PANCERNE KLESZCZE NAD RABĄ. DZIEŃ W KTÓRYM WOJNA DOTARŁA DO GDOWA

gazetagdowianin.pl 1 tydzień temu

Poniedziałek, 4 września 1939 roku, zapisał się na kartach historii gminy Gdów jako moment, w którym spokojna codzienność mieszkańców bezpowrotnie runęła. To właśnie tego dnia region stał się kluczowym punktem na mapie wojennych zmagań, a losy tysięcy ludzi splotły się w dramatycznym wyścigu z czasem.

Do południa 4 września mieszkańcy Gdowa i okolicznych wsi, takich jak Książnice czy Niegowić, mogli mieć jeszcze nadzieję, iż najgorsze ich ominie. Główne walki obronne toczyły się kilkanaście kilometrów na zachód. Na linii Skawina – Izdebnik – Myślenice polscy żołnierze, w tym legendarna 10 Brygada Kawalerii pułkownika Stanisława Maczka, stawiali zacięty opór niemieckiemu najeźdźcy.
Niemiecka machina wojenna została tam wyhamowana i nie mogła przebić się do Krakowa bezpośrednio od południa. Wtedy dowództwo Wehrmachtu podjęło decyzję, która na zawsze zmieniła losy ziemi gdowskiej – postanowiono obejść polskie pozycje. Wielka kolumna pancerna skręciła na wschód, ruszając wzdłuż doliny Raby, przez Dobczyce, prosto w kierunku Gdowa i Bochni.
W tym samym czasie na drogach gminy Gdów rozgrywał się ludzki dramat. Od wczesnych godzin porannych lokalne trakty zostały całkowicie sparaliżowane. Przetaczała się przez nie gigantyczna fala uchodźców ze Śląska i zachodniej Małopolski. Wozy konne, piesi z całym dobytkiem i ewakuowane pojazdy urzędowe mieszały się z wycofującymi się polskimi oddziałami. W sąsiednich miejscowościach naprędce organizowano punkty medyczne i szpitale polowe, do których trafiali pierwsi ranni z frontu.

O powadze sytuacji świadczy fakt, iż w pobliskiej Wieliczce ulokowano sztab polskiej Grupy Operacyjnej „Boruta”. 4 września osobiście przybył tam dowódca Armii „Kraków”, generał Antoni Szylling. Wraz z generałem Mieczysławem Borutą-Spiechowiczem gorączkowo analizował meldunki wywiadowcze. Wniosek był jeden: dolina Raby musi zostać zaryglowana, a nadchodzący z zachodu wróg powstrzymany za wszelką cenę.

Przez gminę Gdów w pośpiechu przemieszczały się trzy polskie bataliony piechoty. Żołnierze, skrajnie zmęczeni, ale zdeterminowani, próbowali zająć pozycje obronne, zanim na horyzoncie pojawią się niemieckie czołgi.
Wydarzenia z 4 września 1939 roku były preludium do nieuchronnej katastrofy. To właśnie decyzje podjęte tego poniedziałku doprowadziły do krwawej i bohaterskiej obrony strategicznego mostu w Książnicach, która rozgorzała zaledwie dwa dni później. Dla Gdowa był to dzień, w którym wojna przestała być radiowym komunikatem, a stała się namacalną, tragiczną rzeczywistością.
Idź do oryginalnego materiału