Trump o Grenlandii: "Trudniejszy sposób" jeżeli Dania odmówi. Eksperci: To koniec NATO

upday.com 4 dni temu
Minister spraw zagranicznych Danii Lars Løkke Rasmussen odpowiada na pytania dziennikarzy w sprawie oświadczeń Trumpa dotyczących Grenlandii (Zdjęcie symboliczne) (Photo by LISELOTTE SABROE/Ritzau Scanpix/AFP via Getty Images) Getty Images

Prezydent USA Donald Trump ponowił swoje zamiary przejęcia Grenlandii, grożąc «trudniejszym sposobem», jeżeli nie uda się osiągnąć porozumienia. Uzasadnia to koniecznością zapobieżenia przejęciu strategicznej wyspy przez Rosję lub Chiny. Ta eskalacja retoryki wywołała lawinę reakcji - od potwierdzeń gotowości do obrony przez Danię, przez ostrzeżenia przed katastrofą dla NATO, po europejskie plany wysłania własnych wojsk do Arktyki.

Trump wygłosił swoje najostrzejsze dotychczas oświadczenie podczas spotkania z przedstawicielami koncernów naftowych w Białym Domu w piątek. «Zrobimy coś z Grenlandią, czy im się to podoba, czy nie, bo jeżeli tego nie zrobimy, Rosja albo Chiny przejmą Grenlandię», stwierdził. W rozmowie z dziennikarzami dodał: «Chciałbym zawrzeć umowę, wiecie, w prosty sposób. Ale jeżeli nie zrobimy tego w prosty sposób, zrobimy to w trudny sposób».

Prezydent USA odrzuca historyczne roszczenia Danii do wyspy. «Fakt, iż wylądowali tam łodzią 500 lat temu, nie znaczy, iż posiadają tę ziemię», argumentował. W Gabinecie Owalnym wyjaśniał: «Nie mówię jeszcze o pieniądzach dla Grenlandii. Mogę o tym porozmawiać, ale teraz zamierzamy coś zrobić w sprawie Grenlandii, niezależnie od tego, czy im się to podoba, czy nie. Bo jeżeli tego nie zrobimy, Rosja albo Chiny przejmą Grenlandię, a my będziemy mieli Rosję albo Chiny za sąsiada».

Dania potwierdza gotowość do obrony

Ministerstwo Obrony Danii zareagowało przypomnieniem amerykańsko-duńskich porozumień z 1952 roku. «Zaatakowane siły muszą natychmiast podjąć walkę bez rozkazu, choćby o ile ich dowódcy nie zostali poinformowani, iż kraj znalazł się w stanie wojny», brzmi najważniejszy zapis. W czwartek duńskie władze potwierdziły, iż w przypadku inwazji na Grenlandię ich wojska będą działać bez oczekiwania na rozkazy.

Tymczasem sekretarz stanu USA Marco Rubio zapowiedział w środę, iż w przyszłym tygodniu omówi kwestię Grenlandii z przedstawicielami Danii. Zapytany o możliwość użycia siły, stwierdził: «każdy prezydent zawsze zachowuje opcję». Rozwinął: «Nie mówię o Grenlandii, mówię globalnie: jeżeli prezydent zidentyfikuje zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych, każdy prezydent zachowuje możliwość zażegnania go środkami militarnymi. Jako dyplomata, którym jestem teraz, zawsze wolę rozwiązać to innymi sposobami».

Zjednoczona reakcja Europy i NATO

W Paryżu przywódcy siedmiu państw - Francji, Niemiec, Włoch, Polski, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Danii - wydali wspólne oświadczenie. «Grenlandia należy do jej mieszkańców. Tylko Danii i Grenlandii przysługuje prawo do podejmowania decyzji w sprawach dotyczących Danii i Grenlandii», podkreślili.

