Od pierwszych dni mojego życia w Europie nie miałam ani jednego dnia odpoczynku. Pracowałam z dziećmi w obozie dla uchodźców, dobrowolnie uczyłam grupę dzieci języka rosyjskiego i matematyki. Nie wiem, dlaczego właśnie wtedy podjęłam taką decyzję, ale czułam, iż muszę to robić.
Później spotkałam doktor Dorotę, która odkryła we mnie nowe możliwości: umiejętność prowadzenia badań, kierowania ludźmi oraz pracy z szacunkiem do każdego człowieka i w duchu demokracji. Pisać wiersze potrafiłam od dzieciństwa, ale dopiero wtedy naprawdę uwierzyłam w siebie.
Kiedy otworzyłyśmy organizację, zaczęły zgłaszać się do nas uchodźczynie proszące o pomoc. Szczerze mówiąc, wiele rzeczy było dla mnie bardzo trudnych i niezrozumiałych. Sama doświadczyłam głodu, przemocy, upokorzenia kulturowego, słyszałam słowa: „Nie jesteś jedną z nas, nie jesteś do nas podobna”. Potrzebne były pieniądze, a nie wszystkim mogłyśmy pomóc. Wielu osobom musiałyśmy odmówić, co było bardzo bolesne.
Cztery lata temu podjęłam trudną decyzję — otworzyłyśmy restaurację przy Wilczej 60, aby dzięki naszej pracy zarabiać i jednocześnie pomagać innym tym, co potrafimy najlepiej.
Dlaczego o tym piszę?
Chcę podziękować wszystkim organizacjom, które pomagały uchodźcom, a także Polakom i Polkom, którzy nie pozostali obojętni na mój i nasz los.
Wasza dobroć, wsparcie i człowieczeństwo na zawsze pozostaną w mojej pamięci.
Żródło materiału: Fundacja Kobiety Wędrowne






