Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie świętuje 15-lecie istnienia. Placówka gromadzi, chroni i prezentuje świadectwa historii polskich skrzydeł, pielęgnując pamięć o pokoleniach lotników oraz ludziach, którzy swoją służbą, pracą i poświęceniem tworzyli tradycje Sił Powietrznych RP.
Kilkanaście lat temu był pusty plac. Dziś Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie to zgromadzona na powierzchni czterech hektarów pokaźna ekspozycja, składająca się z ponad 80 statków powietrznych i sprzętu naziemnego.

O najcenniejszych obiektach należących do muzealnych zbiorów mówi dyrektorka instytucji Monika Żmuda.
– Samolot C-130 Herkules, który dwa lata temu stał się naszym eksponatem. Jest to pierwszy tego typu samolot w muzeum w Polsce. Przyciąga z tego względu, iż jest na tyle stary, żeby trafił do muzeum, ale na tyle młody, o ile chodzi o sprzęt wojskowy, iż duże zainteresowanie ludzi tym obiektem jest. W tym roku samolot udostępniliśmy wewnątrz, więc to też jest taka gratka dla miłośników lotnictwa, którzy mogą przyjść, mogą zajrzeć do środka, zobaczyć, jak wygląda ta część załadunkowa samolotu, iż to jest duży obiekt. No i nasza relikwia, sztandar Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie, który jest zabytkiem. Jest oryginalny i jesteśmy depozytariuszami tego sztandaru. Tak naprawdę to jest relikwia dla wszystkich lotników, którzy jeszcze żyją oraz tych, którzy wstępują do sił powietrznych jako nowi żołnierze.

– Zwiedzając Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie można nie tylko obejrzeć samoloty pasażerskie i transportowe, a także bombowce i myśliwce, ale również poznać historię ludzi, którzy tworzyli polskie lotnictwo – podkreśla dyrektor muzeum w latach 2017-2022 Paweł Pawłowski. – Istotnie to nie tylko obiekty historyczne, archiwa, eksponaty, ale przede wszystkim pamięć zawarta w ludziach i wspomnieniach. Dziedzictwo niematerialne, niezwykle ważne dla wszystkich muzeum i dla każdej instytucji kultury. Pamięć, która przetrwa wszelkie zawirowania. Duch ujdzie cało i pieśń ujdzie cało. Cieszę się, iż właśnie Muzeum Sił Powietrznych jest tym miejscem jednoczącym wszystkich, którzy żyli duchem lotniczym, którzy tworzyli zręby lotnictwa polskiego i żyją tym nadal. Instytucja jest niezwykle mocno osadzona w garnizonie Dęblin i w lotniczej Polsce.
Jak uzupełnia kustosz muzeum Jacek Zagożdżon, Muzeum Sił Powietrznych to nie tylko opowieść o biało-czerwonej szachownicy i żołnierzach w stalowych mundurach.
– Kiedy zagłębimy się w biogramy tych ludzi, okazuje się, iż to byli kawalerzyści, piechurzy. To byli powstańcy, którzy walczyli, aktorzy często, których los rzucił do oficerskiej szkoły lotniczej czy innych oddziałów polskich sił powietrznych, którzy walczyli już ze skrzydłami, a na początku swojej kariery w ogóle nie planowali, iż tak ona się skończy.

Muzeum znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie dęblińskiej Szkoły Orląt. I jak dodaje rektor Lotniczej Akademii Wojskowej generał Krzysztof Szymaniec, to sąsiedztwo ma duże znaczenie dla przyszłych lotników.
– Nie możemy zbudować etosu generalnie żołnierza Wojska Polskiego albo studenta, a później pracownika dla systemu obronności państwa bez historii. Dlatego też Muzeum Sił Powietrznych jest jakby naszym DNA, bo to tutaj gromadzimy ten sprzęt i na bazie akurat doświadczeń, jakie posiada muzeum, możemy wykształcić przyszłą osobę po prostu dla systemu obronności państwa. Ciężar historyczny, ta duma, jaka tam jest zawarta w tych eksponatach jest tak wymagająca, iż jakby buduje od razu powagę sytuacji. Dlatego też, dopowiem jeszcze na to pierwsze pytanie, tak właśnie, poprzez takie odczucia, taką atmosferę możemy zbudować naprawdę patriotę w Polsce.

Muzeum Sił Powietrznych rocznie jest odwiedzane przez ponad 50 tysięcy zwiedzających.
Dodajmy, iż poza statkami powietrznymi, w Muzeum można oglądać także osobiste rzeczy pilotów, mundury, odznaki oraz dokumenty z okresu II wojny światowej. Na ekspozycji znalazł się także zrekonstruowany „domek pilota” z czasów bitwy o Anglię oraz historyczny bunkier dowodzenia.
MaK / opr. PrzeG
Fot. Magdalena Kowalska / archiwum RL