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte potwierdził w wywiadzie dla CNN, iż realizowane są rozmowy o zwiększeniu amerykańskiej obecności wojskowej na wyspie. «Jeśli chodzi konkretnie o Grenlandię, to wiem, iż dyskusje są naprawdę otwarte, jeżeli chodzi o rozmieszczenie dodatkowych wojsk amerykańskich», powiedział. W czwartek ambasadorowie NATO na zamkniętym spotkaniu w Brukseli zlecili Naczelnemu Dowództwu Sojuszniczych Sił w Europie określenie dalszych środków dotyczących bezpieczeństwa w Arktyce.

Politycy grenlandzcy - zarówno z koalicji rządzącej, jak i opozycji - wydali wspólne oświadczenie podkreślające prawo mieszkańców wyspy do samostanowienia. Zaznaczyli, iż decyzje powinny zapadać «bez nacisków na szybką decyzję, zwłokę lub ingerencję ze strony innych krajów». Deklarują gotowość do «dialogu z sojusznikami i krajami, z którymi współpracują», kierując się «zasadami międzynarodowymi, opartymi na wzajemnym szacunku i dialogu».

"Katastrofalna sytuacja" dla NATO

Premier Finlandii Petteri Orpo ostrzegł w wywiadzie dla radia Yle w piątek, iż potencjalna operacja wojskowa USA na Grenlandii oznaczałaby «katastrofalną sytuację». «Gdyby USA przeprowadziły operację wojskową w celu przejęcia Grenlandii, byłaby to katastrofalna sytuacja, ponieważ państwo NATO interweniowałoby militarnie na terytorium innego sojusznika», wyjaśnił. Z perspektywy Finlandii byłoby to «bardzo złe» dla obronności europejskiej i współpracy w ramach Sojuszu.

Generał Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w rozmowie z "Faktem" nazwał operację zbrojną «niewyobrażalną opcją». «Operacja zbrojna Amerykanów na Grenlandii to niewyobrażalna opcja. Dlatego, iż to musiałoby oznaczać koniec NATO», ocenił. «Gdyby do tego doszło, Sojusz nie mógłby zareagować w żaden sposób. NATO byłoby martwe w momencie wojny między państwami członkowskimi», dodał.

Według Kozieja znacznie bardziej prawdopodobne jest «przejęcie hybrydowe» - dzięki transakcji finansowych, negocjacji politycznych z władzami Grenlandii, zachęt i presji. «Bardziej prawdopodobne jest przejęcie hybrydowe», stwierdził. Jako realny scenariusz wskazał także wynegocjowanie większej obecności wojsk amerykańskich przy pozostawieniu obecnego statusu wyspy.

Europa przygotowuje własne plany

Wielka Brytania prowadzi w ostatnich dniach rozmowy z Niemcami i Francją w sprawie potencjalnego wysłania wojsk do Grenlandii dla ochrony przed działaniami Rosji i Chin. Według "The Telegraph" dowódcy wojskowi opracowują plany misji NATO na wyspie, które mogą obejmować pełne rozmieszczenie wojsk lub kombinację ćwiczeń, wymiany wywiadowczej i przekierowania wydatków obronnych. Europejczycy liczą, iż zwiększenie swojej obecności w Arktyce przekona Trumpa do rezygnacji z ambicji aneksji.

Unia Europejska opracowuje równolegle plany awaryjne na wypadek odrzucenia przez Trumpa propozycji rozmieszczenia sił NATO. Według brytyjskich mediów rozważane są sankcje wobec amerykańskich gigantów technologicznych - Meta, Google, Microsoft, X - oraz banków i firm finansowych. Bardziej ekstremalna opcja zakłada usunięcie amerykańskich baz wojskowych z Europy, które są najważniejsze dla operacji USA na Bliskim Wschodzie.

Władze europejskie liczą, iż Marco Rubio, który w przyszłym tygodniu spotka się ze swoim duńskim odpowiednikiem, będzie pełnił funkcję moderującą wobec Trumpa.

Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

Idź do oryginalnego materiału