Wspomnienia wojskowe odżyły w Kutnie
Piotr Staniszewski przyznaje, iż nie uczestniczył w tegorocznym Biegu Kadeckim w Kutnie, ponieważ dzień wcześniej brał udział w morderczym biegu ultra. Przyjechał jednak na miejsce, by dopingować swoich biegowych przyjaciół. To wtedy wydarzyło się coś niesamowitego.
- To jest historia! Idę w jedną stronę, patrzę kątem oka, idę dalej i tak ze trzy razy. Pierwszym razem tylko zmierzyliśmy się spojrzeniami. W końcu podszedłem, przeczytałem imiennik i tak to było - zamieszcza w poście poruszony Piotr Staniszewski.
Jak się okazuje, po prawie 18 latach spotkał kolegę, z którym służył na jednej kompanii w 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej.
- Przegadaliśmy z 20 minut, męską piątkę zbiliśmy. Okazało się, iż chłopaki, jadąc do Kutna, wspominali mnie. Mówili, iż tak schudłem, iż teraz biegam.
Dla Piątkowskiego Dzika powrót do tych elitarnych czasów ma wymiar szczególny, choć - jak sam wspomina w rozmowie z KCI - nie były one usłane różami.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/przyjechali-z-lodzi-zwiedzic-miasto-roz-kutno-przywitalo-nas-po-krolewsku-zdjecia/DI2KtNp5Tu8fFvZYCm58- W 2007 roku rozpocząłem zasadniczą służbę wojskową w 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej w dywizjonie lotniczym, a po niej zostałem żołnierzem nadterminowym. Z panem Bogdanem, którego spotkałem w Kutnie, współpracowaliśmy na kompanii dowodzenia. Zajmowałem się obsługą naziemną statków powietrznych w godzinach nocnych. W tamtych latach służba nie była łatwa. Jako żołnierz nadterminowy byłem skoszarowany na terenie jednostki, obowiązywały nas stałe przepustki tylko w godzinach 15:30 do 6:00 rano. Ale to były piękne czasy. Uważam, iż każdy, kto odbył w tamtych latach służbę wojskową, po prostu nauczył się życia - opowiada.
To była walka o życie
Z przyczyn losowych Piotr musiał odejść z służby. Rozstanie z mundurem i ukochaną jednostką okazało się dla niego potężnym ciosem, z którym długo nie potrafił sobie poradzić. Cena, jaką zapłacił, była dramatyczna i sam przyznaje, iż zachorowała również jego głowa.
- Przytyłem prawie do wagi 160 kg. W pewnym momencie zacząłem jednak walczyć o swoje zdrowie i udało mi się powrócić do formy oraz normalnej wagi. Dziś jestem człowiekiem niekonwencjonalnym, o nietuzinkowym sposobie życia. Praktycznie moja osoba jest nie do podrobienia. I tak powstała marka „Piątkowski Dzik” z hasłem: „Trudne rzeczy robimy od razu, na trudniejsze trzeba chwilę poczekać” - mówi otwarcie Piotr.
,,Przybiegłem ostatni i się tego nie wstydzę"
Dzień przed niesamowitym spotkaniem w Kutnie, Piotr Staniszewski podjął kolejne wyzwanie. Wystartował w biegu Rykowisko Ultra Trail w Łącku, mierząc się z dystansem na 39 kilometrów po łąckich lasach i wymagających górkach.
Na metę dotarł jako ostatni zawodnik. Dla wielu prawdopodobnie byłby to powód do wstydu, ale dla Piątkowskiego Dzika to kolejny dowód na hart ducha i wygraną z samym sobą.
- Pracuję ciężko w branży budowlanej i czasami już rano, jadąc na zawody, jestem zwyczajnie zmęczony. Ale mimo to nie poddaję się. Bycie ostatnim to nie wstyd, bo w życiu trzeba mieć pasję. Kiedy masz pasję i wkładasz w nią całe swoje serce, to wszystko nabiera zupełnie innego wymiaru.
Pamięć o bohaterach jest ważna
Piotr Staniszewski od lat udowadnia, iż sport to nie tylko puste cyfry na stoperze i medale, ale przede wszystkim ludzie, wzajemna pomoc i pamięć historyczna. Na co dzień wspiera innych biegaczy, biegnie z nimi ramię w ramię, motywuje w chwilach kryzysu i pilnuje, by bezpiecznie dotarli na metę.
- W dzisiejszych czasach trzeba być sobą, nikogo nie udawać i pamiętać, iż nie wszystko da się przeliczyć na pieniążki. Dlatego robię fajne projekty. Na przykład we wrześniu, w rocznicę bitwy nad Bzurą, w Piątku wcielam się we współczesnego żołnierza i z pełnym obciążeniem ważącym około 40 kilogramów przemierzam szlak bojowy tej historycznej bitwy - podsumowuje Piotr.
Historia Piotra to prawdziwy dowód na to, iż niezależnie od tego, ile kilogramów waży Twój życiowy bagaż, zawsze można powstać, zacząć biegać i... spotkać na swojej drodze przyjaciół sprzed lat. Trzymamy kciuki za kolejne kilometry!














