- Jestem przeciwny pokazom (...) Uważam, iż lotnictwo wojskowe służy do czegoś innego - powiedział pułkownik rezerwy Krystian Zięć, po katastrofie F-16 w Radomiu, w której zginął żołnierz i lotnik mjr Maciej Krakowian. Pilot przygotowywał się do pokazów lotniczych Air Show. - Zginęła jedna najjaśniejszych gwiazd na firmamencie polskiego wojska - dodał wojskowy.
"Takich rzeczy się nie robi". Słowa krytyki po katastrofie w Radomiu
Polski żołnierz i lotnik Maciej "Slab" Krakowian zginął w czwartkowy wieczór, kiedy pilotował myśliwiec F-16 z zespołu pokazowego Tiger Demo Team Poland. Major wykonywał wówczas lot przygotowujący do Międzynarodowych Pokazów Lotniczych Air Show 2025. Maszyna niespodziewanie uderzyła o ziemię i stanęła w płomieniach.
ZOBACZ: Katastrofa F-16 w Radomiu. Zginął pilot mjr Maciej "Slab" Krakowian
Śmierć pilota wstrząsnęła Polakami oraz wywołała falę komentarzy ze strony przedstawicieli służb. Sprawę skomentował m.in. pułkownik rezerwy Krystian Zięć, który w rozmowie z Wirtualną Polską wskazał, iż w jego ocenie "samolot nie zawiódł". - Człowiek popełnił błąd, prawdopodobnie rutyna. Dlatego to tym bardziej smutne - powiedział.
Katastrofa F-16 w Radomiu. "Takich rzeczy się nie robi". Pułkownik rezerwy krytykuje pokazy lotnicze
Komentując katastrofę w Radomiu, Zięć zaznaczył, iż "jest przeciwny pokazom lotniczym". - Uważam, iż lotnictwo wojskowe służy do czegoś innego, nie do pokazów lotniczych. Ja rozumiem, iż społeczeństwo chciałoby mieć kontakt z lotniskiem wojskowym, mieć z nim jakąś styczność, ale przełożenie kosztów na efekt jest dramatycznie zbyt wysokie - mówił.
ZOBACZ: Katastrofa myśliwca F-16 w Radomiu. Zginął znany polski pilot
Argumentując swoje stanowisko, pułkownik rezerwy wskazał, iż w niektórych krajach pokazy lotnicze się nie odbywają. Podkreślił, iż dotyczy to państw takich jak Izrael czy Stany Zjednoczone, gdzie "takich rzeczy się w ogóle nie robi". Osoby, które popierają organizację pokazów lotniczych, sądzą z kolei, iż tego typu aktywności służą szkoleniu żołnierzy, odstraszaniu wrogich sił oraz prezentacji możliwości wojska.
Katastrofa F-16 w Radomiu. To nie pierwszy taki przypadek
Opinia Zięcia jest szczególnie istotna w obliczu tego, iż czwartkowa katastrofa nie jest pierwszą, do której doszło w związku z pokazami w Radomiu. Do pierwszego tragicznego wypadku doszło 1 września 2007 roku podczas trwającego już Air Show. Wówczas zderzyły się ze sobą dwa samoloty z liczącej sześć maszyn grupy akrobatycznej "Żelazny" z Zielonej Góry.
Maszyny wykonywały manewr mijania, będący elementem figury akrobatycznej zwanej "rozetą". Każda z maszyn zdołała rozwinąć prędkość około 300 km/h. W wypadku zginął wówczas 62-letni ppłk rez. mgr inż. pil. Lech Marchelewski, lider i założyciel grupy "Żelazny" . Kolejną ofiarą był 24-letni inż. Piotr Banachowicz, członek Aeroklubu Ziemi Lubuskiej.
ZOBACZ: Klątwa Radomia: Historia katastrof lotniczych podczas Air Show
Do kolejnego wypadku doszło 30 sierpnia 2009 roku. Wówczas białoruski samolot Su-27 uderzył o ziemię i spadł w pobliżu miejsca pokazu, około 100 metrów od zabudowań. W wyniku tego tragicznego zdarzenia śmierć ponieśli pułkownik Aleksandr Marfickij i pułkownik Aleksandr Żurawlewicz.
Jako przyczynę katastrofy wskazano wtedy błąd pilota. Zdaniem Ministerstwa Obrony Białorusi piloci doświadczyli problemów technicznych, a do jednego z silników miały dostać się ptaki.
"Jedna z najjaśniejszych gwiazd". Maciej "Slab" Krakowian zginął w katastrofie
Zięć wypowiedział się także na temat samej postaci Macieja "Slaba" Krakowiana. Pułkownik rezerwy wskazał, iż była to "jedna najjaśniejszych gwiazd na firmamencie polskiego wojska". - On kiedyś powinien dowodzić polskim lotnictwem wojskowym. Niesamowicie bystry, inteligentny. To był bardzo profesjonalny pilot. Był fantastycznym młodym człowiekiem. To jest nieoceniona strata - powiedział.
ZOBACZ: Katastrofa F-16 w Radomiu. Specjalna konferencja szefa MON
Wcześniej śmierć polskiego żołnierza skomentował m.in. Władysław Kosiniak-Kamysz. Minister obrony narodowej powiedział, iż był on osobą służącą w wojsku "nienagannie, wspaniale". - Chciałem w imieniu swoim, ale też Wojska Polskiego złożyć wyrazy największego współczucia, łączenia się w bólu, w modlitwie. Chciałem tym wszystkim, którzy znali naszego wspaniałego pilota przekazać te wyrazy szacunku i współczucia - podkreślił szef MON.
Głos zabrał również generał Wiesław Kukuła. Opublikował on w mediach społecznościowych wpis, w którym podkreślił, iż Maciej "Slab" Krakowian był "najlepszym ambasadorem polskiego lotnictwa" oraz jednym z najlepszych pilotów. "Dziękuję za Twoją służbę!" - podsumował, dodając, iż akrobacje, podczas których zginął polski żołnierz, "służą również odstraszaniu".
