Wypadek samolotu, odtworzenie wizerunku ofiar II wojny, śmierć żołnierzy na poligonie – w takie sprawy angażuje się Laboratorium Kryminalistyczne Żandarmerii Wojskowej pod kierunkiem ppłk. Bartosza Klepczyńskiego. Za wykorzystanie współczesnej kryminalistyki do odkrywania tajemnic i przywracanie imion ofiarom wojny oficer został uhonorowany nagrodą Buzdygan 2024.
Lider w dziedzinie kryminalistyki, profesjonalista z ogromną wiedzą i doświadczeniem, świetny fachowiec, pełen energii i charyzmy – tak o ppłk. Bartoszu Klepczyńskim, kierowniku Laboratorium Kryminalistycznego Żandarmerii Wojskowej, mówią osoby z nim współpracujące.
Oficer pochodzi z wojskowej rodziny, w szeregach armii służyli jego dziadek i ojciec, ale sam nie chciał kontynuować tradycji. Jednak podczas studiów na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego zainteresował się kryminalistyką i trafił na praktyki do Żandarmerii Wojskowej. Zrobiło to na nim takie wrażenie, iż po studiach wrócił do Wydziału Dochodzeniowo – Śledczego ŻW jako pracownik wojska, a po roku zdecydował się na studium oficerskie we Wrocławiu. – Widać był jednak we mnie gen wojskowy – śmieje się ppłk Klepczyński.
Swoją żołnierską drogę zaczynał w Oddziale Specjalnym ŻW w Mińsku Mazowieckim jako dowódca plutonu, był też na misji w Bośni i Hercegowinie. Potem w Centrum Szkolenia ŻW prowadził zajęcia z kryminalistyki. Skończył kryminalistyczne studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim i zaangażował się w tworzenie Laboratorium Kryminalistycznego Żandarmerii Wojskowej (LKŻW), a od 2021 roku stoi na jego czele. – Nie wyznaczono go na to stanowisko przez przypadek. Ppłk Klepczyński to pasjonat, który żyje kryminalistyką, kocha to, co robi, i dlatego jest w tym tak dobry – podkreśla ppłk Edyta Korolczuk, zastępca komendanta głównego ŻW. Jak dodaje, oficer miał ogromny wkład w formowanie i rozwój laboratorium. – Dzięki jego zaangażowaniu, wiedzy i determinacji stało się ono jednym z pięciu najnowocześniejszych tego typu ośrodków w kraju – zaznacza ppłk Korolczuk. Prowadzone są tam szczegółowe analizy w wielu dziedzinach kryminalistyki, m.in. badania fizykochemiczne, weryfikacja autentyczności dokumentów, analiza śladów linii papilarnych czy trójwymiarowe badanie dowodów dzięki mikroskopii cyfrowej 3D.
Specjalnością LKŻW jest wykorzystanie technologii 3D w dokumentowaniu miejsc zdarzenia i ich analizie. To właśnie ppłk Klepczyński wprowadził do laboratorium nowatorskie podejście do skanowania 3D i poświęcił tej tematyce swoją pracę doktorską. – Technologia ta pozwala na fotorealistyczne modelowanie miejsc zdarzeń. Do takiego modelu można później wrócić i dzięki goglom 3D poczuć się powtórnie jak na miejscu zdarzenia, przeprowadzić rekonstrukcję przebiegu wydarzeń czy analizować ślady – wyjaśnia szef LKŻW.
Pod kierownictwem ppłk. Klepczyńskiego w zeszłym roku LKŻW wydawało opinie i sporządzało ekspertyzy w wielu słynnych śledztwach prowadzonych przez ŻW i policję, m.in. w sprawie śmierci dwóch żołnierzy podczas zajęć z użyciem materiałów wybuchowych na poligonie w Lublińcu, wypadku samolotu szkoleniowego M-346 Master na lotnisku Gdynia-Kosakowo, zniszczenia hali targowej Marywilska czy zabójstwa czterech osób przy ulicy Grzybowskiej w Warszawie. – Praca zespołu pod kierownictwem ppłk. Klepczyńskiego, choć pozostaje w cieniu, jest niezwykle ważna podczas gromadzenia i zabezpieczania dowodów – podkreśla ppłk Korolczuk.
Technologia 3D okazała się także przydatna w sprawach historycznych, w które zaangażował się szef LKŻW. – Dzięki wsparciu ppłk. Klepczyńskiego wykonano rekonstrukcje 3D i precyzyjną analizę cyfrową kilkudziesięciu artefaktów wydobytych z katyńskich dołów śmierci. W wielu przypadkach pozwoliło to na odczytanie wyrytych na nich niewidocznych dziś śladów, np. nazwisk czy inicjałów, i pomogło w przyporządkowaniu przedmiotów do konkretnych osób – tłumaczy dr Bartłomiej Bydoń, kustosz z Muzeum Katyńskiego.
Wśród takich obiektów była odznaka pamiątkowa ŻW. – Postanowiłem dowiedzieć się, do kogo należała. Dzięki modelowi 3D odkryłem umieszczony na niej nr 9, potem w archiwach odszukałem informację, iż tę odznakę otrzymał płk Stanisław Kuciel, dowódca Żandarmerii, Samodzielnej Grupy Operacyjnej »Narew«, zamordowany w Charkowie – opowiada ppłk Klepczyński. Oficer odszukał też syna płk. Kuciela i przekazał mu informacje o odznace ojca. – Dzięki wielkiej pasji ppłk. Klepczyńskiego, niesamowitej wiedzy, chęci odkrywania prawdy i żmudnej, wielogodzinnej pracy możliwe było przywrócenie nazwisk pomordowanym za sprawą przedmiotów, które do nich należały – dodaje dr Bydoń.
Oficer współpracuje także ze Stowarzyszeniem „Wizna 1939” m.in. przy dokumentowaniu ekshumacji niemieckich ofiar z czasów II wojny światowej. –Kryminalistycy ŻW na podstawie modeli 3D dwóch odnalezionych w okolicach Jedwabnego czaszek wykonali rekonstrukcję twarzy ofiar. Dzięki temu mogliśmy wręczyć te wizerunki rodzinom zamordowanych – informuje Marcin Sochoń, wiceprezes „Wizna 1939”.
Pułkownik chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem, prowadząc wykłady w Akademii Sztuki Wojennej, na Uniwersytecie w Siedlcach, Uczelni Techniczno-Handlowej w Warszawie i w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury oraz zajęcia w szkołach średnich o profilach policyjnych i wojskowych. W LKŻW realizowane są także praktyki studenckie. – Wiedza, zaangażowanie i charyzma ppłk. Klepczyńskiego inspiruje młodych ludzi i zachęca ich do służby w ŻW – podkreśla ppłk Korolczuk. Przy tym wszystkim oficer znajduje czas na swoje pasje: tenis, granie na gitarze z synem, wędkowanie i fotografie. – W ten sposób odpoczywam i ładuję baterie – mówi. A co myśli o nagrodzie Buzdygana? – To ogromny zaszczyt, ale trzeba pamiętać, iż sukces laboratorium to efekt pracy wielu osób: moich szefów, którzy dali mi dużo wsparcia, jak i całego mojego zespołu – zaznacza ppłk Klepczyński.