Ukraina jako obrońca Zachodu – tekst byłego ministra obrony Ukrainy w Washington Post

goniec.net 6 godzin temu

Ukraina stała się niezbędna dla Zachodu Kraj, który kiedyś prosił o pomoc, jest dziś jednym z najcenniejszych atutów bezpieczeństwa Zachodu.

Po czterech latach wojny na pełną skalę najpotężniejsze armie świata przybywają na Ukrainę, aby kupić broń. Ukraina i Pentagon dążą do sfinalizowania umowy, która wyśle ​​ukraińskie drony do Stanów Zjednoczonych w celu przeprowadzenia testów na amerykańskiej ziemi. Tymczasem w zeszłym tygodniu w Kijowie niemiecki minister obrony podpisał umowę o uruchomieniu programu „Brave Germany” – wspólnego programu mającego na celu współtworzenie innowacyjnego uzbrojenia z ukraińskimi firmami.

To znacząca zmiana. Do niedawna Kijów był postrzegany w stolicach zachodnich jako petent. Dziś Ukraina jest bardziej suwerenna, sprawniejsza i bardziej niezależna niż kiedykolwiek od czasu ogłoszenia niepodległości w 1991 roku. Stała się zarówno niepokonana przez Moskwę, jak i niezbędna dla Waszyngtonu, Berlina i innych.

Ukraińskie dokonania na polu bitwy zmieniają oblicze wojny XXI wieku. Przez wieki doktryna militarna opierała się na prostej zasadzie: większe narody wygrywają wojny. Mówiąc dokładniej, naród dysponujący bogactwem, liczbą ludności i wolą wystawienia większej armii nieuchronnie zdominuje swojego przeciwnika. Ukraina pogrzebała tę zasadę.

Budżet wojskowy Rosji wzrósł kilkukrotnie od początku pełnoskalowej inwazji, osiągając 10 procent produktu krajowego brutto w 2025 roku, czyli połowę rosyjskich wydatków publicznych. I prawdopodobnie będzie dalej rósł, ponieważ rosyjskie finanse publiczne otrzymują impuls z wysokich cen ropy naftowej. Liczba żołnierzy w służbie czynnej również wzrosła, z około 1 miliona do 1,5 miliona.

Jednak tempo rosyjskich postępów systematycznie spada w tym roku. W kwietniu Rosja odnotowała choćby stratę netto terytorium kontrolowanego przez siebie na Ukrainie — częściowo w wyniku zastąpienia rannych i poległych pospiesznie wyszkolonymi rekrutami. Od początku tego roku Rosja traci około 35 000 żołnierzy miesięcznie, przewyższając malejące możliwości rekrutacyjne. Zwiększone premie za podpisanie umowy i szereg innych korzyści, takich jak umorzenie pożyczek, bezpłatne czesne, a choćby darmowa ziemia, nie zmieniły ponurego rachunku.

Regularne siły zbrojne Ukrainy liczyły około 260 000 żołnierzy w 2022 roku, na początku pełnoskalowej inwazji. Obecnie około miliona Ukraińców jest pod bronią. Jednak ponad 750 000 cywilów, którzy zakładają mundur, nie jest poborowymi w rosyjskim rozumieniu tego słowa. To inżynierowie, programiści i przedsiębiorcy, którzy prowadzą warsztaty dronów w garażach i piszą oprogramowanie do namierzania celów między zmianami artyleryjskimi. Potrzeba jest matką wynalazczości, a wojna wywołuje wszelkiego rodzaju potrzeby. Ukraina ma własne problemy z mobilizacją. Ale ostatecznie z powodzeniem sprostała wyzwaniom, wykorzystując swój potencjał innowacyjny.

Linia kontaktu z Rosją ma około 745 mil długości, a tak zwana strefa śmierci ma od 15 do 30 mil głębokości, kontrolowana z obu stron przez bezzałogowe pojazdy naziemne, drony powietrzne i platformy morskie. Matematyka tego rodzaju wojny jest bezlitosna. Dron z widokiem z pierwszej osoby (FPV) za 500 dolarów może zniszczyć rosyjski czołg wart wiele milionów dolarów. Dron przechwytujący wydrukowany w 3D za 1000 dolarów może zestrzelić Szaheda za 35 000 dolarów. Kto może produkować taniej, szybciej i na dużą skalę, wygrywa. w tej chwili Ukraina wygrywa ten wyścig.

Masowy przełom, który zdefiniował wojnę lądową XX wieku, jest dziś praktycznie niemożliwy. Wojna z Iranem już nauczyła Stany Zjednoczone niektórych z tych trudnych lekcji. Sojusznicy USA obsługujący baterie rakiet Patriot wydali miliony dolarów na strzał, aby zestrzelić irańskie drony, które kosztowały dziesiątki tysięcy za sztukę. Ich zapasy nośnioków przechwytujących zaczęły się wyczerpywać na długo przed Teheranem. Ale sama matematyka to tylko sygnał, iż stary sposób działania już nie wystarczy. Prawdziwa adaptacja będzie oznaczać naukę walki w inny sposób. A Ukraina ma wiele do zaoferowania swoim partnerom.

Jak dowodzi niedawny raport GLOBSEC, rozwiązanie leży we „wspólnej produkcji, integracji przemysłowej i długoterminowym transferze wiedzy”. W ramach programu „Odważne Niemcy” Berlin i Kijów będą wspólnie produkować drony średniego zasięgu z obsługą sztucznej inteligencji, z których początkowo 5000 zostanie przeznaczonych dla sił zbrojnych Ukrainy. Jednak również siły niemieckie mogłyby na tym skorzystać. w tej chwili nie posiadają one umiejętności przeprowadzania uderzeń na dużą odległość. Analitycy spekulują, iż kooperacja mogłaby doprowadzić do dalszego udoskonalenia ukraińskiego pocisku rakietowego typu cruise FP-5 „Flamingo” odpalanego z ziemi.

Jeśli chodzi o projekt umowy Pentagonu, testowanie dronów na terytorium USA to prawdopodobnie dopiero pierwszy krok. W preambule dokumentu obie strony rzekomo wykazują „wspólny interes w przyszłej wspólnej produkcji, rozwoju lub zakupie ukraińskiej technologii”.

Ukraina nie jest już jedynie odbiorcą zachodniej pomocy, ale współtwórcą zachodnich zdolności obronnych. Ten fakt zmienia całą debatę na temat wsparcia. Nie ma wątpliwości, wojna pozostaje wyczerpująca. Niedawne sukcesy Ukrainy w zadawaniu Rosji strat nie oznaczają, iż zwycięstwo jest bliskie. Wręcz przeciwnie, sytuacja pozostaje niepewna. Zachód musi więc zadać sobie pytanie, czy lepiej mu z suwerenną, zaawansowaną technologicznie Ukrainą, czy z pokonaną i okupowaną.

Inwestowanie w Ukrainę to inwestycja w bezpieczeństwo europejskie. Zyskuje na czasie i pomaga przygotować Europę, a szerzej Zachód, na wszystkie przyszłe wojny. Okazuje się, iż Ukraina nie jest problemem Zachodu. Jest wręcz rozwiązaniem jego problemów.

Oleksii Reznikov, który pełnił funkcję wicepremiera Ukrainy w latach 2020-21 i ministra obrony w latach 2021-23 , jest wybitnym pracownikiem naukowym GLOBSEC .

Dalibor Rohac jest starszym pracownikiem naukowym w American Enterprise Institute.

Źródło: The Washington Post

Idź do oryginalnego materiału