Lawina zdarzeń w Ukrainie doprowadziła do punktu zwrotnego. Decydującą rolę może odegrać kobieta
Zdjęcie: Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i premier Ukrainy Julia Swyrydenko podczas ceremonii podpisania umowy z francuskim MSZ w Pałacu Elizejskim w Paryżu, Francja, 7 czerwca 2024 r.
Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć — brzmi zasada, którą kierował się mistrz grozy Alfred Hitchcock. To, co ostatnio dzieje się w Ukrainie i w związku z nią, niepokojąco wiernie odzwierciedla tę regułę, tyle iż groza jest tu jak najbardziej uzasadniona i prawdziwa. Chodzi bowiem o przyszłość ważnego strategicznie europejskiego kraju i jego mieszkańców, którymi jedno po drugim wstrząsają "trzęsienia ziemi" o potężnej magnitudzie: gigantyczny skandal korupcyjny, szokujący plan pokojowy, dymisja "wszechmocnego" szefa sztabu prezydenta — a do tego nieustannie realizowane są ataki rosyjskiej armii. Oto jak to wszystko się ze sobą łączy, kim są główni "aktorzy" i "aktorki" i co oznacza w perspektywie najbliższych, potencjalnie rozstrzygających dni dla Kijowa.











