FC Barcelona przegrała 1:2 z Real Sociedad w niedzielnym meczu La Liga, który wywołał burzę kontrowersji. Trzej zawodnicy "Dumy Katalonii" – Fermin Lopez, Frenkie de Jong i Lamine Yamal – trafili do siatki, ale wszystkie bramki zostały nieuznane. Po spotkaniu trener Hansi Flick i kapitan de Jong ostro skrytykowali arbitra Jesusa Gila Manzano, który pokazał sześć żółtych i jedną czerwoną kartkę.
Porażka w San Sebastian zmniejszyła przewagę Barcelony nad Realem Madryt do zaledwie jednego punktu. Dla zespołu, który w ostatnich tygodniach prezentował "doskonałą" formę, był to bolesny cios.
Gniew kapitana
Frenkie de Jong nie krył frustracji po meczu. «Pod koniec meczu, przez cały doliczony czas gry, mówiłem do niego: - Pilnuj czasu. Minutę zajmowało im wykonanie wrzutu z autu, wznowienia od bramki. To normalne, iż to robią. I nie dodał choćby dziesięciu sekund więcej niż te dziewięć minut. Dla mnie to jest szalone. Powiedziałem mu to, a on dał mi kartkę. Nic więcej nie powiem...» – powiedział fcbarca.com.
Holender zaatakował również sposób, w jaki sędzia traktował jego uwagi. «Sędzia... choćby nie da się z nim rozmawiać i tego nie rozumiem. Ponadto, jestem kapitanem i mogę do niego mówić, ale on patrzy na mnie z wyrazem twarzy, jakby był kimś lepszym niż ja. To bardzo frustrujące. Myślę, iż tak się nie da» – dodał de Jong, który za swoje komentarze otrzymał żółtą kartkę.
Flick rezygnuje z walki z arbitrem
Hansi Flick przyjął bardziej stonowany ton, choć jego słowa były wymowne. «Nie jestem zawiedziony sędzią, bo wiem, iż tak już jest. Każdy to widział i ja nie chcę tracić na niego sił. Musimy skupić się na sobie, zagraliśmy dobrze i być może powinniśmy strzelić więcej goli z sytuacji, które mieliśmy, ale ostatecznie, tak już jest. Wyjeżdżamy bez żadnych punktów i to jest rozczarowujące» – stwierdził trener po meczu.
Kontrowersja VAR
Szczególnie sporną była decyzja w 27. minucie, gdy sędzia uznał bramkę Lamine Yamala, ale VAR nakazał jej anulowanie. Powodem było rzekome spalone "na milimetry". Problem w tym, iż nagrania telewizyjne nie rozstrzygnęły jednoznacznie, czy piłka do Yamala dotarła od obrońcy Real Sociedad, czy od Julesa Kounde z Barcelony.
Eric García wyraził wątpliwości co do wiarygodności technologii. «Nie jestem w VAR, ale ten obraz spalonego, który sobie stworzyli… Musimy grać dalej, nie ma innej drogi» – powiedział "Mundo Deportivo". Obrońca dodał: «Wiemy, jak to działa. Flick powtarza nam, iż musimy trzymać się swojego, choćby jeżeli decyzje nie są po naszej myśli».
Barcelona w środę zmierzy się ze Slavią Praga w przedostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).




