Lekcje (z) wojny

polska-zbrojna.pl 6 godzin temu

Z jednej strony uzbrojenie i sprzęt wojskowy to towar jak każdy inny. Jest jego producent, odbiorca, jest też rynek regulowany przez bezwzględne prawa ekonomii – podaż i popyt. Ale z drugiej strony handel bronią, bez względu na to, o jak skomplikowanym systemie uzbrojenia mówimy, to zawsze sprawa polityczna, a także w mniejszym lub większym stopniu kwestia bezpieczeństwa narodowego. Właśnie dlatego państwo, choć powinno umożliwiać firmom i przemysłowi swobodną działalność gospodarczą, musi też mieć narzędzia do tego, aby w razie potrzeby uniemożliwić wywóz danego typu broni z kraju. Powinno być również przygotowane do działania, gdy podobne kroki, ze względu na własny interes narodowy, podejmie zagraniczny dostawca strategicznych dla Sił Zbrojnych RP systemów uzbrojenia.

– Ale serio? Dziwisz się? My na ich miejscu powinniśmy zrobić dokładnie tak samo. Najważniejszy jest interes narodowy. Najważniejsze jest bezpieczeństwo twojego kraju – tak zareagowałem na pytanie, które niedawno usłyszałem od mojego kuzyna. Mojemu rozmówcy chodziło o komunikat Stanów Zjednoczonych, iż w związku z działaniami zbrojnymi w Zatoce Perskiej, z toczoną przez nich i Izrael wojną z Iranem oraz gwałtownie topniejącymi zasobami uzbrojenia, którego używali i używają w tym konflikcie, nie będą w stanie dostarczyć w terminie zakontraktowanych przez sojuszników rakiet do systemów przeciwlotniczych Patriot.

Zdjęcie ilustracyjne. Amerykański system przeciwlotniczy Patriot.

Zapytany o to, czy takie podejście nie podważa sensu sojuszów obronnych, bo skoro państwo, które gwarantuje, iż w razie zagrożenia przyjdzie nam z pomocą, informuje nas, iż nie dostarczy w terminie zakontraktowanej (i najczęściej już opłaconej) broni, odpowiedziałem bardzo krótko i zdecydowanie: – Nie, absolutnie nie podważa. To jest bowiem naturalna konsekwencja ekstraordynaryjnej sytuacji, w której znalazła się Ameryka, jej przemysł obronny oraz tamtejszy system bezpieczeństwa. choćby tak rozwinięty przemysł obronny, jakim jest amerykańska zbrojeniówka – w mojej ocenie numer jeden na świecie, który jednak nie dysponuje czarodziejskim mocami, aby zwielokrotnić moce produkcyjne w krótkim czasie.

REKLAMA

Utrzymanie własnych zdolności vs realizacja dostaw

Jeżeli bowiem USA prowadzą bardzo intensywne działania wojenne, to ich zapasy pocisków manewrujących i przeciwlotniczych zużywają się w szybkim tempie. I teraz Pentagon, mając na szali odtworzenie i utrzymanie zdolności własnej armii kontra realizację dostaw strategicznych systemów uzbrojenia do innych krajów, nie mógł podjąć innej decyzji niż modyfikacja harmonogramów eksportu uzbrojenia. Każde państwo, które kupuje w Stanach broń czy amunicję, ma pełną świadomość tego, iż gwarantem terminowego i jakościowego wykonania podpisanej umowy jest rząd Stanów Zjednoczonych. Ma to plusy i minusy. Minusem jest oczywiście to, i takiej sytuacji jesteśmy właśnie w tej chwili świadkiem, iż to ostatecznie rząd Stanów Zjednoczonych podejmie decyzję o eksporcie sprzętu. I może to zrobić w pełni arbitralnie, oczywiście biorąc na siebie konsekwencje podjętych decyzji, np. w postaci ewentualnych odszkodowań.

Towar jak każdy inny, ale czy aby na pewno?

Naprawdę bardzo szanuję ekonomistów, którzy często mówią, iż uzbrojenie i sprzęt wojskowy to towar jak każdy inny. Jest jego producent, jest odbiorca, jest rynek regulowany przez bezwzględne prawa ekonomii – podaż i popyt. Ale z drugiej strony handel bronią, bez względu na to, o jak skomplikowanym systemie uzbrojenia mówimy, jest to zawsze sprawa polityczna oraz w mniejszym lub większym stopniu kwestia bezpieczeństwa narodowego. Właśnie dlatego państwo, choć powinno umożliwiać firmom i przemysłowi swobodną działalność i wspierać zdobywanie przez nich zagranicznych rynków zbytu, to musi mieć także narzędzia do tego, aby w razie potrzeby uniemożliwić wywóz danego typu broni z kraju.

Ameryka takie narzędzia ma, co więcej – dba o to, aby ich używanie zostało jasno określone i zapisane w podpisywanych kontraktach na produkowane w Stanach Zjednoczonych broń i uzbrojenie. Polska, jeżeli wziąć pod uwagę jej położenie oraz sytuację geopolityczną, również powinna zadbać o to, aby w sytuacji kryzysowej produkowana u nas broń lub jej komponenty były w pierwszej kolejności do dyspozycji Sił Zbrojnych RP, a nie trafiały do zagranicznych kontrahentów.

Krzysztof Wilewski , publicysta portalu polska-zbrojna.pl
Idź do oryginalnego materiału