarii to kwestia prestiżu i symboliczna; „jesteśmy pełnoprawnym sojusznikiem NATO, ale traktowani jak obywatele drugiej kategorii przy wizach”. Jednocześnie to mało kosztowne dla USA – samoloty można przenieść do Rumunii, Niemiec, Włoch czy Polski. Nie jest to żaden dramat operacyjny.
W USA i NATO komentują to jako „małe zadrażnienie” w sojuszu. Część mediów nazywa to „bułgarskim deal-makingiem w stylu Trumpa”.
Na razie nie ma oficjalnej riposty Waszyngtonu – proces VWP to nie jest coś, co da się załatwić w tydzień.









